Bitcoin hitem inwestycyjnym 2013 roku

29.01.2014 21:51  Inwestowanie
Bitcoin hitem inwestycyjnym 2013 roku
Stabilne zyski przy ograniczonym ryzyku – na takie wyniki mogli liczyć inwestorzy, którzy w 2013 roku zainwestowali na rynku nieruchomości. Znacznie mocniej ryzykując można było zarówno stracić 90% kapitału, jak akcjonariusze notowanego na stołecznym parkiecie Petrolinvestu, jak i zyskać prawie 5800% jak ci, którzy zawierzyli w zeszłym roku w magię wirtualnej waluty bitcoin.

Niekwestionowanym liderem zysków w minionym roku był bitcoin, którego cena w ciągu 12 miesięcy wzrosła o 5783% (między 31.12.2012 a 31.12.2013). Na początku roku cena 1 BTC oscylowała wokół 13,6 USD, na koniec roku zaś w okolicach 800 USD. Inwestycja ta wymagała jednak stalowych nerwów, co świetnie oddaje wykres zmian cen tej cyfrowej waluty. Spekulanci , którzy wykazali się nie lada zmysłem i czujnością mogli zyskać nawet 8755% (różnica między najwyższym a najniższym poziomem kursu w 2013 roku). Ci zaś, którym zabrakło szczęścia mogli stracić 51% wartości portfela w zaledwie 19 dni. Nie ma wątpliwości, że bitcoin handlowany jest na wysoce spekulacyjnym rynku, a wahania kursu potęguje stosunkowo niewielka podaż. Trudno też mówić o czynnikach fundamentalnych, które kształtują grę podaży i popytu na tym rynku.



Słabe wyniki rodzimego parkietu

Na także ryzykownym rynku giełdowym rok 2013 przeciętny inwestor powinien zakończyć zyskiem. W tym czasie godziwą stopę zwrotu dawały indeksy największych spółek europejskich i amerykańskich. Indeks Euro Stoxx50 wzrósł o 17,9%, natomiast S&P500 aż o 29,6%, jednocześnie osiągając w tym roku rekord na poziomie 1848,36 pkt.

Na tym tle wzrost notowań warszawskiego indeksu szerokiego rynku (WIG) na poziomie 8,1% jest mało imponujący. Rozczarowaniem mogą się też okazać wyniki osiągane przez największe spółki na naszym parkiecie. WIG20 spadł o 7%, a WIG30 o 1,8%, na co wpływ miał słaby początek roku, a także grudzień, kiedy to OFE wyraźnie zaczęły dostosowywać  zawartość swoich portfeli do nowych obostrzeń, których projekt procedowany był w parlamencie. Z największych spółek notowanych na GPW najlepiej radził sobie w 2013 roku Bank BZ WBK, którego ceny akcji wzrosły o 60,2%. Do tak dobrych wyników przyczyniło się osiągnięcie, lepszego od oczekiwań analityków, zysku netto za pierwsze 3 kwartały na co główny wpływ miało ograniczenie kosztów integracji i ryzyka . Najsłabiej na warszawskim parkiecie w gronie WIG20 inwestorzy wycenili spółkę Kernel (firma z sektora spożywczego), która w ciągu 12 miesięcy straciła 43%, czego głównym powodem było zmniejszenie zysku netto o 46% za rok obrotowy 2012/2013.

Znacznie lepiej radziły sobie średnie spółki. mWIG40 zyskał 31,1%, a najlepszą spółką w tym gronie okazał się Pelion (firma zajmująca się hurtową sprzedażą wyrobów farmaceutycznych i ziół), którego notowania poszły w górę o 238% dzięki znakomitym wynikom sprzedażowym w I półroczu. Największe spadki odnotował bezskutecznie poszukujący złóż gazu i ropy w Kazachstanie Petrolinvest, którego akcje w konsekwencji potaniały o 88,6%.

Najlepsze wyniki mogli odnotować jednak inwestorzy skupiający się w 2013 roku na małych spółkach. Indeks sWIG80 wzrósł w tym czasie o 37,3%, a najlepszą spółką nie tylko w sWIG80, ale także na całej GPW była odzieżowa spółka Monnari, której akcje dały zarobić od początku roku 478,3%. Udane wdrożenie programu restrukturyzacyjnego przez łódzkie przedsiębiorstwo odbiło się na poprawie wyników i pojawieniu zysku netto już na początku roku. Spółka konsekwentnie powiększała powierzchnię handlową, zwiększając tym samym sprzedaż przy zachowaniu marży. Najsłabiej w 2013 roku w gronie małych spółek wypadł deweloper Gant, który ogłosił już upadłość układową, a ceny jego akcji spadły o 84,6%.

W przypadku indeksów sektorowych najmocniej zyskiwały te powiązane z sektorem budownictwa i mediów. Indeks WIG-Budownictwo w 2013 roku zanotował wzrost o 33,5%, zaś WIG-Media o 31% co było wynikiem poprawy koniunktury w branżach, które bardzo ucierpiały wskutek kryzysu. Najgorsze wyniki osiągnął indeks WIG-Surowce, na którym inwestorzy stracić mogli 32,1%.



Lepsze perspektywy nie sprzyjają notowaniom złota

Taki wynik indeksu sektorowego nie powinien dziwić skoro rok 2013 zakończył się sporą przeceną głównych surowców. Złoto potaniało w tym czasie o 27,2%, srebro zaś o 36%. Taką zmianę należy wiązać z poprawą koniunktury gospodarczej i lokowaniem kapitału przez inwestorów w bardziej ryzykowne aktywa.

W przypadku, ropy po przecenie zakończonej na przełomie I i II kwartału, kolejne miesiące przyniosły odreagowanie. W efekcie w roku 2013 notowania najważniejszego surowca energetycznego zakończyły się niemal na niezmienionym poziomie, taniejąc o 0,3%. W przypadku rynku ropy warto zwrócić uwagę na wolniej rosnący popyt ze strony krajów rozwijających się oraz wzrost produkcji czarnego złota połączonego z efektem substytucji, a więc dążeniem do wykorzystywania innych źródeł energii.



Małe spółki i budownictwo w cenie

Jeśli natomiast chodzi o fundusze inwestycyjne, których popularność (mierzona kwotą zaangażowanego kapitału) urosła w 2013, to na dobrej koniunkturze zyskiwać mogli Ci, którzy posiadali produkty oparte o akcje małych i średnich spółek oraz tych z sektora budowlanego. I tak w 2013 roku Investor Top 25 Małych Spółek FIO dał zarobić inwestorom aż 41,2%, Pioneer Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego 32%, a PKO Infrastruktury i Budownictwa 12,2%. Dużo słabsze wyniki osiągały fundusze inwestujące w akcje dużych spółek lub w obligacje, a straty nie powinny dziwić w przypadku funduszy surowcowych i rynków wschodzących. Dla przykładu Investor Gold Otwarty stracił w 2013 roku 34,6%, Idea Surowce Plus 17,7%, a Arka BZ WBK Akcji Tureckich 30,3%.



Dobry rok dla nieruchomości

Uważane przez wielu inwestorów za bezpieczne nieruchomości zakończyły rok 2013 wyraźnie „nad kreską”. Jak wynika z danych Home Brokera mieszkania w 7 największych miastach Polski zyskały na wartości średnio 8,2%. Dla porządku należy wyjaśnić, że część obserwowanego wzrostu cen to efekt zmiany przyzwyczajeń zakupowych Polaków. W zeszłym roku program dopłat do kredytów faworyzował kwotami, idącymi niejednokrotnie w dziesiątki tysięcy złotych, zakupy najtańszych lokali, co w 2012 roku zaniżało przeciętną cenę transakcyjną tym mocniej, im bardziej zbliżał się koniec programu „Rodzina na swoim”. Dziś nabywcy kupują częściej lokale bardziej atrakcyjne, a przez to droższe, co ma odzwierciedlenie w przeciętnej cenie transakcyjnej. Z drugiej strony na poziom zgłaszanego popytu na nieruchomości pozytywnie wpływa utrzymywanie przez RPP (od lipca 2013r.) stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie. Z jednej strony skutkuje to przenoszeniem oszczędności z nisko oprocentowanych lokat i obligacji w kierunku bardziej zyskownych aktywów, a z drugiej niskie stopy procentowe to także niski koszt długu hipotecznego i wyższa zdolność kredytowa potencjalnych nabywców.

W takiej sytuacji na popularności zyskuje zakup nieruchomości pod wynajem. W 2013 roku średnia rentowność netto mieszkania w 7 największych miastach Polski oscylowała wokół 3-5%, czyli niejednokrotnie była wyższa niż oprocentowanie kredytu, jaki można by zaciągnąć na zakup lokalu. Utrzymywanie się takiej sytuacji wzmaga też popyt na zakup mieszkań ze strony dotychczasowych najemców, którzy często ponoszą z tytułu najmu wyższe koszty niż w przypadku zakupu nieruchomości na własność z wykorzystaniem kredytu.

Zmiany cen nieruchomości na świecie

Inwestorzy lokujący swoje oszczędności w nieruchomości poza granicami kraju mogli w 2013 roku liczyć na godziwy wzrost wartości swojego portfela. Na przestrzeni 12 miesięcy (III kw. 13/ III kw. 12) ceny domów i mieszkań najbardziej podrożały w Stanach Zjednoczonych (o 14,5%), Chinach (o 14,1%) i Brazylii (o 13,3%). Największe straty mogli ponieść inwestorzy, którzy kupili nieruchomości w krajach południa Europy. W Hiszpanii ceny spadły o 12,4%, w Grecji o 9,2%, a w Chorwacji o 6,3%.

Ciekawą alternatywą dla osób, które chciałyby czerpać zyski z wynajmu nieruchomości, ale odstręcza je np. konieczność zajmowania się wynajmowanym mieszkaniem, jest inwestycja w tzw. „condo hotel”. Rozwiązanie to polega na zakupie na własność pokoju w hotelu z wyodrębnioną księgą wieczystą i wynajęciu tej nieruchomości firmie zarządzającej całym obiektem. Za wynajem właściciel otrzymuje z góry określony poziom dochodu (indeksowany inflacją) lub czerpie zyski stosownie do dochodu generowanego przez hotel. Kupno takiego pokoju hotelowego wiąże się z relatywnie niewielkim nakładem, ceny zaczynają się bowiem od ok. 200 tys. zł netto. Zgodnie z danymi Lion's House, przeciętny poziom rentowności wynajmu w tego typu projektach w 2013 roku wynosił ok. 6 - 9% brutto w skali roku.

Plusem inwestowania w mieszkania na wynajem jest fakt, że zakup taki można współfinansować relatywnie tanim kredytem hipotecznym, a ponadto minimalny niezbędny do zakupu budżet można szacować na około 100 tys. zł (w przypadku łódzkich czy katowickich kawalerek może być nawet mniej). Innym rozwiązaniem, wymagającym zaangażowania wielokrotnie większych środków, jest inwestycja w nieruchomości komercyjne. W tym wypadku banki podchodzą już bardziej restrykcyjnie do kredytowania, a marże są wyraźnie wyższe niż w przypadku rynku mieszkaniowego. Rynek komercyjny dzieli się tradycyjnie na trzy segmenty (biurowy, powierzchni handlowych i magazynowy).

W przypadku segmentu biurowego dane firmy Cushman&Wakefield pokazują, że za wynajęcie metra kwadratowego biura w Warszawie trzeba zapłacić nawet do 25 euro miesięcznie. Dużo niższe stawki obowiązują w innych miastach Polski (do 13-15,5 euro za m kw. miesięcznie). W przypadku obszarów centralnych stolicy wymagane przez inwestorów stopy zwrotu z wynajmu biur to około 6,25%. Na podstawie danych z tego rynku można szacować, że wartość przeciętnego biurowca w centrum Warszawy wzrosła w 2013 roku o około 2%.

Znacznie wyższe stawki czynszu obowiązują na rynku powierzchni handlowych. W Warszawie i Krakowie za wynajęcie metra kwadratowego płaci się nawet do 80 euro miesięcznie. We Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku czynsze są prawie o połowę niższe. Chociaż stawki w 2013 roku się nie zmieniły to możliwe do uzyskania rentowności takiej inwestycji to przeważnie około 8%.

Wciąż sporą popularnością w 2013 roku cieszyły się też inwestycje w grunty rolne. Jak wynika z analizy indeksu wartości ziemi rolnej Lion’s Banku średnia cena hektara takiej parceli wzrosła w ciągu 12 miesięcy o 10,9% (III kw. 2013/III kw. 2012), zaś od stycznia do września o 7,6%. Tak zmieniały się ceny gruntów stricte rolnych, a trzeba pamiętać, że inwestorzy w tym segmencie rynku nieruchomości liczą ponadto na zyski np. z tytułu zmiany przeznaczenia parceli, rozwoju infrastruktury (głownie dróg) w okolicy lub podziale działki o dużym areale na bardziej przystępne powierzchniowo i cenowo parcele.

Małe zyski na lokatach i obligacjach

Obniżanie stóp procentowych przez NBP do poziomu 2,5% skutkowało w 2013 roku niską rentownością lokat bankowych i obligacji. Banki płaciły w tym roku za roczne depozyty średnio od 2,3 (w sierpniu 2013 r.) do 4,1% (w styczniu 2013). Trochę lepszy zysk można było zanotować na obligacjach skarbowych. Najbardziej popularne 10-latki przez większość roku były oprocentowane na 4%, 4-letnie zaś na poziomie 3,8%, 2-letnie natomiast jedynie na 3,2%.

Jakub Potocki, Lion’s House
Bartosz Turek, Lion’s Bank

kk

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com


Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Ja jeszcze się nie przekonalam do nowej formy oszczędzania dlatego swoje pieniądze trzymam na lokatach. Bezpieczeństwo jest dla mnei najważniejsze ale kto wie czy części środków nie przeleję na coś ryzykowniejszego

    ~ola   (30 stycznia 2014 o 11:06)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie