Byki wróciły na Wall Street, ale...

10.05.2018 09:13  Giełdy światowe
Byki wróciły na Wall Street, ale...
W środę Wall Street mogła już na spokojnie zareagować na sytuacje powstałą po wycofaniu się USA z umowy z Iranem. Przed sesją cena ropy rosła o około trzy procent, czyli zdecydowanie więcej niż we wtorek staniała. To jednak mogło nawet indeksom pomagać, bo podnosiło ceny akcji w sektorze energetycznym. 
 
Poza tym Europejczycy twierdzili, że umowa z Iranem nie jest martwa i, że będą jej przestrzegali. Donald Trump zresztą też twierdził, że jeśli Iran będzie chciał zawrzeć lepszą dla USA umowę to on jest gotów do dyskusji. To wcale nie musi prowadzić do dobrego rozwiązania, ale z pewnością pomagało w uspokojeniu nastrojów. 
 
W środę w USA opublikowany został raport o kwietniowej inflacji w cenach producenta (PPI). Od pewnego czasu te dane są już pilnie obserwowane, bo w końcu ceny produkcji mogą przejść do CPI, a to podniosłoby rentowność obligacji amerykańskich. Okazało się, że inflacja wzrosła o 2,6% r/r i 0,1% m/m (oczekiwano 2,9% r/r i 0,3% m/m). 
 
Wall Street zachowała się dość zadziwiająco. Ponad trzyprocentowy wzrost ceny ropy pomagał w blisko dwu i pół procentowym wzroście sektora energetycznego, co najmocniej wpływało na szeroki rynek. Jednak powrót rentowności 10. letnich obligacji USA do poziomu 3% mógł rynek zaniepokoić. Nie tylko nie zaniepokoił, ale nawet pomógł, bo podnosił ceny akcji w sektorze finansowym. 
 
Indeks S&P 500 zaatakował i z impetem przełamał linie trendu spadkowego, która miała swój początek w końcu stycznia tego roku - zakończył dzień jednoprocentową zwyżką. Takie przełamanie linii trendu, będące jednocześnie wybiciem z czteromiesięcznego trójkąta, jest sygnałem kupna, ale ja bym bardzo ostrożnie na ten sygnał reagował. W każdej chwili rentowość obligacji lub wojna handlowa a Chinami może rynkom zaszkodzić. 
 
Jak pisałem w środę rano wtorkowe zakończenie sesji wzrostem WIG20 wyglądałoby niezbyt poważnie, gdyby nie to, że obrót był tym razem całkiem solidny. Mniej więc dziwiło to, że w środę WIG20 rozpoczął sesję od zwyżki. Pomagał naszym bykom spokój panujący na innych rynkach europejskich. To tak bardzo ośmieliło popyt, że po niecałej godzinie indeks blue chipów zyskiwał już 0,7% i widać było, że to nie jest koniec zwyżki. 
 
  I rzeczywiście to nie był koniec. Indeks nadal, skokowo, zyskiwał. Można powiedzieć, że odzwierciedlał to, co działo się na giełdzie tureckiej – tam indeks też wreszcie rósł (zresztą większość europejskich indeksów rosła). U nas z oczywistych powodów (duży wzrost ceny ropy zwiększa wartość zapasów) najmocniej zyskiwały PKN Orlen i Lotos. 
 
Nawet pogorszenie nastrojów (niewielkie) na rynkach europejskich nie wpłynęło na pogorszenie sytuacji naszych indeksów. WIG20 zakończył dzień zyskując 2% znowu na dużym obrocie. Jak widać duży wzrost ceny ropy został przyjęty jako zapowiedź lepszych czasów dla rynków rozwijających się. Najlepiej pokazał to blisko sześcioprocentowy wzrost argentyńskiego indeksu MERVAL (pomogła informacja o negocjacjach pomocy MFW). 
 
Wczorajsze, mocno wzrostowe zakończenie sesji w USA, mimo że dość dziwne, powinno dzisiaj pomóc giełdom europejskim, w tym i GPW. Uspokojenie i korekta na rynkach rozwijających się też powinny naszym bykom pomagać. Zanosi się na kontynuację zwyżki. Jeszcze jeden wzrost wygeneruje wstępny sygnał kupna, ale dopiero przekroczenie przez WIG20 poziomu 2.325 pkt. wyrysuje formację podwójnego dna, co wygeneruje mocniejszy sygnał kupna.  
 
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion
 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

gielda