Polityka, banki, pieniądze

19.06.2018 07:48  Komentarze walutowe
Polityka, banki, pieniądze
Wielkie pieniądze, wielkie tematy

Oczywiście jest trochę ironii w tym podtytule, aczkolwiek... pieniądze pewnie faktycznie są duże. Te, które wchodzą w grę w przypadku QE - albo w kontekście ceł, jakie USA nałożyły na Chiny. Dość powiedzieć, że 15 czerwca Stany ogłosiły listę towarów z Chin, na które nałożone zostanie cło w wysokości 25 proc. ich wartości. Dotyczy to wyrobów o wartości 50 mld USD, co stanowi 10 proc. całego importu z ChRL.
 
Chiny zapowiedziały, że podejmą analogiczne kroki, czyli kroki odwetowe. Wojna handlowa poniekąd się rozkręca. O ile dolarowi służyły sytuacje, w których Trump jedynie groził i perswadował, po czym osiągał swoje, o tyle pogrążenie się USA w autentycznych przepychankach z Chinami raczej zmniejsza zaufanie do "zielonego" papieru. 
 
Z drugiej strony, to tylko jeden z wielu czynników. Ważniejsze jest to, że w ostatnią środę Fed dał do zrozumienia, że względny konsensus wśród decydentów monetarnych to wizja czterech podwyżek stóp w tym roku. Przy relatywnie łagodnej postawie EBC przełożyło się to na zejście głównej pary, jak pamiętamy, nawet do 1,1545. Co prawda dziś wieczorem mamy 1,1615, ale tak było też w piątek wieczorem. Ostatecznie to po prostu korekta - sądzimy, że nastąpiłaby niezależnie od (prawie) wszystkiego. 
 
Jedyny ważniejszy (albo nawet jedyny w ogóle, choć oczywiście zawsze jakieś biura pracują nad jakimiś wskaźnikami) odczyt makro z USA, jaki się dziś pojawił, to indeks NAHB mierzący ceny nieruchomości. Wbrew prognozie, zakładającej utrzymanie 70 pkt, spadł do 68 pkt. Cóż, zawsze to jakiś sygnał kontr-dolarowy, ale wątpimy, by akurat ta publikacja interesowała dziś graczy. Tymczasem trwa sympozjum bankierów centralnych w Sintrze, choć na razie nic przełomowego stamtąd nie dobiega. W Stanach z kolei wypowiedział się p. Bostic z Fed, podkreślając, iż on sam optuje za (tylko) trzema podwyżkami na ten rok - i że FOMC nie powinien zbytnio igrać z krzywą rentowności. 
 
Orzeł polski
EUR/PLN przez jakiś czas utrzymywał się na poziomach w miarę niezłych, choć względem dolara złoty już tracił na wartości. Teraz para związana z euro... nadrabia straty? Trochę złe określenie. Nadrabia zapóźnienie. Wykres przebił 4,21 i wzbija się powyżej 4,30 - gdzie nie był od dwóch tygodni. 
 
Z kolei dolar-złoty plasuje się na 3,70 i nie bardzo chce w jakiś wyraźniejszy sposób skorygować swój ruch w górę, wykonany w ubiegłym tygodniu. Wszystko to jak na razie wpisuje się w nasze generalne przeświadczenie o słabnięciu PLN "w głębi roku".
 
Ach tak, mieliśmy i odczyt makro: zatrudnienie w maju wzrosło o 3,7 proc. r/r, zgodnie z prognozą, a dynamika wynagrodzeń nieco zawiodła (7 proc., oczekiwano 7,1 proc.). Tak więc odczyt nie mógł pomóc naszej walucie, jeśli przyjąć, że dobre dane umacniają pieniądz danego kraju.
 
Tomasz Witczak
FMC Management

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty