Dwudziestka na głównej parze tuż przed końcem roku

02.01.2018 08:03  Komentarze walutowe
Dwudziestka na głównej parze tuż przed końcem roku
Znamienny kurs

Sprawdziło się – wykres głównej pary ewidentnie zmierza ku maksimom z listopada, w zasadzie niewiele brakuje do przetestowania ostatecznych szczytów. O ile przyjmiemy, że u progu roku 2018 nastąpi (korekcyjny przynajmniej) odwrót, o tyle nie jest aż tak ważne, czy formalnie muśniemy rejon 1,2090 – 1,21. Zresztą, 1,20 już jest testowany.
 
Bazowo zakładamy, że nastąpi właśnie odwrót. Dość powiedzieć, że dolar intensywnie traci od dobrych kilkunastu dni, a pewnym sensie nawet od wczesnego listopada, gdy wykres był przy 1,1550. Ba, traci także od samego początku roku, pomijając korekty. Przy tym nie można powiedzieć, by było to do końca uzasadnione. Dane gospodarcze z USA bywają rozmaite, ale generalnie nie są złe. Podobnie można podsumować wieści ze Strefy Euro, choć tu może – dla rozłożenia akcentów – powinniśmy napisać, że "dane bywają rozmaite, ale generalnie nie są całkowicie rewelacyjne". 
 
Owszem, rynek wycenił już dawno temu i grudniową podwyżkę stóp w USA (już wykonaną), i to, że Fed zrealizuje trzy kolejne ruchy w 2018 oraz dwa w 2019 – ale jednak jest to w jakimś stopniu wyraz polityki jastrzębiej. Co więcej, EBC w tym czasie prezentuje nastawienie raczej gołębie – mimo tego, że formalnie operacja QE ma potrwać tylko (i aż...) do końca września 2018. Ale może potrwać i dłużej, a stopy procentowe tak czy inaczej pozostaną ultra-niskie jeszcze przez pewien czas po finalizacji programu 'dodruku euro'. 
 
Wyceniono też to, że Republikanie przepchną swój plan reformy podatkowej, a Trump go podpisze. Jasne, od pewnego momentu było to w cenach i w dodatku już jest po wszystkim, a sama ustawa przyjęła kształt łagodniejszy od pierwotnego – ale jednak to jakiś sukces Trumpa. 
 
Ogólny obraz na eurodolarze to od końcówki lipca rodzaj szerokiej konsolidacji od 1,1560 do 1,21. W jej obrębie można wyróżnić rozmaite 'platformy' czy też 'piętra'. Tak np. przełom października i listopada był czasem zejścia wyjątkowo nisko, poniżej 1,17. Ta 'siedemnastka' obroniła się potem w pierwszych dniach grudniach – i wkrótce potem dolara zaczęto ostro przeceniać.

Dziś zresztą pewien wpływ na wydarzenia mogły mieć słowa Yvesa Merscha z EBC, który powiedział, że trzeba krok po kroku iść ku normalizacji polityki monetarnej, nie można działać zbyt późno. To słowa na rzecz euro – choć sam Mersch częściowo je wygasił, mówiąc zaraz potem, że nie można też być zbyt gorączkowym i pośpiesznym. 
 
Gdyby eurodolar rzeczywiście nie tylko musnął, ale i przebił 1,21 w trwały sposób, to oznaczałoby to powrót do strefy aktywnej ostatni w roku 2014. Przypomnijmy, że maksima z 2014 to niemal 1,40. Taki scenariusz jest generalnie możliwy i nawet prawdopodobny: nie twierdzimy, że od razu (dlatego zasadniczo u progu roku spodziewamy się korekty, docelowo może nawet do 1,16 w ciągu paru tygodni czy miesięcy) – ale w przyszłości tak. Proste przełożenie pod tytułem "Fed podwyższa stopy, dolar powinien zyskiwać" zdaje się mieć sens, a jednak historia niekoniecznie to potwierdza.
 
Dobra passa PLN
 
Wielu ludzi w Polsce i za granicą źle mówi o obecnych rządach, podejmowane są rozmaite działania i zabiegi przeciw nim – ale koniunktura jest na razie po stronie premiera i "naczelnika państwa". Obiecane świadczenia są wypłacane, dynamika PKB jest duża (nawet jeśli szwankują inwestycje), sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa, wynagrodzenia – wszystko to generalnie idzie w górę, często znacznie powyżej prognoz; nisko stoi bezrobocie. 
 
W tych okolicznościach, ale też z uwagi na osłabienie dolara tudzież (zapewne) z powodów spekulacyjnych, złoty w ostatnich tygodniach silnie zarobił. Zwłaszcza kilka najnowszych dni było ciekawych. Warto mieć na uwadze wykresy EUR/PLN i USD/PLN. Oto bowiem na obu przebito wsparcia, dość istotne i mocne. 
 
Na euro-złotym pękł rejon 4,18 – 4,19 – mamy już 4,17 i mniej (momentami). To oznacza, że łatwo możemy musnąć nawet i 4,15, jak w maju. Jeszcze bardziej wymowna jest sytuacja na USD/PLN – tu obecne poziomy (3,47 – 3,48) nie były badane trwale od roku 2014, co zresztą stanowi przełożenie sytuacji z głównej pary. 
 
Owszem, zaraz po Nowym Roku złoty może (powinien?) stracić, ale dotychczasowe wsparcia powinny hamować jakąś gwałtowną deprecjację. Na USD/PLN nawet ewentualna utrata dobrych 3 – 4 groszy nie oznaczałaby powrotu do starych rejonów. 
 
Tomasz Witczak
FMC Management

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty