Trudne perspektywy dla funta – mapa drogowa na Brexit

24.09.2018 08:25  Komentarze walutowe
Trudne perspektywy dla funta – mapa drogowa na Brexit
Nieformalny szczyt przywódców Unii Europejskiej w austriackim Salzburgu pokazał, że nie warto ufać obietnicom polityków, tylko twardym faktom. A te pokazują, że negocjacje pomiędzy Londynem, a Brukselą w temacie Brexitu od kilku miesięcy utkwiły w martwym punkcie.

Punktem spornym pozostaje kwestia granicy pomiędzy dwoma Irlandiami po tym, jak Wielka Brytania oficjalnie opuści struktury Unii Europejskiej w maju. Londyn nie chce zgodzić się na propozycje Brukseli, które de facto zmierzają do postawienia granicy, ale na Morzu Irlandzkim, gdyż Irlandia Północna miałaby mieć status specjalnej enklawy, bo pozostałaby w obszarze unijnej jurysdykcji (obszar wspólnego rynku).

To stanowczo odrzuca Londyn uznając, że byłoby to naruszeniem integralności Wielkiej Brytanii – inna sprawa, że przyspieszyłoby to odłączenie Irlandii Północnej i jej przyszłe przyłączenie do Irlandii – na bazie politycznych porozumień, które zakończyły okres walki z bojówkami IRA, mieszkańcy dostali prawo do przeprowadzenia takiego referendum, a patrząc na sondaże mogłoby być ono skuteczne.

Warto też zwrócić uwagę, że po fatalnym błędzie z 2017 r., jakim była decyzja Theresy May o przeprowadzeniu przedterminowych wyborów, Partia Konserwatywna utraciła niezbędną większość w Izbie Gmin i została zmuszona polegać na wsparciu ze strony niewielkiej, bo mającej 10 posłów partii irlandzkich unionistów z DUP, którzy stanowczo odrzucają wszelkie działania mogące poluzować więzy Belfastu z Londynem. 
 
Brytyjska prasa nie pozostawiła w piątek suchej nitki na przebiegu unijnego szczytu, pisząc o „poniżeniu” Theresy May przez unijnych przywódców, którzy odrzucili jej plan opracowany w końcu lipca w Chequers. Odpowiedź premier była mocna – May nie wykluczyła wprawdzie poprawek (ale będą one niewielkie), ale zarzucając UE jej sztywne stanowisko i oczekując większych ustępstw ze strony Brukseli. Dała też do zrozumienia, że lepszy od złego porozumienia, może być brak porozumienia, czyli tzw. „nieuporządkowany Brexit”, który mógłby wprowadzić przez kilka tygodni niemały chaos i to nie tylko po stronie brytyjskiej, ale i też europejskiej.

Najbliższe 4 tygodnie – do kolejnego szczyt UE zaplanowanego na 18-19 października mogą być, zatem kluczowe. Po pierwsze – już 30 września rozpoczną się kilkudniowe obrady Partii Konserwatywnej na których May może zmierzyć się z wotum zaufania. Według szacunków od 40 do nawet 80 posłów może być przeciwko jej rządom, a zwolennicy twardszego Brexitu od kilku tygodni nazywają propozycje z Chequers nadmierną spolegliwością wobec UE (w proteście w lipcu odeszło z rządu kilku ministrów). Po drugie – UE głosem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska dała w czwartek do zrozumienia, iż październikowy szczyt może być testem na to, czy obie strony mogą się dogadać i na ile jest sens zwoływać spotkanie ostatniej szansy 17-18 listopada. Po piątkowych słowach premier May pozostaje, zatem czekać na ruch ze strony Unii Europejskiej. A czas nieubłaganie biegnie, podczas kiedy ryzyko „nieuporządkowanego” Brexitu było do tej pory wyceniane na 25 procent….
 
W całym tym zamieszaniu warto pamiętać o kilku ważnych datach i faktach. Do 29 marca 2019 r. powinny zostać ratyfikowane przez parlament Wielkiej Brytanii, oraz parlamenty poszczególnych krajów Unii Europejskiej dwa ważne dokumenty – tzw. Withdrawal Agreement Threaty mówiący o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, a także deklaracja określająca zarysy przyszłej współpracy obu tych organizmów (Implementation Deal), która jest przedmiotem obecnych przepychanek. Teoretycznie, jak wskazują niektórzy, szczytem ostatniej szansy może być nie 17-18 listopad, a 13-14 grudzień. Teoretycznie podczas ostatnich głosowań nad kwestiami Brexitu, premier May udało się skompletować wymaganą większość, ale to głosowanie będzie kluczowe.

Wątpliwe jest, aby opozycyjna Partia Pracy zgodziła się poprzeć kontrowersyjne propozycje UE wobec Irlandii (zakładając, że May miałaby ulec presji Brukseli). Czy są polityczne wyjścia z impasu? Teoretycznie strony mogą dojść do porozumienia, że Implementation Bill będzie dość ogólnikowy, a kwestia Irlandii będzie dopracowana podczas tzw. okresu przejściowego, który według ustaleń ma trwać do końca 2020 r. Tyle czy brytyjscy politycy zagłosują za ustawą, która de facto będzie później zależeć od dobrej woli unijnych urzędników, skoro już teraz temat Irlandii budzi tak ogromny spór? Scenariusz przyspieszonych wyborów odpada ze względu na zbyt mały czas konieczny na wypracowanie porozumień z UE, o czym wspomniałem już wcześniej. Z kolei tzw. drugie referendum ws. Brexitu, które stanowczo odrzuca May, mogłoby zdaniem niektórych doprowadzić do poważnego kryzysu konstytucjonalnego.
 
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty