Manchesterski kapitalizm, czyli jak pracują brytyjskie fabryki?

10.08.2018 09:54  Komentarze walutowe
Manchesterski kapitalizm, czyli jak pracują brytyjskie fabryki?
Dane makro, kursy walut

Tytuł naszego raportu jest trochę żartobliwy, a trochę na wyrost - niemniej powinien przyciągać uwagę. Czasem można pozwolić sobie na taką sztuczkę, choć przecież nie będziemy tu przeprowadzać dogłębnej analizy kondycji brytyjskiego sektora industrialnego. Rzecz po prostu w tym, iż o 10:30 poznamy brytyjskie dane makro. 
 
Otóż będą to dane dotyczące właśnie produkcji przemysłowej (prognozy na czerwiec: +0,4 proc. m/m, +0,7 proc. r/r) i przetwórstwa przemysłowego (tu zakłada się +0,3 proc. m/m oraz +1 proc. r/r). Do tego ukaże się bilans handlu zagranicznego GB, a poza tym poznamy dynamikę PKB Wysp za II kwartał 2018. Co do PKB, to po rynku krążą następujące prognozy: +0,4 proc. k/k i +1,3 proc. r/r. 
 
A co dzieje się z funtem? Para GBP/EUR zeszła wczoraj do 1,1075, po czym dość gwałtownie zawróciła i ruszyła na północ, w kierunku 1,1190. Rejon ten muśnięto, teraz notowania lokują się trochę niżej. Ogólny obraz, mierząc od kwietniowych szczytów, to łagodny trend spadkowy, który przez pewien czas sprawiał nawet wrażenie konsolidacji. Im niżej ta para, tym mocniejsze euro, z definicji. Ostatnio funt stracił, a teraz sytuacja jest niejasna. Wczoraj, jak wspomnieliśmy, pojawiła się chęć odwrotu, tyle że nieco przedwczesna. Nie utrzymano wyższych poziomów. 
 
GBP/USD w kwietniu był na 1,4370, teraz mamy 1,2760. Dolar zyskał do funta, podobnie jak i euro. Różne są tego przyczyny, ale wiadomo, że głównym tematem, co jakiś czas powracającym, pozostaje Brexit. Kiedy mówimy np. o stopach procentowych w GB, to również wiąże się to z Brexitem. Ostatnią podwyżkę stóp, mimo iż nastąpiła i została podjęta jednomyślnie, rynek odebrał jako gołębią - bo w słowach Marka Carneya zwrócono uwagę na akcentowanie takich pojęć jak np. "stopniowy" (wzrost stóp). Istnieje bowiem, z perspektywy BoE, ryzyko gwałtownego Brexitu. Wczoraj, swoją drogą, jeden z ekspertów Banku Anglii, p. McCafferty, prorokował w wywiadzie, iż Brytanię czeka 20 lat niskich stóp - poniżej 5 proc. Ale ostatecznie o czym tu mówić, na razie ustalono poziom 0,75 proc. 
 
Z kolei eurodolar rozbił konsolidację i to już jest mocny akcent, wart przemyślenia. Mamy teraz 1,1465. Jasne, powrót na wyższe poziomy jest możliwy w ramach korekty, ale w takim razie rejon 1,15 jawi się już jako przekonujący opór. Można sądzić, iż przełamanie ma związek z informacjami ze Strefy Euro. Chodzi o to, że banki Strefy mają dużą ekspozycję na tureckie aktywa, bo np. UniCredit, BBVA i BNP Paribas mocno kredytują ów kraj. Zatem problemy gospodarcze Turcji, wynikające np. z wysokiej inflacji i sankcji amerykańskich, mogą przełożyć się na Euroland. 
 
Co do innych rynków wschodzących, to o 14:00 poznamy dynamikę produkcji przemysłowej w Indiach. A co do rynków rozwiniętych, to o 14:30 mamy dane o inflacji CPI w USA oraz o zatrudnieniu i bezrobociu w Kanadzie. 

Polski złoty

USD/PLN nam ucieka, co jest przełożeniem ruchów z głównej pary. Mamy już 3,7430, więc nasze generalne założenie o tym, iż złoty w głębi roku będzie się osłabiać (z dokładnością do korekt i przestojów) - pozostaje słuszne. Na EUR/PLN z kolei widzimy 4,29. Typowy przykład sytuacji, w której euro co prawda ma się gorzej i traci do dolara, ale złoty występuje w charakterze waluty z kręgu emerging markets i zbiera ciosy na fali niepokojów o te "markety" - w tym wypadku chodzi o wspomnianą wyżej Turcję. GBP/PLN jest natomiast na 4,7740. Wczoraj para wybiła do 4,80, teraz jest niżej, ale złoty od rana znów traci. 
 
Tomasz Witczak
FMC Management

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty