Wywiad z ekspertem ds. inwestowania w diamenty - niezbędnik początkującego inwestora

04.11.2019 12:00  Diamenty
Wywiad z ekspertem ds. inwestowania w diamenty - niezbędnik początkującego inwestora

Rynek inwestycyjny się zmienia i wielu Klientów w Polsce zauważa, że dziś w portfelu należy mieć aktywo, które jest ciche, wysoce mobilne i najważniejsze – aktywo, które ma się zawsze pod ręką. Właśnie takim aktywem są diamenty. Diamenty, które od wielu lat znajdują się w portfelach Klientów określanych mianem „wysoce zamożnych”, stanowią solidne zabezpieczenie i dają nieograniczone możliwości sukcesji majątku. Rynek diamentów rozwija się dziś o wiele szybciej niż jeszcze kilka lat temu, ale też o wiele szybciej kurczą się ograniczone naturalnie zasoby diamentów.

 

Wywiadu udzielił nam Pan Marcin Marcok, właściciel firmy MART DIAMONDS, ekspert ds. inwestowania w diamenty.
 

Inwestycje.pl: Czym inwestowanie w diamenty różni się od innych form inwestowania kapitału, np. od inwestowania w metale szlachetne?

Marcin Marcok: To zupełnie inna forma lokacji kapitału. Złoto i srebro są dostępne dla wszystkich. Metale szlachetne to taki sam produkt jak wiele innych na rynku. Najczęściej bardzo podatny na spekulacje, dobry do krótkich inwestycji. Diamenty to nie tylko piękno i niepospolita wartość przenoszona w czasie, to przede wszystkim wyjątkowa świadomość inwestora wybierającego to aktywo. Kiedy wybierasz diamenty, wiesz, że chcesz osiągnąć zupełnie coś innego niż inni. Inwestujesz w przyszłość. Zabezpieczasz siebie i bliskich. Wybierając diamenty te najbardziej wyjątkowe, rzadkie, często kolorowe spoglądasz na swoją przyszłość w bardzo szerokim planie. Zyski mogą zaskoczyć, ale sama świadomość posiadania kamienia, który ma kilka miliardów lat jest, jak często podkreślają moi Klienci, nieporównywalna z niczym innym. Inwestowanie w diamenty nie jest jednak wcale takie proste jakby się wydawało. To nie towar, który kupuje się byle gdzie i byle jak. Jedna cecha kamienia może przeważyć o jego atrakcyjności. Wybór odpowiedniego diamentu powinien być poprzedzony wyborem sprzedawcy, najlepiej takiego który ma doświadczenie.

Inwestycje.pl: Jak obecnie kształtują się ceny diamentów na rynku? Od czego zależy cena pojedynczego kamienia?

Marcin Marcok: Diamenty bezbarwne wyceniane są w oparciu o zasadę czterech składowych, określających ich masę (carat), barwę (color), czystość (clarity) oraz jakość szlifu (cut). Od pierwszych liter każdego z ocenianych parametrów zwana zasadą 4C. Im jakość i ocena wyższa tym bardziej wyjątkowy i drogocenny kamień. Diamenty kolorowe ocenia się bardzo podobnie, ale tutaj największe znaczenie ma barwa, jej nasycenie i rozproszenie, to czy jest czysta czy w jej nucie pojawia się inna domieszka innego koloru.   Rynek diamentów bezbarwnych obecnie podlega sporej rewizji, nieco poruszenia wywołały kamienie syntetyczne, ale ten temat został przez Klientów prawidłowo rozpoznany. Mimo usilnych zabiegów producentów hodowlanej namiastki wyjątkowości – Klienci nie są zainteresowani syntetycznym substytutem najbardziej pięknego aktywa. Dziś rynek diamentów jest bardziej podatny na wszelkie sygnały docierające z zewnątrz i o wiele szybciej reaguje. Częściej obserwujemy wahania cen i szybciej jesteśmy w stanie na nie reagować. Wydaje się ze cena na poziomie 18.000 USD za 1 ct brylantu o najlepszej jakości jest obecnie najbardziej optymalna i odzwierciedlająca doskonale wartość takiego kamienia. Nasza rola (sprzedawców diamentów) polega na tym, aby dostarczyć taki kamień w jak najlepszej cenie, niższej od średniej wyceny hurtowej. Na tym polega handel kamieniami lokacyjnymi. Zupełnie inaczej kształtuje się sytuacja na rynku diamentów kolorowych. Tu należy się śpieszyć. Dłuższa chwila zastanowienia może kosztować nas kilkanaście tysięcy dolarów na karacie kamienia w przypadku tych najbardziej pożądanych diamentów różowych lub niebieskich. Często odnoszę wrażenie, że różowe diamenty drożeją z dnia na dzień. Co raz mniej na rynku pojawia się kamieni o wyjątkowej czystej i soczystej barwie, a liczba Klientów zainteresowanych takimi kamieniami rośnie.

Inwestycje.pl: Jak wygląda proces oceny diamentów i ich autentyczności?

Marcin Marcok: Najważniejsze w całym procesie identyfikacji oraz oceny jakości diamentów jest uznanie i doświadczenie oceniającego. Specjalistyczne instytuty gemmologiczne dokonujące ocen diamentów szlifowanych, a także i coraz częściej surowych, spełniają wszelkie standardy gwarantujące zgodność analizy kamienia z stanem faktycznym. Najbardziej wiarygodnym jest bez wątpienia instytut GIA, którego certyfikaty są uznawane i pożądane na całym świecie. Sam proces oceny polega na wnikliwej analizie jakości diamentu w oparciu o 4C. Certyfikacja w uznanym instytucie daje nam gwarancję naturalnego pochodzenia diamentu. W celu łatwiejszej identyfikacji diamentu oraz dopasowania go do właściwego certyfikatu, standardem jest oznaczanie diamentu laserowym znacznikiem. Taka inskrypcja, najczęściej nanoszona na rondyście diamentu (najszersza część kamienia) jest właściwie niepodrabialna, a łatwość jej obserwacji daje nam pewność co do kamienia, który posiadamy. 

 

Inwestycje.pl: Od czego warto rozpocząć inwestowanie w kamienie szlachetne? Jakich nakładów finansowych to wymaga?

Marcin Marcok: Kluczowe jest określenie założeń i celów jakie stawiamy przed diamentem. Co chcemy osiągnąć? Co ma nam kamień dać? Czy pragniemy kamienia o jak największej masie i jakości, czy wolimy kilka kamieni małych, które mogą w skrajnych przypadkach posłużyć niczym waluta? Tak naprawdę należy zacząć od rozmowy z kimś takim jak ja - sprzedawcą diamentów, który poznając nasze oczekiwania może wskazać najbardziej optymalne rozwiązanie. Dla Pana najlepszą opcją może być diament kolorowy, dla kogoś innego bezbarwne brylanty, a jeszcze ktoś inny powinien zastanowić się nad stworzeniem kolekcji diamentów w różnych kształtach. Przyjmuje się, że kwotą graniczną jest 10.000 USD, ale nie trzymałbym się tego pułapu kurczowo. Budowanie kolekcji można zacząć już od 1.500 USD, gromadząc całkiem ciekawe diamenty. Oczywiście im większy nasze oczekiwania tym większą kwotę powinniśmy rozważyć. Jeśli chodzi o górną granicę ta w diamentach nie istnieje. Mamy wielu Klientów w Polsce, którzy wybierają diamenty za kilkanaście tysięcy dolarów, ale mamy i takich którzy świadomie wybierają klejnoty warte i dwa miliony dolarów za karat.

Inwestycje.pl: Mówi się, że diamenty to najpewniejsza po złocie forma zaangażowania kapitału dla inwestorów. Czy Pani/Pana zdaniem warto inwestować w kamienie szlachetne? Czy taka inwestycja jest opłacalna?

Marcin Marcok: Błędem jest twierdzenie sugerujące, że są zaraz „po złocie” myślę, że są najpewniejsze z wszystkiego co dziś dostępne. Wbrew pozorom diamenty to absolutnie inna inwestycja niż metale szlachetne, ale skoro chcemy diamenty ściągnąć z piedestału wyjątkowości i nazwać je inwestycją, to musimy pamiętać, że każda inwestycja jest dobra, jeśli czyni się ją z głową. Opłacalność lokacji finansów w diamenty opiera się na doświadczeniu sprzedawcy, na narzędziach, które wykorzystuje w swojej pracy, na znajomości rynku. Dzisiejsze informacje będą wpływać na notowania diamentów w przyszłości. Za dwa lata zamknie się największa kopalnia produkująca 90% światowego wydobycia diamentów różowych. Zamkniecie australijskiej kopalni Argyle, bo o niej mowa wywoła spore zamieszanie na rynku, nie tylko dlatego że zniknie 90% nowych różowych diamentów, ale dlatego, że wspomniana kopalnia, co roku dostarcza 20 milionów karatów diamentów bezbarwnych. Dwadzieścia milionów ct to dziś 1/6, no może 1/7 światowego rocznego wydobycia. Jak uważacie czy ten fakt wpłynie także na ceny diamentów bezbarwnych?

Inwestycje.pl: Wiele osób obawia się inwestowania w diamenty ze względu na ewentualne kłopoty z ich spieniężeniem oraz niską płynność rynku. Jak wygląda proces sprzedaży diamentu w momencie likwidacji inwestycji?

Marcin Marcok: Diament to nie jest aktywo, które sprzedaje się tylko w jednym miejscu. Zainteresowanie diamentami rośnie, szczególnie w Polsce. Zabezpieczenia składane w diamentach są powszechnym rozwiązaniem praktykowanym w zachodnich bankach. W czasach nieograniczonej możliwości podróżowania, potencjał jaki stwarza nam internet przy równoczesnej dużej mobilności produktu jakim jest diament – rozstanie się z kamieniem nie stanowi problemu. Zdolność udanej sprzedaży jest tutaj taka sama jak w przypadku innych produktów. Na rynku nie brakuje specjalistycznych firm zajmujących się „wtórnym” obrotem. Jedynym warunkiem otrzymania zwrotu z naszej diamentowej inwestycji na satysfakcjonującym nas poziomie jest umiejętny wybór diamentu w momencie jego zakupu.

Inwestycje.pl: Czy istnieją certyfikaty poświadczające parametry danego kamienia? Jeśli tak to jakie?

Marcin Marcok: Dokumentacja certyfikacyjna diamentów potwierdzająca ich jakość, autentyczność i naturalne pochodzenie to najważniejsza składowa każdego diamentu. W czasach, gdy syntetyczne diamenty zalewają rynek, zakup kamienia bez certyfikatu jest mało odpowiedzialną transkacją. Na świecie istnieje bardzo wiele instytutów gemmologicznych, niestety ich renoma i jakość dokonywanych w nich analiz i certyfikacji pozostawia wiele do życzenia. Przy wyborze diamentu kluczową rolę odgrywa certyfikat, wybierajmy więc kamienie raportowane przez uznane instytuty gemmologiczne, jak np. amerykańskie GIA. To instytut, którego dokumentacja jest uznawana i pożądana na całym świecie. Niezależnie czy diament jest sprzedawany w Nowym Jorku, Dubaju, Tel Awiwie czy Krakowie – najczęściej kupujący zapyta właśnie o certyfikat GIA. Oczywiście to nie jedyny instytut, który można polecić. Na globalnym rynku diamentów uznaniem cieszą się także certyfikaty instytutów IGI czy HRD, ale jeśli mam wybór zawsze wybieram GIA.

Inwestycje.pl: Jaki jest minimalny czas trwania inwestycji?

Marcin Marcok: To jedno z moich ulubionych pytań (śmiech). To tak jakby zapytać o minimalną długość życia. Diamenty są inwestycją długofalową. Jeśli trafnie zostanie ułożona potrafi przynieś spektakularny zysk. Z doświadczenia wiem, że im dłużej diamenty są w naszym posiadaniu tym więcej na nich zyskujemy. Zmiany cen zdarzają się na każdym rynku, ale dziś już wiemy, że podaż diamentów jest ograniczona naturalnie, a ich zapasy określane są na maksymalnie kilkadziesiąt lat. Może jeszcze nie ja – choć wcale dużej pewności nie mam, ale na pewno moi następcy muszą liczyć się z tym, że za 15-20 lat rynek diamentów zmieni się diametralnie. Dostawy zaczną się kurczyć i zaczniemy sprzedawać „używanymi” diamentami ;) Diamentami, które nie pochodzą z kopalni, ale takimi, które będą skupowane na rynku od aktualnych właścicieli. Myślę, że kilka lat to minimalny czas z jakim należy się liczyć przy stricte finansowym podejściu do inwestycji w diamenty. Kilka najbliższych lat będzie dobre, kolejne będą pewnie jeszcze lepsze, aczkolwiek dużo, dużo „droższe”. Każdy diament należy rozpatrywać indywidualnie, przeanalizować jego możliwości. My opieramy się na bardzo solidnych danych, które pozyskujemy z rynku. Na ich podstawie jesteśmy w stanie precyzyjnie zaplanować inwestycję. Większość moich Klientów inwestuje jednak w swoją przyszłość, dokonując często zakupów dla kolejnych pokoleń. 

Inwestycje.pl: Czy istnieją dodatkowe czynniki wpływające na cenę diamentu?

Marcin Marcok: Oczywiście. Szczególnie w diamentach kolorowych. Delikatny niuans, różnica w nasyceniu, odcieniu, jasności i dystrybucji barwy może czasami znacząco wpływać na wartość diamentu. Kształt szlifu również ma znaczenie. Pamiętam żółty diament, który dzięki doskonałemu doborowi kształtu i samej budowy szlifu zdawał się wizualnie o wiele bardziej soczysty niż był w naturze.

Inwestycje.pl: Czy może Pan opowiedzieć o rekordowych transakcjach na rynku diamentów inwestycyjnych w ostatnich latach?

Marcin Marcok: Dzisiaj doskonałym odniesieniem jest rynek aukcyjny. Największe domy aukcyjne na świecie podczas swoich aukcji sprzedają coraz częściej wyjątkowe i niepowtarzalne diamenty. 50 milionów dolarów za przepiękny różowy diament sprzedany w ubiegłym roku w Genewie - dziś taka kwota transakcji już nikogo nie szokuje. Ponad milion dolarów za karat wyjątkowego, bardzo żywo różowego diamentu pochodzącego z Argyle, dwa miliony za głęboką błękitną barwę uchwyconą w kamieniu to średnie ceny transakcyjne na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy, ale właśnie tyle trzeba zapłacić za coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. 

Dzięki naszej pracy Klient z Polski zapłaci za kamień tyle samo co mieszkaniec Hiszpanii czy USA. Najbardziej wyjątkowy z diamentów jaki w ostatnim czasie dane mi było oglądać to bez wątpienia hipnotyzujący, czerwony, jedno-karatowy, naturalny diament za nieco ponad cztery miliony dolarów.

Inwestycje.pl: Na co jeszcze zwrócić uwagę?

Marcin Marcok: Ja zwracam uwagę na bardzo prostą rzecz – diament musi mnie zachwycić. Gdybym jednak był Klientem, który dokonuje zakupu, najważniejsze byłoby dla mnie to, aby kamień był zgodny z certyfikatem. Laserowa inskrypcja umieszczana na rondyście diamentu jest doskonałym sposobem zabezpieczenia i łatwej identyfikacji samego kamienia. Ważny byłby dla mnie również certyfikat, potwierdzający jego jakość. Należy pamiętać, że na rynku - nie tylko diamentów, nie pojawiają się okazje umożliwiające zakup czegoś za 10% wartości. Ważne by pozyskiwać diamenty z legalnych źródeł, to eliminuje nie tylko możliwość oszustwa, ale także szczególnie dzisiaj daje nam gwarancję nabycia diamentów, które zostały wprowadzone na rynek w sposób uczciwy, legalny, z zachowaniem wszelkich norm etycznych.

Artykuł powstał we współpracy z MART DIAMONDS.


  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com


inwestowanie