Jesteś w: Strona główna » Biznes » E-biznes

STOP ACTA – mówi Jego Wysokość Internet

30.01.2012 10:19  E-biznes
STOP ACTA – mówi Jego Wysokość Internet

Opór ludzi wolnej sieci nie miałby miejsca gdyby władzy ufano. Nie ufają ci, co wiedzą - a źródłem wolnego przekazywania wiedzy jest Internet. – pisze specjalnie dla Inwestycje.pl profesor Mariusz-Orion Jędrysek.

Zawsze miałem "ciąg na komputery" - przygotowałem w 1985 roku chyba pierwszą pracę magisterską na swoim kierunku (geologia) z zastosowaniem komputera (Odra z pamięcią operacyjną około 1 MB, którą po pracach, przerywających na tydzień dostęp do Odry, rozszerzono do 3 MB). Były to miesiące nauki i pracy poświęconych na poznanie systemu George 3, algorytmu, programowania w PASCALu, kompilację, tygodnie klepania na maszynie do perforacji kart - a to tylko po to, aby zrobić analizę orientacji struktur planarnych i linijnych w serpentynitach na 6000 tysiącach pomiarów. Pół roku na pracę, którą ręcznie zrobiłbym w maksimum 2 tygodnie. A... i jeszcze wyżebranie u rektora 50 tys zł. na dostęp do Odry.

W komputerach ważących wiele ton, gdzie na swój plik czekało się czasem godzinę, aż ktoś z obsługi znajdzie odpowiednią taśmę magnetyczną, już wtedy było to coś. I nic, że zdarzało się, że pani z obsługi przychodziła i pytała, o co chodzi, bo nie może znaleźć taśmy. Potem, przy doktoracie w 1988 roku był już edytor tekstu Chi-writer na PCcie i trochę Spectrum oraz Hewlet-Packard do statystyki. W Japonii w 1990 roku kupiłem pierwszego swojego lap-topa (Toshiba Dynabook), poznałem Internet (e-maile) i już bez niego nie funkcjonowałem. Chyba jestem jedynym posłem, który w Sejmie na każde spotkania komisji, posiedzenia chodzi z laptopem.

Świat uzależnił się od Internetu i wolności, jaką oferuje, a parafrazując słowa A. Mickiewicza dowie się ile ją trzeba cenić, gdy ją straci. Dla miliardów ludzi komputer z dostępem do Internetu jest jednym z podstawowych narzędzi pracy, rozrywki, czasem nie tyle oknem na świat, co światem. Nie dziwi, więc, że każda próba jakiejkolwiek ingerencji władzy w Internet, rodzi paniczny lęk. Strach ten potęguje fakt, że właśnie Internet dowodzi, że tej władzy, mediom przyrządowym kontrolowanym przez władzę, wierzyć nie można. Telewizja, radio, gazety, Internet - podają to, co chcą jej właściciele - tyle, że właścicielem Internetu ma szanse być każdy, jeśli tylko chce. Ostatnie wydarzenia dokumentują, że Internet jest tylko nieznacznie przyrządowy, a grubsza manipulacja natychmiast wyłazi. Nie jest więc tylko ważne to, co zawarte jest w dokumencie ACTA, ale to, że jest każda manipulacja tych samych, którzy kontrolują mainstreamowe media, którzy zatykają wentyle bezpieczeństwa przekazywania informacji w sposób tradycyjny (np. poprzez nie przydzielenie częstotliwości i tak już niszowej TV Trwam) rodzi bunt. Bunt dotyczy nawet tych, którzy TV Trwam nie oglądają, ale mają w sobie odruch obrony słabszego i obrony cudzych wolności, jakich sami nie potrzebują i nie rozumieją (choćby w stosunku do głęboko wierzących i ciężko chorych przykutych do łóżka i czekających na swój ostatni oddech). Internauci i widzowie TV Trwam mogą się kosmicznie różnić (choć często są to fizycznie te same osoby), ale zdecydowanie mają jedną cechę wspólną - mają swoje okno na świat, które weryfikuje ordynarne manipulacje wiedzą podawaną w mediach przyrządowych.

Jeśli obraz świata porównać do fotografii, to media przyrządowe pokazują jakiś fragment porwanej fotografii. Widzimy kwiaty, gałązki świerka - mamy miłe skojarzenia kwitnącego ogrodu pokazywane w mediach przyrządowych. Internet pozwala zebrać wszystkie fragmenty, złożyć je razem. TV Trwam pokazuje inne fragmenty, albo niemal pełny obraz chyba w najlepszej polskojęzycznej audycji, jaką są „Rozmowy Niedokończone”. Składamy to razem i widzimy, płaczących, księdza, trumnę - a kwiaty i igliwie widziane w mediach przyrządowych są żałobną wiązanką na pogrzebie. Taka też jest nasza zielona wyspa - wypreparowany wycinek światła białego - wszystko na zielono - a barwy dopełniające są w realnym świecie i w Internecie.

Mam poważne obawy, że jeżeli zostanie ratyfikowany dokument ACTA, korzystanie z takiego narzędzia, jakim jest Internet, nie będzie już takie samo – tzn. takie, jakie jest do tej pory, pozwalające na samodzielną weryfikację, a więc ograniczające manipulacje. To pewne. Sposób przygotowania dokumentu, praktycznie z pominięciem konsultacji społecznych, brakiem debaty w nowym składzie Sejmu i Senatu, i zestawieniu z innymi poruszanymi okolicznościami (nowa ustawa o stanie wyjątkowym w związku z zagrożeniem w cyberprzestrzeni, multipleks bez TV Trwam, wielokrotny wzrost liczby podsłuchów...) rodzi pytania, każe bezwzględnie żądać czasu, rozmów - tego, czego akurat rząd jak widać nie chce i za wszelką cenę chce uniknąć.

Nie wiem czy jest prawdą, że po wejściu w życie zobowiązań wynikających z ACTA, powstanie komisja ACTA, niekontrolowana przez jakikolwiek wiarygodny organ, która otrzyma narzędzia pozwalające na inwigilowanie obywateli korzystających z Internetu? Do chwili obecnej nie znamy jej dokładnych kompetencji, a nawet na forum ONZ padły jedynie szczątkowe informacje. Nie mam wątpliwości, że wpływ na treść tej umowy miały największe światowe koncerny zajmujące się ochroną praw autorskich, które to w działaniach pozasądowych mogłyby doprowadzić do wyeliminowania z obrotu informacji, które ich zdaniem są objęte ochroną.

Jak bardzo ACTA dają nowe narzędzia służbom - czyim i po co? Pretekst uzasadniający nadużycia zawsze się znajdzie. Do tej pory to sądy mają prawo zdecydować, że jakaś konkretna treść narusza prawa autorskie i należy ją zablokować. Chyba niemal każdy jest przeciwnikiem przekazania tych kompetencji w ręce jakiejkolwiek innej instytucji. Byłem przeciwnikiem podpisania ACTA bez szerokich i wymagających czasu konsultacji społecznych, rzecz jasna z udziałem wszystkich klubów parlamentarnych, środowisk internetowych, stowarzyszeń działających na polu internetowym oraz niezależnych ekspertów. Trzeba sprawdzić wszelkie możliwe scenariusze. Obawiam się, że podpisanie ACTA będzie wiązało się z postępującym ocenzurowaniem Internetu i niekontrolowaną inwigilacją, manipulacją wiedzą, tak jak to się dzieje w przyrządowych mediach. Czy internetowa wolność trwała za długo i zaczęła przeszkadzać władzy, która się czegoś boi?

Opór ludzi wolnej sieci nie miałby miejsca gdyby władzy ufano. Nie ufają Ci, co wiedzą - a źródłem wolnego przekazywania wiedzy jest Internet. Może najpierw należałoby się dowiedzieć od rządu, w jego oficjalnym raporcie, czy polski rząd stosował kiedykolwiek (szczegóły) cenzurę Internetu, czy potencjalne dowody, jakie można znaleźć m.in. w Raporcie Przejrzystości Google, są prawdzie (np. czy rząd chciał usunięcia z witryn internetowych 71 elementów, a żądał ujawnienia/wydania 319 internautów, czyścił pola internetowe)? Przesadzam? Oczywiście patologię piractwa i hackerstwa należy zlikwidować, jednak wprowadzenie tylnymi drzwiami cenzury nie jest odpowiednim rozwiązaniem. Ostatnie ataki na witryny rządowe i sejmowe pokazały słabość Państwa - takie Państwo nie da sobie rady z realizacją ACTA w interesie narodowym. Aż mnie ciarki przechodzą na myśl, gdzie dane osobowe Polaków już mogą być - a to jest bardzo, ale to bardzo niebezpieczne. Przesadzam? Może - ale moja rodzina ocalała od wymordowania na Montelupich w Krakowie, dlatego, że bracia i siostry działający w podziemiu nosili inne nazwiska (pradziadek ożenił się z wdową z trójką dzieci i sam miał z nią trzech synów) - Niemcy szukali po nazwisku i nie mieli widać polskich akt osobowych.

Wolności, szczególnie w Polsce, trzeba pilnować bardzo serio - a zagwarantować możemy ją sobie wyłącznie sami. Dlatego nikt nie musi być na to tak bardzo czuły jak posłowie - nawet, jeśli mieliby przesadzać. Uważam, że spokojnie należy rozpocząć konsultacje społeczne, w których to uczestniczyć będą wszystkie ze stron i starać się utworzyć rozwiązania zapewniające pełną wolność i odpowiedzialność - KOMPROMIS. Jako twórca, gdybym miał wybierać pomiędzy prawami autorskimi, a wolnością słowa, wybierałbym wolność słowa. Ograniczenia w dostępie do Internetu cofają nas o blisko cztery dekady: niech unaocznią to zdania: There is no reason for any idividual to have a computer in their home - powiedział w 1977 roku Kenneth Olsen - założyciel i prezydent Digital equipment Corporation; albo Computers in the future may perhaps only weigh ont 1,5 tones napisano w Popular Mechanis w 1947 roku przewidując dynamiczny rozwój technologii komputerowych. PCty, Spectrum, Apple, bitnet (wcześniejszy system m.in. do e-mailowania) zmieniły świat - wydawało się jak dotąd w sposób nieodwracalny i niezagrożony. Komputer w sieci internetowej dał każdemu szanse by być, dawać, dostawać i mieć - w świecie gdzie najważniejsza jest właśnie wiedza transferowana w sposób wolny głównie przez Internet są przeciw niemu jakieś pacta. A taka wiedza to cudo, którą jeśli dajesz to nie tracisz, a jeśli bierzesz to nie zabierasz. Czy to chce nam nasz rząd zabrać? A gdzie Vox populi - vox Dei? Nie ma, nie będzie prawdziwej wolności - bez jego Internetowej Mości.


Prof. Mariusz-Orion Jędrysek
Poseł na sejm VII kadencji, członek klubu parlamentarnego Solidarnej Polski

 


  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Bardzo ładnie wyglądasz na fotografii Czy poseł może całować posłankę. Może, pod warunkiem, że nie w PIS-ie Serdeczności z Krakowa

    ~Maciej Pawlikowski   (31 stycznia 2012 o 22:34)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes