Jesteś w: Strona główna » Biznes » Gospodarka » Budownictwo

Złe powietrze w metropoliach to nic nowego...

16.03.2017 14:20  Budownictwo
Złe powietrze w metropoliach to nic nowego...
W ostatnich tygodniach krajowe media poświęcały sporo uwagi tematom związanym z jakością powietrza. Negatywnym „bohaterem” codziennych doniesień był przede wszystkim szkodliwy pył zawieszony (PM 2,5 oraz PM 10). Smogowe problemy takich miast, jak na przykład Warszawa oraz Kraków, zwróciły uwagę Polaków na kwestię czystości powietrza i stały się nawet orężem walki politycznej.

W nawiązaniu do niedawnych wydarzeń warto sprawdzić, czy kłopoty związane z jakością powietrza w polskich metropoliach, rzeczywiście są nowym zjawiskiem. Dane GUS-u oraz Inspekcji Ochrony Środowiska wskazują, że 5 lat i 10 lat temu mieszkańcy niektórych miast wdychali jeszcze więcej szkodliwego pyłu.  
 
Najmniejsze powody do narzekania mają mieszkańcy Trójmiasta oraz Szczecina …
 
Informacje na temat zanieczyszczeń pyłowych, regularnie zbiera m.in. Inspekcja Ochrony Środowiska (IOŚ). Główny Urząd Statystyczny co roku publikuje dane wspomnianej instytucji w swoim opracowaniu dotyczącym ochrony środowiska. Najnowsza taka analiza GUS-u prezentuje m.in. informacje o stężeniu pyłów zawieszonych PM 2,5 oraz PM 10 na terenie największych aglomeracji miejskich. Warto wiedzieć, że pył o mniejszej średnicy ziaren (PM 2,5) jest bardziej szkodliwy. Dlatego ustalono mniejszy limit jego dopuszczalnego stężenia (25 µg/mikrogramów w 1 m3 powietrza). Analogiczna norma dla pyłu PM 10 to 40 µg/1 m3 powietrza. 
 
Dane GUS-u oraz IOŚ z 2015 r. wskazują, że roczne limity stężenia pyłu PM 2,5 zostały znacząco przekroczone na terenie aglomeracji krakowskiej (o 48%) oraz aglomeracji górnośląskiej (o 21%). Dwie wymienione aglomeracje wyróżniały się także zbyt wysokim stężeniem pyłu zawieszonego PM 10. Średnioroczny wynik dla Krakowa (z 2015 r.), przekraczał normę o 37%. Dla porównania, w „najczystszej” aglomeracji trójmiejskiej, roczne stężenia pyłu PM 2,5 i PM 10 były o 46% oraz 48% mniejsze od dopuszczalnej wartości – wskazuje Andrzej Prajsnar – ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Pod względem zapylenia powietrza, pozytywnie wyróżniała się też inna aglomeracja położona nad Bałtykiem (szczecińska). Warto również zauważyć, że na terenie aglomeracji warszawskiej, wrocławskiej i poznańskiej zapylenie w 2015 r. było bardzo zbliżone, a stężenia pyłu PM 2,5 utrzymywały się blisko dopuszczalnej normy.     

 
Od 2010 r. do 2015 r. spory spadek zapylenia odnotowano nie tylko w Krakowie 
 
Trzeba zdawać sobie sprawę, że pomimo złych wyników z aglomeracji krakowskiej i aglomeracji górnośląskiej, tamtejsze powietrze w 2015 r. było mniej zapylone niż 5 lat oraz 10 lat wcześniej. Przykładowy spadek stężenia pyłu PM 2,5 w Krakowie i okolicach, obliczony dla 2010 r. oraz 2015 r. wyniósł 28% (patrz poniższa tabela). Analogiczna zmiana dotycząca stężenia pyłu zawieszonego PM 10, oscylowała na poziomie (-17%). Sporą poprawę odnotowano również na terenie aglomeracji górnośląskiej, trójmiejskiej, warszawskiej i wrocławskiej. Warto zwrócić uwagę, że pomiędzy 2010 r. i 2015 r. stężenie pyłu PM 10 na terenie Wrocławia i okolic spadło aż o 41%. 
 
Ciekawie przedstawia się też sytuacja aglomeracji bydgoskiej. Na terenie Bydgoszczy i okolicznych miejscowości, stężenie pyłu zawieszonego PM 10 wzrosło aż o 49% w ciągu 10 lat (2005 r. - 2015 r.). To ważny sygnał alarmowy dla lokalnych władz, mimo że średnioroczne zapylenie w aglomeracji bydgoskiej (2015 r.), nie przekraczało jeszcze dopuszczalnych norm – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.  


 
Pozytywne zmiany w aglomeracjach najbardziej dotkniętych problemem zapylenia (krakowskiej i górnośląskiej) nie oznaczają, że miejscowe władze powinny zredukować wysiłki mające na celu poprawę jakości powietrza. W ostatnim czasie zapylony Kraków poniósł spore straty wizerunkowe, które mogą mieć wpływ na wiele aspektów jego sytuacji ekonomicznej. Przykładem jest rynek mieszkaniowy.

Po zimowych doniesieniach o złej jakości krakowskiego powietrza, można zaobserwować zwiększone zainteresowanie zakupem lokali i domów położonych w bardziej „czystych” okolicach (np. w powiecie krakowskim lub wielickim).

Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes