Jesteś w: Strona główna » Biznes » Gospodarka

Suma wszystkich strachów

15.03.2018 09:23  Gospodarka
Niepewna przyszłość globalnego handlu ciąży na sentymencie rynkowym. Dodatkowo dane o sprzedaży detalicznej z USA pokazały rysę na idealnym obrazie gospodarki. W obecnym klimacie łatwiej o awersję do ryzyka, nawet jeśli inwestorzy kurczowo trzymają się ryzykownych pozycji.

Wczoraj pisałem, że niepokoje wokół relacji handlowych USA przyćmiewają twarde dane z gospodarki, które podkreślają jej idealne położenie. No to teraz i ten filar dla optymizmu inwestorów zaczyna kruszeć. W lutym sprzedaż detaliczna USA spadła trzeci miesiąc z rzędu. Wprawdzie tylko o 0,1 proc. (i miesiąc wcześniej też było tylko -0,1 proc.), ale przy kontynuowanej poprawie sytuacji na rynku pracy można oczekiwać większej aktywności konsumentów. Dane obudziły spekulacje o spowolnieniu gospodarczym w pierwszym kwartale, a Wall Street został wciągnięty w dyskusję o rewizjach w dół prognoz PKB.

Jakkolwiek jeszcze nie można łączyć wstrzemięźliwości zakupowej Amerykanów z obawami o niestabilną sytuację polityczną, z pewnością odbiera to argumentów, że globalna gospodarka bez szwanku otrząśnie się z szoków, jakie gotuje jej Donald Trump. Ani cła importowe, ani przetasowania personalne w Białym Domu, ani przejściowe schłodzenie wskaźników gospodarczych same w sobie nie są podstawa do głębszej korekty rynkowego optymizmu.

Ale suma wszystkich strachów to już co innego. Dziś testem nastrojów rynkowych mogą być indeksy koniunktury z USA. Napięcia wokół polityki handlowej mogą odbić się na perspektywach w sektorze wytwórczym. W rezultacie spadki indeksów Fed z Filadelfii i New York Empire State mogą dolać oliwy do ognia.
 
Poza tym w czwartek mamy decyzje dwóch europejskich banków centralnych. Szwajcarki Bank Narodowy nie ma wiele do zrobienia. EUR/CHF wspiął się do 1,17 i frank nie wydaje się wysoce przewartościowany, ale historycznie dalej jest drogi, więc nierozsądnym byłoby przeszkadzać deprecjacji poprzez zmianę nastawienia. Inflacja pozostaje nisko, a byłaby jeszcze niższa, gdyby nie wyraźne osłabienie CHF w drugiej połowie ubiegłego roku. Utrzymanie ujemnych stóp procentowych i powtórzenie gotowości do interwencji walutowych jest najbardziej prawdopodobnym rezultatem posiedzenia. 
 
W Norwegii wyższy od oczekiwań odczyt lutowej inflacji podsycił spekulacje, że Norges Bank przybliży termin pierwszej podwyżki stopy procentowej na wrzesień z grudnia (ostatnia proejkcja). Jako że jastrzębia zmiana może być już w cenach, potencjał dla dalszego umocnienia NOK wydaje się ograniczony. Jednocześnie korona norweska stała się dużo bardziej narażona na rozczarowanie, jeśli Norges Bank powstrzyma się od jastrzębich wzmianek.

W końcu do jesieni jest jeszcze sporo czasu na dostosowania w polityce pieniężnej, natomiast bank może widzieć większą korzyść w niewysyłaniu jastrzębiego sygnału, który mógłby nasilić aprecjację korony i zahamować ożywienie gospodarcze. Jest możliwe, że Norges Bank powstrzyma się od wyciągania wniosków po jednym miesiącu z wyskokiem inflacji, szczególnie że inflacja bazowa pozostaje poniżej celu inflacyjnego (ostatnio obniżonego z 2,5 proc. do 2 proc.).
 
W Polsce inflacja CPI za luty powinna wskazać, że pomimo umiarkowanego wzrostu cen względem poprzedniego miesiąca, efekty bazy będą utrzymywać dynamikę roczną poniżej 2 proc. (konsensus 1.8 proc.), co gołębie z RPP przyjmą z zadowoleniem. Ważniejsze będzie, czy jutro inflacja bazowa wskaże na przyspieszenie ponad 1 proc. Dane powinny być neutralnego dla złotego, który pozostaje w inercji, chyba że warunki zewnętrze dadzą sygnał do wyprzedaży aktywów rynków wschodzących.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
 

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes