Jesteś w: Strona główna » Biznes » Gospodarka » Budownictwo

Dobre prognozy dla rynku budownictwa

25.05.2015 10:09  Budownictwo
Dobre prognozy dla rynku budownictwa Druga połowa 2015 roku przyniesie ożywienie na rynku budownictwa, a najszybciej branża będzie się rozwijać w latach 2016-2017. Jednocześnie rynek musi zacząć mocniej stawiać na innowacje i zmienić organizację pracy, aby przygotować się na okres po zakończeniu dotacji, kiedy to tania siła robocza przestanie być dla Polski atutem i stanowić o przewadze konkurencyjnej.

Zdaniem Krzysztofa Folty, prezesa zarządu spółki TIM SA, dystrybutora artykułów elektrotechnicznych, wprawdzie nie mamy co liczyć na boom inwestycyjny obserwowany w latach 2011-2012, ale wzrost rynku będzie duży. Podkreśla, że to dobry czas na przygotowanie się do okresu po 2020 roku, kiedy to zakończą się środki z unijnej perspektywy i związane z nią inwestycje. Według eksperta, branża budowlana wyciągnęła wnioski z ostatnich lat, kiedy to mieliśmy do czynienia z falą bankructw w tym sektorze. Folta prognozuje dobry czas także dla sprzedaży na rynku konsumenckiego oraz rynku pracy, na którym spodziewany jest wzrost płac, zwłaszcza na stanowiskach najmniej wykwalifikowanych.

Jednocześnie ta ostatnia zmiana będzie działać nie tylko na niekorzyść pracodawców, ale i zmniejszy dotychczasową przewagę konkurencyjną polskich firm wobec przedsiębiorców europejskich, czyli stosunkowo niskie koszty pracy. Dane Eurostatu wskazują, że Polska należy do krajów o najniższych kosztach pracy w całej UE. Nad Wisłą przeciętna stawka  nie przekracza 4 euro za godzinę, podczas gdy unijna średnia wynosi blisko 12 euro. Na 28 krajów członkowskich mniejsze stawki są tyko na Słowacji, Węgrzech, Litwie, Łotwie oraz w Rumunii i Bułgarii. Z roku na rok ta różnica będzie coraz mniejsza, dlatego konieczne są zmiany na polu organizacji pracy oraz zwiększenie wydatków na innowacje.

Przedstawiciel spółki TIM tłumaczy, że problemem pracodawców nie są stawki oferowane pracownikom, ale to, za co oni otrzymują pieniądze. Jedną z niezbędnych modyfikacji jest  udostępnienie pracownikom odpowiednich narzędzi, zwiększających ich wydajność.  Dopiero odpowiednie inwestycje i dobra organzacja pracy przełożą się na wzrost  wynagrodzeń. Obecnie, zgodnie z analizami Eurostatu, Polska ze wskaźnikiem 59 proc. unijnej średniej, jeśli chodzi o wydajność na każdą przepracowaną godzinę, plasuje się jedynie na szarym końcu członków Wspólnoty, wyprzedzając tylko Łotwę, Rumunię i Bułgarię. Nieco lepsze są statystyki przeliczane na pracownika – w tym przypadku, z wynikiem 75 proc. średniej unijnej, stawia nas na 22. miejscu ex aequo z Litwą.

Jak podkreśla ekspert, polscy pracodawcy muszą zastanowić się nad tym, jak utrzymać konkurencyjność i rentowność sprzedaży w sytuacji, gdy trzeba będzie zwiększyć nakłady na innowacyjne rozwiązania oraz wyższe płace.


Sylwia Stwora
Inwestycje.pl


  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

biznes