Jesteś w: Strona główna » Giełda » Giełdy światowe

Duża niepewność na rynkach

01.02.2018 09:03  Giełdy światowe
Duża niepewność na rynkach
Wall Street musiała w środę przetrawić kilka wydarzeń. W nocy prezydent Donald Trump wygłosił doroczne orędzie o stanie państwa. Zdarzało się, że takie orędzie pomagało obozowi byków, ale tym razem takiego wpływu nie było widać. A streszczanie tego przemówienia nie ma sensu. Trump kolejny raz obiecał 1,5 bln dolarów na inwestycje, ale oczywiście nie wytłumaczył jak chce te pieniądze zdobyć obniżając podatki. Pewnie zakłada, że Chiny mu pożyczą. 
 
Zdecydowanie bardziej istotne było posiedzenie FOMC (ostatnie pod przewodnictwem Janet Yellen). Stopy tym razem oczywiście się nie zmieniły (zmienią się w marcu), ale inwestorzy szukali w komunikacie przesłanek, które potwierdzą lub zaprzeczą temu, że Fed w tym roku trzy razy podniesie stopy procentowe. Nic takiego w komunikacie się nie znalazło. Inflacja ma stopniowo rosnąć, a gospodarka rozwijać się tak, że będzie możliwy dalszy, stopniowy wzrost stóp procentowych. 
 
Mniej istotne były publikowane w USA dane makro. ADP przedstawił swój raport o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym w styczniu. Według tej firmy utworzono    234 tys. miejsc pracy (oczekiwano 180 tys.). Opublikowany został też indeks Chicago PMI dla stycznia – wyniósł 65,7 pkt. (oczekiwano 64,2 pkt.). Publikowany przez NAR (stowarzyszenie pośredników) indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym w grudniu wzrósł o 0,5% m/m (oczekiwano 0,3%). Reakcja rynków była znikoma. 
 
Wall Street rozpoczęła sesję tak jak można było oczekiwać, że ją rozpocznie po dwóch dniach przeceny, czyli całkiem dużymi wzrostami indeksów. Jednak prawie natychmiast indeksy zaczęły się osuwać. Po 1/3 sesji zbliżyły się do poziomu neutralnego i znowu zaczęły odbijać. Ten atak byków się nie powiódł. Po komunikacie FOMC indeksy wróciły do poziomu neutralnego. Zanosiło się na tzw. odbicie zdechłego kota, czyli nieznaczne zwyżki i rzeczywiście tak się sesja zakończyła (S&P 500 zyskał jedynie 0,05%).
 
GPW w środę od początku polowała na odbicie w USA, czym nie odbiegała od tego, co dało się zauważyć na innych giełdach europejskich. Tak jak i tam wzrost WIG20 był niewielki. Lepiej zachowywał się MWIG40. Rynek wszedł szybko w fazę marazmu. 
 
Wyszedł z niej, tak jak inne giełdy europejskie, po pobudce w USA. Rosnące amerykańskie kontrakty znaczne zwiększały prawdopodobieństwo rozpoczęcia sesji na Wall Street sporą zwyżką. Dość chłodna reakcja innych rynków hamowała jednak i u nas zapał byków. 
 
Końcówka sesji była dla posiadaczy akcji bardzo niekorzystana, Osuwające się indeksy na amerykańskich i innych europejskich giełdach doprowadziły do powstania formacji wodospadu (tak naprawdę w analizie technicznej nie ma takiej formacji) – WIG20 stracił 0,48%, a sygnał sprzedaży się umocnił. 
 
Doskonale zachował się jednak MWIG40 (wzrost o 0,71%, dzięki czemu ocalał sygnał kupna), co sugeruje, że za przeceną stała zagranica. To nie dziwi, jeśli pamięta się o tym, że od początku tygodnia w niełasce były również inne rynki rozwijające się. 
 
Po sesji w USA rozwiązał się worek z wynikami kwartalnymi dużych spółek (AT&T, eBay, Facebook, MetLife, Microsoft, Qualcomm) – wszystkie oprócz Qualcomm w handlu posesyjnym drożały. Dzięki temu kontrakty na amerykańskie indeksy rano rosły, co pomagało giełdom azjatyckim. Zapowiada się druga próba wypracowania odbicia.
 
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

gielda