Stany Zjednoczone
W minionym tygodniu, na Wall Street, nadal można było zaobserwować przewagę byków na rynku. Wzrostom pomagały publikowane wyniki spółek (JP Morgan, Intel) oraz zapowiedzi poprawy wyników (Chevron, UPS). Bardzo pozytywnie rynek zareagował na prognozy Intela, jak również na zapowiedzi zarządu podwyższenia marż na swoich produktach. Wzrost na rynku surowców wzmacniał spółki wydobywcze, sektor finansowy korzystał na wynikach JP, a technologiczny kontynuował bicie nowych rekordów cenowych. Tak duża szerokość rynku pozwoliła na osiągnięcie nowych maksimów 52-tygodniowych na głównych indeksach giełdowych.
Lepsze od oczekiwań dane o marcowej sprzedaży detalicznej również pomagały bykom. Rynek wciąż lekceważy dane z rynku pracy, na którym nie widać znaczącej poprawy. W minionym tygodniu odczyt nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych znowu przekroczył 480 tys. Publiczne wystąpienie Bena Bernanke w kongresie USA, oraz beżowa księga potwierdzają, że ożywienie gospodarcze nie poprawia sytuacji na rynku pracy. Reakcja na informację o mocnym lewarowaniu się banków USA i obniżaniu dźwigni pod koniec kwartału w celu ukrycia nadmiernego ryzyka nie spowodowała żadnych negatywnych reakcji na rynku. Wzrosty sektora finansowego można odbierać jako pochwałę rynku dla chciwości i ponoszenia nadmiernego ryzyka, co jeszcze kilka miesięcy temu wywoływało tak ogromną falę oburzenia. Również raport Creditsights o konieczności utworzenia rezerw przez banki w Stanach Zjednoczonych na pokrycie strat w sektorze kredytów hipotecznych w wysokości 30 mld USD przeszedł bez echa.
Po sesji w czwartek, wyniki nieznacznie lepsze od oczekiwań ogłosiło Google, jednak reakcja rynku na wzrost kosztów była bardzo negatywna. Akcje po sesji spadły o ponad 5%, a analitycy zwiększenie zatrudnienia w spółce nazwali rozrzutnością. W takiej atmosferze nie może dziwić tak ostrożne podejście spółek do zwiększania strony kosztowej, co ma duży wpływ na rynek pracy, a w dłuższej perspektywie na trwałość ożywienia w gospodarce. Wynik GE, mimo że lepszy od oczekiwań, jest najgorszym wynikiem kwartalnym od wielu lat. Koncern ten w swojej działalności skupia najszerszy zakres gospodarki amerykańskiej. Raport kwartalny GE potwierdza komunikat z National Buremu of Economic Research, że dane makro nie są jednoznaczne i ogłoszenie końca recesji może być przedwczesne.
Polska i Europejskie Rynki Wschodzące
Początek tygodnia stawiał znak zapytania, jak polski rynek zareaguje na tragiczne wydarzenia ze Smoleńska, w których oprócz wielu wybitnych osób zginął również prezes NBP, Sławomir Skrzypek. Mimo wielu znaków zapytania, „pieniądze żalu nie czują”, jak to stwierdził jeden z analityków - brutalne, ale prawdziwe. Rolę pełniącego obowiązki prezesa NBP przejął Piotr Wiesiołek. Prezes GPW, Ludwik Sobolewski, poinformował, że "w poniedziałek i następne dni tygodnia, obrót na wszystkich trzech rynkach warszawskiej giełdy będzie odbywał się normalnie". Faktycznie owa „normalność” przełożyła się na kontynuację wzrostów na rynku kapitałowym, jak i na stabilność polskiej złotówki.
Dla giełdy „bardziej istotna” okazała się inna informacja. W weekend Eurogrupa uzgodniła szczegóły warunków pomocy dla Grecji, która może wynieść nawet 45 mld euro. W poniedziałek grecki ASE General Index „wystrzelił” do góry o 3,51 proc., a warszawskim indeksom pozwoliło to na spokojne rozpoczęcie handlu i powolną drogę w kierunku 2 600 pkt. na WIG20, który ustanowił nowe rekordy trwającej od roku hossy.
Pomagały także „amerykańskie byki”. Sezon publikacji wyników kwartalnych spółek w Stanach został otwarty. Pierwsze raporty plus niezłe dane makro okazały się bardzo optymistyczne.
Dobre wieści napłynęły dla posiadaczy akcji PKO BP i KGHM. PKO BP rekomenduje wypłatę 1 mld zł dywidendy, tj. 0,80 zł na akcję. KGHM natomiast, chce przeznaczyć na ten cel 600 mln zł, co daje 3 zł na akcję. Trzeba również dodać, że ostatnim wzrostom towarzyszył duży obrót. Ogólny giełdowy krajobraz wydaje się wyglądać „bardzo optymistycznie”. Jest jednak małe „ale”, na które należałoby zwrócić uwagę – na ile ostatnie wzrosty dyskontują przyszłość. Dodatkowo, wkrótce czeka nas olbrzymia oferta na rynku pierwotnym. KNF już zatwierdził prospekt emisyjny PZU, który w piątek ujrzał światło dziennie. Te czynniki mogą wpłynąć na chęć realizacji zysków. Jednak standardowo najistotniejsze będą ogólne nastroje, a te wydają się być dobre – aż za dobre.
Europa Zachodnia
Dobre wieści z amerykańskich i europejskich spółek spowodowały, że inwestorzy na Starym Kontynencie w dalszym ciągu nie myślą o realizacji zysków. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym w większości wylądowały na lekkich plusach, w dalszym ciągu znajdując się w pobliżu poziomów najwyższych od ponad półtora roku.
Gołym okiem widać, że wszyscy uczestnicy rynków finansowym koncentrowali się w minionych dniach na pozytywnych informacjach, ignorując te gorsze. Do dobrych wyników kwartalnych Intela i Google doszły pozytywne szacunki szwajcarskiego UBS odnośnie kwartalnego zysku, który miałby wynieść 2,5 mld franków i być najlepszym wynikiem od 3 lat. Może to świadczyć o przewidywanym od kilku miesięcy powrocie całej branży finansowej do kondycji „sprzed choroby”, czyli sprzed kryzysu bankowego z jesieni 2008 roku.
Na dalszy plan schodzi powoli kwestia Grecji, szczególnie, że zapowiadany pakiet pomocowy zwiększył swoją wartość do 45 mld euro, z których dwie trzecie gwarantuje Unia Europejska, jedną trzecią zaś Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Uspokoiło to większość inwestorów, a niemieccy czy francuscy podatnicy pogodzili się już chyba z myślą, że to właśnie z ich kieszeni będzie finansowana ewentualna „grecka kuracja”.
Tydzień kończymy w neutralnych nastrojach, których nie popsuła zbytnio trudna sytuacja europejskich linii lotniczych, tracących każdego dnia miliony euro w wyniku zawieszenia lotów spowodowanych erupcją islandzkiego wulkanu. Przyszły tydzień będzie stał pod znakiem kontynuacji raportów kwartalnych amerykańskich i europejskich koncernów. Optymiści mają nadzieję, że po minionym roku stojącym pod znakiem cięcia kosztów, obecny rok będzie się charakteryzował odbudowaniem solidnych przychodów spółek. Realiści zwracają uwagę na coraz wyższą wycenę walorów, która z każdym tygodniem zwiększa prawdopodobieństwo korekty na zarówno globalnych, jak i zachodnioeuropejskich parkietach.
Azja i Ameryka Łacińska
W czwartek poznaliśmy dane dotyczące PKB z Kraju Środka. W pierwszym kwartale 2010 gospodarka wzrosła o 11,9 proc., czyli najwięcej od trzech lat i więcej od oczekiwań analityków. Analitycy na rynku nie mają jasnego stanowiska co do najbliższych zmian w polityce pieniężnej banku centralnego. Historycznie, po tak optymistycznych danych bank zmieniał stopy w perspektywie miesiąca, ale dane o spadającej w marcu inflacji i deficycie handlowym tonują zapędy bankowców.
W Kraju Kwitnącej Wiśni w lutym produkcja przemysłowa spadła o 0,6 proc. m/m po wcześniejszym wzroście w styczniu o 4,3 proc. W lutym przemysł rozwijał się w tempie 31,3 proc. r/r po styczniowej zmianie na poziomie 18,9 proc.. W czwartek CDS dla Japonii były na poziomie 64,55 pkt. bazowych i uległ zawężeniu względem 65,28 pkt tydzień wcześniej.
Po Indiach, które dokonały już zmian w stopach procentowych Chiny i Brazylia są typowane jako następne gospodarki, które będą schładzały rynek w celu uniknięcia „śmiertelnej” inflacyjnej spirali.
Pod koniec tygodnia azjatyckie indeksy zanurkowały po informacjach z amerykańskiego rynku pracy oraz informacjach z Chin dotyczących schładzania rynku nieruchomości. Japoński indeks Nikkei 225 kończy tydzień ponad 1,5% spadkiem. Chińskie indeksy po dobrej środowej sesji kończą tydzień na poziomach poniedziałkowego otwarcia. Indyjski indeks BSE30 po głębokiej czwartkowej korekcie piątek kończy na poziomach najniższych od dwóch tygodni. Brazylijska Bovespa na poniedziałkowej sesji bardzo mocno skorygowała wcześniejsze wzrosty osiągając tym samym najniższy poziom od dwóch tygodni. Pomimo bardziej optymistycznego środka tygodnia, czwartkowe zamknięcie było bardzo blisko wtorkowego dołka.
Surowce
Tydzień nie przyniósł większych rozstrzygnięć na rynku ropy naftowej. Kontrakty na ropę Crude pozostają w okolicach zamknięcia z poprzedniego tygodnia, czyli 86 dolarów za baryłkę. W zasadzie trzeba napisać, że w przeciągu tygodnia napływały informacje, które przynajmniej teoretycznie powinny były wynieś ceny na wyższe rejony. Otóż ustalono plan pomocowy dla Grecji, co umocniło kurs EUR/USD, a pozostało bez wpływu na rynek ropy. Ponadto, jak podały chińskie władze, import surowca do Państwa Środka wzrósł rok do roku o 29 proc. Jak poinformowano, PKB Chin w I kwartale wzrosło o 11,9 proc. (wynik lepszy o 0,4 pkt. proc. niż rynkowy konsensus) i osiągnął poziom najlepszy od 3 lat. Swoją prognozę odnośnie cen ropy naftowej ogłosił również Goldman Sachs, który widzi ropę po 99 dolarów za baryłkę w przeciągu najbliższego roku. Patrząc przez pryzmat analizy technicznej ceny ropy „ślizgają się” po górnym ograniczeniu formacji trójkąta, a najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 84,5 dolara za baryłkę. Jeżeli dolar nadal będzie tracił do euro to cena ropy może szybko osiągnąć pułap 90 dolarów za baryłkę.
Pozytywne doniesienia z Chin nie wpłynęły na notowania miedzi na światowych giełdach. Ceny spadły w ujęciu tygodniowym o 1 proc., a w Londynie za tonę trzeba zapłacić 7822 dolary. Po osiągnięciu szczytu w dniu 12 kwietnia ceny od tego czasu skorygowały się i obecnie poruszają się w trendzie bocznym z dolnym i górnym ograniczeniem na poziomie 7750 i 7970 dol./tonę. Warto przyglądać się sytuacji na rynku walutowym, gdzie osłabianie się amerykańskiej waluty będzie podnosić presję na wzrosty cen.
Złoto staniało o ponad 1 proc. w porównaniu z cenami zamknięcia poprzedniego tygodnia. Uncja tego kruszcu wyceniana jest na 1150 dolarów. Największy wpływ na zachowanie się cen miały wspomniane wieści ze strefy euro, która pomoże Grecji w problemach budżetowych. Pozwoliło to cenom wznieść się ponad techniczny opór (1144 dol./uncję), który obecnie jest wsparciem dla cen. Taki scenariusz pozwala stwierdzić, że w najbliższym czasie powinniśmy obserwować wspinaczkę cen pod okolice najbliższego technicznego oporu znajdującego się na poziomie 1170 dolarów za uncję.
Waluty
Para EUR/USD tydzień rozpoczęła od mocnego uderzenia. Weekendowe informacje o planie pomocy dla Grecji pozytywnie wpłynęły na rynek, a to przełożyło się na rozpoczęcie notowań "luką hossy". Poprzedni tydzień zakończył się na poziomie 1,35, a w poniedziałek rynek wystartował w okolicach 1,3650. Ta 150 pipsowa (1,5 centa) "luka" wlała trochę optymizmu w serca posiadaczy europejskiej waluty. Maksymalna wartość notowań w minionym tygodniu to 1,3691, a minimalna 1,3513 (dane na godzinę 13 w piątek). To oznacza, że wspomniana "luka" nie została zasłonięta, więc jej pozytywna wymowa pozostaje w mocy. Strona popytowa dostała w minionym tygodniu jeszcze jeden argument, a mianowicie bieżąca korekta stała się największą od szczytu z grudnia zeszłego roku. Bardzo ważnym oporem z technicznego punktu widzenia jest marcowe lokalne ekstremum 1,3817. Gdyby aprecjacja euro doprowadziła do przełamania tego poziomu, wówczas złamana zostałaby sekwencja coraz niższych szczytów, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy. Póki co, trend jednak pozostaje spadkowy, a posiadacze euro mogą na razie liczyć jedynie na rozwinięcie korekty.
Polski złoty w ujęciu tygodniowym niewiele zmienił się w relacji do głównych walut. Kurs poruszał się w trendzie bocznym i na parze EUR/PLN oscylował wokół wartości 3,87, USD/PLN 2,86, a CHF/PLN 2,69. Pozytywne nastawienie do naszej waluty w dalszym ciągu jest w mocy.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Łukasz Bugaj, Jacek Maliszewski, Piotr Olejniczakowski, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Trzeciak, Konrad Widuliński, Jan Żuralski.
W minionym tygodniu, na Wall Street, nadal można było zaobserwować przewagę byków na rynku. Wzrostom pomagały publikowane wyniki spółek (JP Morgan, Intel) oraz zapowiedzi poprawy wyników (Chevron, UPS). Bardzo pozytywnie rynek zareagował na prognozy Intela, jak również na zapowiedzi zarządu podwyższenia marż na swoich produktach. Wzrost na rynku surowców wzmacniał spółki wydobywcze, sektor finansowy korzystał na wynikach JP, a technologiczny kontynuował bicie nowych rekordów cenowych. Tak duża szerokość rynku pozwoliła na osiągnięcie nowych maksimów 52-tygodniowych na głównych indeksach giełdowych.
Lepsze od oczekiwań dane o marcowej sprzedaży detalicznej również pomagały bykom. Rynek wciąż lekceważy dane z rynku pracy, na którym nie widać znaczącej poprawy. W minionym tygodniu odczyt nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych znowu przekroczył 480 tys. Publiczne wystąpienie Bena Bernanke w kongresie USA, oraz beżowa księga potwierdzają, że ożywienie gospodarcze nie poprawia sytuacji na rynku pracy. Reakcja na informację o mocnym lewarowaniu się banków USA i obniżaniu dźwigni pod koniec kwartału w celu ukrycia nadmiernego ryzyka nie spowodowała żadnych negatywnych reakcji na rynku. Wzrosty sektora finansowego można odbierać jako pochwałę rynku dla chciwości i ponoszenia nadmiernego ryzyka, co jeszcze kilka miesięcy temu wywoływało tak ogromną falę oburzenia. Również raport Creditsights o konieczności utworzenia rezerw przez banki w Stanach Zjednoczonych na pokrycie strat w sektorze kredytów hipotecznych w wysokości 30 mld USD przeszedł bez echa.
Po sesji w czwartek, wyniki nieznacznie lepsze od oczekiwań ogłosiło Google, jednak reakcja rynku na wzrost kosztów była bardzo negatywna. Akcje po sesji spadły o ponad 5%, a analitycy zwiększenie zatrudnienia w spółce nazwali rozrzutnością. W takiej atmosferze nie może dziwić tak ostrożne podejście spółek do zwiększania strony kosztowej, co ma duży wpływ na rynek pracy, a w dłuższej perspektywie na trwałość ożywienia w gospodarce. Wynik GE, mimo że lepszy od oczekiwań, jest najgorszym wynikiem kwartalnym od wielu lat. Koncern ten w swojej działalności skupia najszerszy zakres gospodarki amerykańskiej. Raport kwartalny GE potwierdza komunikat z National Buremu of Economic Research, że dane makro nie są jednoznaczne i ogłoszenie końca recesji może być przedwczesne.
Polska i Europejskie Rynki Wschodzące
Początek tygodnia stawiał znak zapytania, jak polski rynek zareaguje na tragiczne wydarzenia ze Smoleńska, w których oprócz wielu wybitnych osób zginął również prezes NBP, Sławomir Skrzypek. Mimo wielu znaków zapytania, „pieniądze żalu nie czują”, jak to stwierdził jeden z analityków - brutalne, ale prawdziwe. Rolę pełniącego obowiązki prezesa NBP przejął Piotr Wiesiołek. Prezes GPW, Ludwik Sobolewski, poinformował, że "w poniedziałek i następne dni tygodnia, obrót na wszystkich trzech rynkach warszawskiej giełdy będzie odbywał się normalnie". Faktycznie owa „normalność” przełożyła się na kontynuację wzrostów na rynku kapitałowym, jak i na stabilność polskiej złotówki.
Dla giełdy „bardziej istotna” okazała się inna informacja. W weekend Eurogrupa uzgodniła szczegóły warunków pomocy dla Grecji, która może wynieść nawet 45 mld euro. W poniedziałek grecki ASE General Index „wystrzelił” do góry o 3,51 proc., a warszawskim indeksom pozwoliło to na spokojne rozpoczęcie handlu i powolną drogę w kierunku 2 600 pkt. na WIG20, który ustanowił nowe rekordy trwającej od roku hossy.
Pomagały także „amerykańskie byki”. Sezon publikacji wyników kwartalnych spółek w Stanach został otwarty. Pierwsze raporty plus niezłe dane makro okazały się bardzo optymistyczne.
Dobre wieści napłynęły dla posiadaczy akcji PKO BP i KGHM. PKO BP rekomenduje wypłatę 1 mld zł dywidendy, tj. 0,80 zł na akcję. KGHM natomiast, chce przeznaczyć na ten cel 600 mln zł, co daje 3 zł na akcję. Trzeba również dodać, że ostatnim wzrostom towarzyszył duży obrót. Ogólny giełdowy krajobraz wydaje się wyglądać „bardzo optymistycznie”. Jest jednak małe „ale”, na które należałoby zwrócić uwagę – na ile ostatnie wzrosty dyskontują przyszłość. Dodatkowo, wkrótce czeka nas olbrzymia oferta na rynku pierwotnym. KNF już zatwierdził prospekt emisyjny PZU, który w piątek ujrzał światło dziennie. Te czynniki mogą wpłynąć na chęć realizacji zysków. Jednak standardowo najistotniejsze będą ogólne nastroje, a te wydają się być dobre – aż za dobre.
Europa Zachodnia
Dobre wieści z amerykańskich i europejskich spółek spowodowały, że inwestorzy na Starym Kontynencie w dalszym ciągu nie myślą o realizacji zysków. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym w większości wylądowały na lekkich plusach, w dalszym ciągu znajdując się w pobliżu poziomów najwyższych od ponad półtora roku.
Gołym okiem widać, że wszyscy uczestnicy rynków finansowym koncentrowali się w minionych dniach na pozytywnych informacjach, ignorując te gorsze. Do dobrych wyników kwartalnych Intela i Google doszły pozytywne szacunki szwajcarskiego UBS odnośnie kwartalnego zysku, który miałby wynieść 2,5 mld franków i być najlepszym wynikiem od 3 lat. Może to świadczyć o przewidywanym od kilku miesięcy powrocie całej branży finansowej do kondycji „sprzed choroby”, czyli sprzed kryzysu bankowego z jesieni 2008 roku.
Na dalszy plan schodzi powoli kwestia Grecji, szczególnie, że zapowiadany pakiet pomocowy zwiększył swoją wartość do 45 mld euro, z których dwie trzecie gwarantuje Unia Europejska, jedną trzecią zaś Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Uspokoiło to większość inwestorów, a niemieccy czy francuscy podatnicy pogodzili się już chyba z myślą, że to właśnie z ich kieszeni będzie finansowana ewentualna „grecka kuracja”.
Tydzień kończymy w neutralnych nastrojach, których nie popsuła zbytnio trudna sytuacja europejskich linii lotniczych, tracących każdego dnia miliony euro w wyniku zawieszenia lotów spowodowanych erupcją islandzkiego wulkanu. Przyszły tydzień będzie stał pod znakiem kontynuacji raportów kwartalnych amerykańskich i europejskich koncernów. Optymiści mają nadzieję, że po minionym roku stojącym pod znakiem cięcia kosztów, obecny rok będzie się charakteryzował odbudowaniem solidnych przychodów spółek. Realiści zwracają uwagę na coraz wyższą wycenę walorów, która z każdym tygodniem zwiększa prawdopodobieństwo korekty na zarówno globalnych, jak i zachodnioeuropejskich parkietach.
Azja i Ameryka Łacińska
W czwartek poznaliśmy dane dotyczące PKB z Kraju Środka. W pierwszym kwartale 2010 gospodarka wzrosła o 11,9 proc., czyli najwięcej od trzech lat i więcej od oczekiwań analityków. Analitycy na rynku nie mają jasnego stanowiska co do najbliższych zmian w polityce pieniężnej banku centralnego. Historycznie, po tak optymistycznych danych bank zmieniał stopy w perspektywie miesiąca, ale dane o spadającej w marcu inflacji i deficycie handlowym tonują zapędy bankowców.
W Kraju Kwitnącej Wiśni w lutym produkcja przemysłowa spadła o 0,6 proc. m/m po wcześniejszym wzroście w styczniu o 4,3 proc. W lutym przemysł rozwijał się w tempie 31,3 proc. r/r po styczniowej zmianie na poziomie 18,9 proc.. W czwartek CDS dla Japonii były na poziomie 64,55 pkt. bazowych i uległ zawężeniu względem 65,28 pkt tydzień wcześniej.
Po Indiach, które dokonały już zmian w stopach procentowych Chiny i Brazylia są typowane jako następne gospodarki, które będą schładzały rynek w celu uniknięcia „śmiertelnej” inflacyjnej spirali.
Pod koniec tygodnia azjatyckie indeksy zanurkowały po informacjach z amerykańskiego rynku pracy oraz informacjach z Chin dotyczących schładzania rynku nieruchomości. Japoński indeks Nikkei 225 kończy tydzień ponad 1,5% spadkiem. Chińskie indeksy po dobrej środowej sesji kończą tydzień na poziomach poniedziałkowego otwarcia. Indyjski indeks BSE30 po głębokiej czwartkowej korekcie piątek kończy na poziomach najniższych od dwóch tygodni. Brazylijska Bovespa na poniedziałkowej sesji bardzo mocno skorygowała wcześniejsze wzrosty osiągając tym samym najniższy poziom od dwóch tygodni. Pomimo bardziej optymistycznego środka tygodnia, czwartkowe zamknięcie było bardzo blisko wtorkowego dołka.
Surowce
Tydzień nie przyniósł większych rozstrzygnięć na rynku ropy naftowej. Kontrakty na ropę Crude pozostają w okolicach zamknięcia z poprzedniego tygodnia, czyli 86 dolarów za baryłkę. W zasadzie trzeba napisać, że w przeciągu tygodnia napływały informacje, które przynajmniej teoretycznie powinny były wynieś ceny na wyższe rejony. Otóż ustalono plan pomocowy dla Grecji, co umocniło kurs EUR/USD, a pozostało bez wpływu na rynek ropy. Ponadto, jak podały chińskie władze, import surowca do Państwa Środka wzrósł rok do roku o 29 proc. Jak poinformowano, PKB Chin w I kwartale wzrosło o 11,9 proc. (wynik lepszy o 0,4 pkt. proc. niż rynkowy konsensus) i osiągnął poziom najlepszy od 3 lat. Swoją prognozę odnośnie cen ropy naftowej ogłosił również Goldman Sachs, który widzi ropę po 99 dolarów za baryłkę w przeciągu najbliższego roku. Patrząc przez pryzmat analizy technicznej ceny ropy „ślizgają się” po górnym ograniczeniu formacji trójkąta, a najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 84,5 dolara za baryłkę. Jeżeli dolar nadal będzie tracił do euro to cena ropy może szybko osiągnąć pułap 90 dolarów za baryłkę.
Pozytywne doniesienia z Chin nie wpłynęły na notowania miedzi na światowych giełdach. Ceny spadły w ujęciu tygodniowym o 1 proc., a w Londynie za tonę trzeba zapłacić 7822 dolary. Po osiągnięciu szczytu w dniu 12 kwietnia ceny od tego czasu skorygowały się i obecnie poruszają się w trendzie bocznym z dolnym i górnym ograniczeniem na poziomie 7750 i 7970 dol./tonę. Warto przyglądać się sytuacji na rynku walutowym, gdzie osłabianie się amerykańskiej waluty będzie podnosić presję na wzrosty cen.
Złoto staniało o ponad 1 proc. w porównaniu z cenami zamknięcia poprzedniego tygodnia. Uncja tego kruszcu wyceniana jest na 1150 dolarów. Największy wpływ na zachowanie się cen miały wspomniane wieści ze strefy euro, która pomoże Grecji w problemach budżetowych. Pozwoliło to cenom wznieść się ponad techniczny opór (1144 dol./uncję), który obecnie jest wsparciem dla cen. Taki scenariusz pozwala stwierdzić, że w najbliższym czasie powinniśmy obserwować wspinaczkę cen pod okolice najbliższego technicznego oporu znajdującego się na poziomie 1170 dolarów za uncję.
Waluty
Para EUR/USD tydzień rozpoczęła od mocnego uderzenia. Weekendowe informacje o planie pomocy dla Grecji pozytywnie wpłynęły na rynek, a to przełożyło się na rozpoczęcie notowań "luką hossy". Poprzedni tydzień zakończył się na poziomie 1,35, a w poniedziałek rynek wystartował w okolicach 1,3650. Ta 150 pipsowa (1,5 centa) "luka" wlała trochę optymizmu w serca posiadaczy europejskiej waluty. Maksymalna wartość notowań w minionym tygodniu to 1,3691, a minimalna 1,3513 (dane na godzinę 13 w piątek). To oznacza, że wspomniana "luka" nie została zasłonięta, więc jej pozytywna wymowa pozostaje w mocy. Strona popytowa dostała w minionym tygodniu jeszcze jeden argument, a mianowicie bieżąca korekta stała się największą od szczytu z grudnia zeszłego roku. Bardzo ważnym oporem z technicznego punktu widzenia jest marcowe lokalne ekstremum 1,3817. Gdyby aprecjacja euro doprowadziła do przełamania tego poziomu, wówczas złamana zostałaby sekwencja coraz niższych szczytów, z którą mamy do czynienia od kilku miesięcy. Póki co, trend jednak pozostaje spadkowy, a posiadacze euro mogą na razie liczyć jedynie na rozwinięcie korekty.
Polski złoty w ujęciu tygodniowym niewiele zmienił się w relacji do głównych walut. Kurs poruszał się w trendzie bocznym i na parze EUR/PLN oscylował wokół wartości 3,87, USD/PLN 2,86, a CHF/PLN 2,69. Pozytywne nastawienie do naszej waluty w dalszym ciągu jest w mocy.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Łukasz Bugaj, Jacek Maliszewski, Piotr Olejniczakowski, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Trzeciak, Konrad Widuliński, Jan Żuralski.

