"The Economist" ostrzega przed bardzo wysokim ryzykiem upadku strefy euro. Przez kilka ostatnich tygodni gwałtownie obniżyły się nastroje inwestorów, ratingi krajów członkowskich spadają na łeb, na szyję, a Bruksela najwyraźniej nie ma pomysłu jak wyjść z tego impasu.
Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia... czy to początek końca? Kraje strefy euro przez wiele lat nie przejmowały się zbytnio rosnącym zadłużeniem, jednak ta bańka musiała w końcu zacząć pękać.
Fachowe media zaznaczają, że z dnia na dzień szanse łagodnego wyjścia z kryzysu drastycznie maleją. Bez szybkiej interwencji EBC i zmiany sposobu działania europejskich przywódców, dowolne wydarzenie (upadek banku, rewolta "oburzonych", nieudana aukcja obligacji itp.) może spowodować początek rozpadu unii walutowej, a to z kolei zaowocuje recesją na światową skalę.
Niemcy wzbraniają się przed wykorzystaniem EBC jako kredytodawcy ostatniej instancji i nie pozwala na emisję euroobligacji. Sytuacji nie poprawia też panika na giełdach, protesty mieszkańców poszczególnych krajów i napięta sytuacja na rynku międzybankowym.
Ekonomiści ostrzegają, że bez szybkiej reakcji możemy doczekać się powtórki kryzysu z 2009 roku, a nawet czegoś gorszego. Pozostaje pytanie, czy wystarczy wyjście zadłużonych krajów ze strefy euro, czy też nieunikniony jest całkowity rozpad Unii.
Oprac. Katarzyna Kowalczyk
Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia... czy to początek końca? Kraje strefy euro przez wiele lat nie przejmowały się zbytnio rosnącym zadłużeniem, jednak ta bańka musiała w końcu zacząć pękać.
Fachowe media zaznaczają, że z dnia na dzień szanse łagodnego wyjścia z kryzysu drastycznie maleją. Bez szybkiej interwencji EBC i zmiany sposobu działania europejskich przywódców, dowolne wydarzenie (upadek banku, rewolta "oburzonych", nieudana aukcja obligacji itp.) może spowodować początek rozpadu unii walutowej, a to z kolei zaowocuje recesją na światową skalę.
Niemcy wzbraniają się przed wykorzystaniem EBC jako kredytodawcy ostatniej instancji i nie pozwala na emisję euroobligacji. Sytuacji nie poprawia też panika na giełdach, protesty mieszkańców poszczególnych krajów i napięta sytuacja na rynku międzybankowym.
Ekonomiści ostrzegają, że bez szybkiej reakcji możemy doczekać się powtórki kryzysu z 2009 roku, a nawet czegoś gorszego. Pozostaje pytanie, czy wystarczy wyjście zadłużonych krajów ze strefy euro, czy też nieunikniony jest całkowity rozpad Unii.
Oprac. Katarzyna Kowalczyk


Niemcy majĄ ZASZCZYTNY OBOWIĄZEK SPŁACIC DŁUGI WSZYSTKICH zbankrutowanych państw - nie tylko ze strefy euro ,ale z całej U.E.!!! Są bowiem jednomyslnie uznane za bankiera i kasjera europejskiego ...to jest wielki honor i zaszczyt !!!
KK "Kto podrzega do nienawiści na tle rasowym, religijnym, etnicznym podlega karze więzienia do lat 3."