Włochy trzęsą światem

30.05.2018 08:45  Giełdy światowe
Włochy trzęsą światem
W USA należało założyć, że wracający po długim weekendzie Amerykanie nie będą się we wtorek przejmowali Włochami i Hiszpanią, a jako pretekst mogą potraktować czynnik koreański. Okazało się, że nie było to takie proste. Włoski czynnik w połączeniu z przeceną banków (JP Morgan twierdzi, że przychody sektora w drugim kwartale nie wzrosną) oraz to, że wyskoczył znowu Donald Trump, zapowiadając cła w wysokości 25% na import z Chin (50 mld $), doprowadziły do przejęcia kierownicy przez obóz niedźwiedzi. 
 
  Na giełdach europejskich trwała jednak przed sesją w USA przecena, a euro mocno traciło. Od rana mówiło się, że wcześniejsze wybory we Włoszech mogą być czymś na kształt referendum dotyczącym uczestnictwa tego kraju w strefie euro. Poza tym w Hiszpanii zapowiedziano, że w piątek odbędzie się głosowania votum zaufania do premiera Mariano Rajoya.
 
  Zahamowała spadki indeksów w Europie i kursu euro wypowiedź polityka. Luigi Di Maio, lider Ruchu 5 Gwiazd, stwierdził, że proponowany rząd Ligi i Ruchu 5 Gwiazd chciałby się spotkać z innymi liderami państw europejskich po to, żeby przedstawić swoją politykę gospodarczą, która nigdy nie proponowała wyjścia Włoch ze strefy euro. Potem jednak kurs spadał nadal, a indeksy europejskie straciły po około półtora procent (włoski indeks stracił 2,65%). Rentowność obligacji włoskich zyskała ponad piętnaście procent (nie punktów) przekraczając 3%. 
 
  Pojawiły się w USA dwa raporty makro, ale oczywiście nie miały żadnego wpływu na zachowanie rynków. Conference Board opublikował swój indeks zaufania konsumentów (dla maja). Okazało się, że wyniósł tak jak oczekiwano 128 pkt. Pojawił się też raport S&P/Case-Shiller o cenach domów – wzrosły w marcu o 6,8% r/r (oczekiwano 6,5%). 
 
  Wall Street rozpoczęła sesję od niewielkich spadków indeksów, ale zaczęły się one szybko osuwać. Po prostu trwałą ucieczka do bezpiecznej przystani, dzięki czemu bardzo mocno spadła rentowność amerykańskich obligacji. To już na rynek pozytywnie nie działało. Bardzo mocny dolar, obawy o to, co będzie się działo ze strefą euro doprowadziły do półtoraprocentowej przeceny indeksu S&P 500. 
 
  W końcu sesji kupowano już przecenione akcje, dzięki czemu indeks S&P 500 stracił dużo mniej], bo 1,16%, a NASDAQ jedynie 0,5%. Nic złego w układzie technicznym się nie zmieniło. Byki nadal są bardzo silne skoro mając tak dużo przeciwnych wiatrów potrafiły znacznie ograniczyć skalę spadku indeksów. 
 
  GPW we wtorek rozpoczęła sesję od spadku indeksów. Był to skutek całkiem mocnej przeceny indeksów na innych giełdach europejskich. W tej sytuacji spadek WIG20 do poziomu mocnego wsparcia (2.200 pkt.) nie mógł dziwić. Po niecałej godzinie indeks przełamał to wsparcie co dodatkowo zwiększyło podaż. Przed południem WIG20 tracił 2,5%. 
 
  Dopiero wypowiedzi Luigi Di Maio, lidera Ruchu 5 Gwiazd, zaczęły pomagać również WIG20. Indeks bardzo powoli odrabiał straty. Taki powolny ruch trwał do końca sesji. Dzięki temu WIG20 stracił jedynie 1,17% jedynie naruszając wsparcie na poziomie 2.200 pkt. 
 
  Nie da się powrócić nad poziom 2.200 pkt., jeśli giełdy nadal będą się trzęsły ze strachu wpatrując we Włochy. Tylko z tego kraju może nadejść ratunek. Nie można też wykluczyć słownej interwencji ECB. To staje się wręcz coraz bardziej prawdopodobne. 
 
  GPW dzisiaj ma problem, bo jutro jest święto, a zupełnie nie wiadomo, co spotkamy na rynkach w piątek. Najlepszym rozwiązaniem dla GPW byłoby wejście w stan zamrożenia indeksów na zbliżonych do wtorkowego zamknięcia poziomów. 

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion
 

Notowania WIG20
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

gielda