Jesteś w: Strona główna » Biznes » Firma » Jak założyć firmę?

3 największe grzechy związane z marką firmy

26.01.2018 12:51  Jak założyć firmę?
Każda osoba, która planuje założyć firmę, staje w którymś momencie przed wyzwaniem wybrania dla niej odpowiedniej nazwy. Od strony marketingowej napisano na ten temat dziesiątki artykułów. Mało kto jednak podchodzi do tego tematu również z punktu widzenia prawa. Bywa, że nazwa idealna dla marketingowca może być nie do przyjęcia dla rzecznika patentowego.

Grzech 1: Wybór nazwy firmy bez gruntownej analizy prawnej

Osoby, które decydują się na założenie własnej działalności gospodarczej najczęściej robią tylko pobieżną analizę dostępności nazwy. W pierwszym odruchu wpisują wybraną frazę w wyszukiwarkę Google. W końcu panuje przekonanie, że „czego nie ma w Google, to nie istnieje”. Tymczasem wyszukiwarka Google pokazuje najczęściej tylko regionalne wyniki. To, że nie znajdziemy firmy o identycznej nazwie, niczego nie gwarantuje. Teoretycznie w Portugalii może działać przedsiębiorca, który identyczną nazwę jak nasza, zastrzegł na całą Unię Europejską. Choć nie działa w Polsce, to formalnie posiada wyłączne prawa do swojej marki również na terenie naszego kraju.

Przedsiębiorcy często sugerują się również tym, czy jest dostępna domena z daną nazwą. Jeżeli widzą, że wolna jest domena z końcówką .pl to przyjmują, że nikt pod taką marką nie działa. I znów takie wnioski są przedwczesne. Wracając do przykładu z portugalskim przedsiębiorcą, może on nie widzieć sensu rejestrowania na siebie każdej domeny narodowej z nazwą swojej firmy. Tym bardziej, że monopol prawny zapewnia mu zastrzeżony na całą Unię Europejską znak towarowy. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, powołując się na te prawa, może on na drodze spornej odebrać konkurentowi domenę.

Nadal jednak mało kto, przed wyborem nazwy dla swojej firmy, sprawdza czy nie występują jakieś kolizyjne zarejestrowane znaki towarowe. W naszym kraju nie ma obowiązku zastrzegania znaków towarowych. Co więcej sporo osób nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. W trakcie zakładania działalności gospodarczej lub spółki, żaden urzędnik nie weryfikuje wybranej przez przedsiębiorcę nazwy w odniesieniu do znaków towarowych. Często dochodzi więc do sytuacji, że po kilku latach działalności do firmy przychodzi pismo od kancelarii prawnej z żądaniem zaprzestania naruszania prawa do zarejestrowanego znaku towarowego. I dla wielu osób to prawdziwy szok.

Tymczasem na stronie Urzędu Patentowego RP znaleźć można bazy zarejestrowanych znaków towarowych. Są dostępne całkowicie za darmo. Nie ma więc przeszkód aby sprawdzić czy konkurent nie zastrzegł już nazwy, w którą chcielibyśmy wejść. Należy tylko pamiętać o tym, że kolizją będą nie tylko znaki identyczne, ale i podobne. Nawet jeżeli nie znajdziemy identycznego znaku towarowego, nie możemy mieć pewności, że nasza nazwa jest bezpieczna. Aby doszło do naruszenia prawa, wystarczy aby wybrana przez nas nazwa mogła wprowadzać w błąd konsumentów. I nie jest ważne czy wg przedsiębiorcy nazwy różnią się dostatecznie. Liczy się jedynie to, jak dany przypadek zinterpretuje w trakcie sporu sędzia.

Z tych powodów, po wybraniu nazwy dla swojej firmy, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty. A jeżeli chodzi o sprawy związane z prawną ochroną marki, to jest nim rzecznik patentowy. Rzecznik patentowy zawodowo zajmuje się prawem własności przemysłowej. Posiada więc duże doświadczenie  nie tylko w zastrzeganiu znaków towarowych, ale również w ich analizie prawnej. To połączenie wiedzy i doświadczenia jest niezbędne, aby prawidłowo przeprowadzić tzw. badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego. We wnioskach z takiej analizy rzecznik patentowy wskazuje czy dana nazwa nie jest podobna do już zarejestrowanego znaku towarowego. A jeżeli tak, to rekomenduje podjęcie kroków pozwalających taką kolizję obejść

Więcej:  Badanie zdolności rejestrowej znaku towarowego przez rzecznika patentowego.

Grzech 2: Wybór nazwy firmy, która jest pojęciem opisowym

Kolejnym błędem, który często popełniają przedsiębiorcy jest wejście w nazwę, której nie mogą mieć na wyłączność. Chodzi tutaj o oznaczenia, które nie nadają się do odróżniania towarów i usług. Do tego grona zalicza się pojęcia opisowe, czyli takie, które jednoznacznie wskazują jakie towary lub usługi mają oznaczać. Przykładem może być słowo „chleb” do oznaczania pieczywa czy „dobra woda” do oznaczania wód mineralnych.

W świetle prawa są to określenia wolne, dzięki czemu każdy może swobodnie się nimi posługiwać. A jeżeli przedsiębiorca zdecyduje się zgłosić je do ochrony jako znaki towarowe, Urząd Patentowy RP odmówi rejestracji.

Przykład:

Pewien przedsiębiorca od 10 lat prowadził sklep internetowy pod marką naczynia24.pl [przyp. nazwa zmieniona]. Nagle zauważył, że powstał konkurencyjny sklep, który korzystał z tej samej nazwy, ale z rozszerzeniem com.pl. Niestety nasz  przedsiębiorca  od lat używał nazwy, która jednoznacznie informowała, że  oferuje on usługi sprzedaży naczyń 24 godziny na dobę. Jego konkurent, o ile nie upodabniał się do jego logo, działał całkowicie legalnie.

Nazwy opisowe są chętnie wybierane przez przedsiębiorców, ponieważ od razu komunikują branżę, której dotyczą. Od strony marketingowej taki zabieg przynosi wiele korzyści. Niestety od strony prawnej to błąd. Może się okazać, że po kilku latach intensywnej promocji pojawi się konkurencja wykorzystująca identyczną nazwę. I przedsiębiorca będzie musiał się z tym faktem pogodzić. Choć trzeba też jasno powiedzieć, że od tej zasady jest pewien wyjątek.

Jeżeli uda się wykazać, że dane oznaczenie, w następstwie dużej popularności, nabyło tzw. wtórną zdolność odróżniającą, to można je jednak zarejestrować jako słowny znak towarowy. Szczegółowo tłumaczę wszystko w poniższym nagraniu:

 

Rozwiązaniem, które zadowoli zarówno marketingowca jak i rzecznika patentowego jest wybór nazwy sugerującej, a nie opisowej. Nazwa sugerująca sprawia, że odbiorca musi poczynić pewien wysiłek intelektualny, aby domyślić się co pod danym oznaczeniem jest oferowane. Przykładem mogą być marki: PIEKUŚ, SMAKUŚ czy APTEO.

Grzech 3: Działanie na rynku bez rejestracji znaku towarowego

Przekornie można powiedzieć, że „życie uczy, że nieszczęścia przydarzają się innym”. Dopóki przedsiębiorca nie zetknie się z nieuczciwą konkurencją, bagatelizuje sensowność prawnej ochrony marki. Tymczasem na rynku systematycznie podejmowane są próby ich kradzieży. I choć wydaje się to całkowitą abstrakcją, to sam proceder jest stosunkowo prosty.

Najczęściej z firmy odchodzi wspólnik bądź kluczowy pracownik. Takie osoby mają wiedzę, że firma nie chroni swojej nazwy ani logo w Urzędzie Patentowym i dokonują takiego zgłoszenia na siebie. Jako że obecnie procedura rejestracji znaków towarowych jest stosunkowo szybka, już po pół roku mogą legitymować się świadectwem rejestracji.

Ten niepozorny dokument upoważnia do zakazania konkurencji posługiwania się identycznym lub podobnym oznaczeniem. I dzięki temu taki „kreatywny przedsiębiorca” może zacząć szantażować swoją byłą firmę. Co więcej, na rynku są podmioty, które z zastrzegania cudzych marek i żądania później opłat za ich używanie uczyniły sobie model biznesowy. Takim trollom od znaków towarowych poświęcone jest poniższe nagranie:

 

Sytuacja przedsiębiorcy, który stał się celem takiego ataku jest ciężka, ale nie beznadziejna. Formalnie prawo daje narzędzia do tego, aby taki znak towarowy unieważnić. Problem w tym, że odbywa się to w procedurze spornej, która uwzględniając wszystkie instancje, może się ciągnąć kilka lat. Należy również pamiętać o tym, że na okres sporu sąd może zabezpieczyć towar oznaczony spornym znakiem towarowym, czyli zablokować jego sprzedaż. W wielu przypadkach zaburzy to płynność finansową firmy. Szantażyści mają tego świadomość. Oferują więc odsprzedanie praw do znaku, aby przedsiębiorca szybko mógł odblokować swoje towary.

Temu procederowi można skutecznie zapobiec. Wystarczy samemu lub z pomocą rzecznika patentowego, zastrzec nazwę i logo firmy jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym. Taką rejestrację można więc potraktować jako zabezpieczenie na wypadek problemów.

W świadectwie rejestracji będziemy wpisani jako właściciele znaku. To pozwala skutecznie walczyć np. z byłymi wspólnikami, którzy chętnie dalej działaliby pod dobrze rozpoznawalną marką. Z drugiej strony w Urzędzie Patentowym panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Chroniąc swój znak towarowy możemy skutecznie zablokować rejestrację podobnych znaków konkurencji.

Wśród przedsiębiorców panuje mylne przekonanie, że rejestracja znaków towarowych jest droga i stać na nią tylko największe firmy. Finalny koszt uzależniony jest od terytorium na jakim ma obowiązywać ochrona (Polska, Unia Europejska lub wybrane kraje świata) oraz od  tego ile klas towarowych wskażemy w zgłoszeniu. Minimalny koszt ochrony znaku towarowego w Polsce wynosi 890 zł. I dla jasności – jest to koszt 10-cio letniej ochrony. Wszelkie formalności związane z rejestracją można zlecić rzecznikowi patentowemu.

Opłaty urzędowe szczegółowo omawiam w poniższym nagraniu:

 

Podsumowanie

Wybór nazwy dla firmy jest zadaniem dużo poważniejszym niż się wielu osobom wydaje. Nie powinno się do tych kwestii podchodzić jedynie z marketingowego punktu widzenia. Błąd na tym etapie może doprowadzić do tego, że po kilku latach będziemy zmuszeni do zmiany marki. Jeżeli nasz przeciwnik będzie zdeterminowany, może na drodze spornej dochodzić również wydania przez nas bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Tymczasem to na czym firmom najbardziej zależy, to poczucie pewności prawnej.

Jeżeli przedsiębiorca najpierw dokonał prawidłowej analizy prawnej marki, a później ją zarejestrował, to może czuć się bezpiecznie. W przypadku ewentualnych konfliktów stoi na zdecydowanie silniejszej pozycji niż podmiot bez takiej formalnej ochrony.


_________________________________________
Artykuł został przygotowany przez Mikołaja Lecha prowadzącego bloga o tematyce związanej z prawną ochroną znaków towarowych.
 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com
biznes