Czy będzie odbicie?
Wystarczyły dwa dni zwiększonej awersji do ryzyka, aby WIG20 stracił swą relatywną siłę do głównych indeksów światowych. Ucieczka z ryzykownych aktywów zmieniła zasadniczo obraz naszej giełdy i waluty. W piątek indeks po drugiej sesji gwałtownego spadku znalazł się na poziomie 2200 pkt. gdzie znajduje się wsparcie z 3 listopada.
Otwarcie poniedziałkowej sesji wypadło pod wpływem udanego zakończenia sesji za oceanem. Nowojorskie indeksy po początkowym spadku odrobiły straty, a nawet udało im się wyjść na lekkie plusy. Wyrysowane w ten sposób cienie sugerowały możliwość formacji młota. Kluczowe zatem będzie ich zachowanie się w dniu dzisiejszym. Wyższe zamknięcia dadzą potwierdzenie wspomnianej formacji i nadzieję na tymczasowe zakończenie spadków.
WIG20 otworzył się zatem z 1 proc.
luką powyżej poprzedniego zamknięcia. Jednak optymizmu i chęci kupowania starczyło zaledwie na pół godziny. Potem indeks zaczął się systematycznie osuwać. Spadki przyspieszyły po przełamaniu piątkowego dna przez kontrakty terminowe. Uruchomiły się bowiem zlecenia stop, które pociągnęły futures aż 40 pkt. w dół. Wtórna reakcja na spadek kontraktów spowodowała wyprzedaż akcji z indeksu. WIG20 poleciał do poziomu 2165 pkt. W tym miejscu doszło do przesilenia. Szybki kapitał wietrzący zyski przystąpił do ataku. Gwałtowny odwrót trwał godzinę. Na koniec sesji należało sprzedawać zbyt gorące akcje. Otwarcie w USA wypadło dosyć niejednoznacznie i ryzyko pozostawienia w portfelu akcji na noc było zbyt duże. Indeks osunął się do poziomu 2189 pkt.
Szybka przecena z końcówki ostatniego tygodnia, daje podstawę do jakiegoś odbicia. Pamiętajmy jednak, że rynek od dwóch miesięcy był wykupiony. To podaż decydowała o grudniowych wzrostach i tak będzie i tym razem. Podaż jest zdecydowanie silniej skupiona w mniejszej ilości rąk i przez to mniej przewidywalna. Analiza techniczna może się okazać zawodna w tym wypadku.
autor: Witold Zajączkowski
DM BOŚ SA