Jesteś w: Strona główna » Biznes » Kariera

Bez angielskiego, szpital doktora nie zatrudni!

24.02.2012 11:09  Kariera
Bez angielskiego, szpital doktora nie zatrudni!
Brytyjskie National Health Service zaostrza przepisy dla lekarzy z zagranicy chcących pracować w tamtejszych szpitalach. Nowe rozporządzenie wprowadzone przez ministerstwo nakłada na lekarzy obowiązek zdawania specjalnych wewnętrznych egzaminów językowych.

Przepis dotyczy zarówno lekarzy z UE, jak i z poza Unii. Powód? Raport Commons Health Select Committee stwierdził, że w zeszłym roku brak na zmianie lekarza znającego język angielski doprowadził do śmierci pacjenta. Lekarzom z Polski mogą jednak pomóc specjalne kursy języka medycznego, które już pojawiły się w agencjach edukacyjnych. Prowadzone są one w szkołach językowych na Wyspach, jak również w szpitalach, gdzie lekarz może sprawdzić swoje umiejętności językowe, zanim wybierze się na rozmowę kwalifikacyjną.

Językowy koszmar lekarzy

Prawie 2 tys. polskich lekarzy pracuje dziś w Wielkiej Brytanii – donosi Sunday Telegraph. W sumie na wyspach pracuje ponad 23 tys. obcokrajowców zatrudnionych w służbie zdrowia, z czego 10 proc. zarejestrowanych jest w NHS i pracuje w sektorze publicznym. Migrację zarobkową dentystów, internistów i pediatrów może zatrzymać jednak język. Nowe rozporządzenie ministerstwa nakłada na wszystkich obcokrajowców obowiązek zdania specjalnego wewnętrznego egzaminu ze znajomości języka angielskiego. Przeprowadzać go będzie wytypowana do tego osoba obecna na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie zdasz testu, nie dostaniesz pracy – zapowiadają szpitale. Ma to uchronić służbę zdrowia przed sytuacją, w której dyżurujący lekarz zna tylko podstawy języka i nie jest w stanie odpowiednio zdiagnozować pacjenta.  Specjalistom pozostaje więc powrót do szkoły. Tu zaczynają się jednak problemy, bo zwykły kurs językowy nie jest w stanie nauczyć kardiologa, ginekologa czy laryngologa specjalistycznej terminologii.

- Kurs językowy w Polsce, najczęściej taki, który kończy się certyfikatem FCE czy Cambridge to kurs, który uczy nas języka, jakim operuje się, na co dzień, czasami w sytuacjach biznesowych, tzw. business english. Niestety bardzo często pomija on całkowicie słownictwo charakterystyczne dla danej branży np. IT, turystycznej, czy medycznej. Z pomocą jednak absolwentom kierunków medycznych i lekarzom planującym wyjazd do pracy na Wyspy mogą przyjść kursy języka branżowego, które organizują szkoły w Wielkiej Brytanii lub Kanadzie. Ośrodki kształcące lekarzy działają już w Toronto, Bournemouth i Londynie – mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad.

E.R., czyli Emergency Room

Kurs dla lekarza znacznie różni się od zwykłych zajęć. Tydzień zajęć składa się z 20 godzin języka podstawowego i 10 godzin języka medycznego. Podczas tych drugich zajęć lekarze uczą się prowadzić rozmowę z pacjentem, wypełniać karty, formułują diagnozy i przeprowadzają badania. Często lektorami takich kursów są koledzy po fachu, na co dzień pracujący w szpitalach. Szkoły językowe w Kanadzie idą o krok dalej. Tam po 8-tygodniowym kursie, lekarze mogą podjąć praktykę językową w kanadyjskim szpitalu. – Osoby, które zaliczą kurs, mogą ubiegać się o praktykę w szpitalu lub przychodni. Za pracę nie otrzymuje się wynagrodzenia, ale w zamian pod okiem lekarzy można w praktyce przetestować swoją wiedzę językową, nauczyć się słownictwa, zajrzeć do historii chorób i kart. To praktyczna strona nauki języka lekarskiego, której nie nabędziemy na zwykłym kursie w zamkniętej sali – mówi Halina Juszczyk.

Zdaniem specjalistów, lekarze z takim przygotowaniem językowym nie powinni obawiać się testów wewnętrznych. – Zajęcia odbywają się w mini grupach, składających się wyłącznie z lekarzy obcokrajowców, prowadzone są przez lekarzy i cały czas kursu wypełniają tematy medyczne, od leków, przez diagnozy po tak skrajne sytuacje jak informowanie bliskich o śmierci pacjenta. Dzięki temu lekarze uczą się języka, który faktycznie funkcjonuje w służbie zdrowia. Przy okazji poznają także brytyjski system zdrowia od środka – wyjaśnia Juszczyk.

Language Abroad

kk

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Wcale im się nie dziwię. Z pacjentem nie dogada się przecież na migi, albo angielskim przeplecionym z polskim? Trzeba przecież wytłumaczyć pacjentowi i jego rodzinie, co mu dolega, dlaczego trzeba przeprowadzić operację, jakie mogą być zagrożenia. Wydaje mi się, że porządne samozaparcie, poparty kursem angielskiego,opanowanie technicznych słówek i kariera na zachodzie stoi otworem

    ~KaBe   (5 marca 2012 o 15:43)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%
  • Dokłądnie. Wystarczy się przejść i te wszystkie ulotki pozbierać od ludzi którzy rozdają...

    ~Graza   (1 marca 2012 o 13:55)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes