Trump i Unia straszą

06.06.2019 14:52  Komentarze walutowe
Trump i Unia straszą
Prezydent Donald Trump ostrzega Chiny i Meksyk przed następnymi pakietami sankcji. Zapowiadana skala jest imponująca. Natomiast Unia Europejska rozpoczyna kolejną serię nacisków na Włochy, by zmusić je do uporządkowania swoich finansów. Nadchodzące (przynajmniej według niektórych wskaźników) spowolnienie nie jest sytuacją, którą gospodarka w takim stanie może przyjąć spokojnie.
 
Wojny handlowej ciąg dalszy
 
Jeżeli ktokolwiek myślał, że po ostatniej wymianie ciosów na linii Waszyngton-Pekin sprawy trochę ucichły, to wczoraj musiał zweryfikować swój pogląd. Donald Trump zapowiedział możliwość nałożenia kolejnych ceł, tym razem w wysokości 300 mld dolarów. W momencie, gdy pojawiają się tak duże kwoty, nie zawsze wiemy, jaką przyjąć perspektywę, aby prawidłowo zrozumieć skalę problemu. Dlatego dla porównania możemy powiedzieć, że nowa tura sankcji to ekwiwalent całego polskiego eksportu przez 13-14 miesięcy. Wypowiedź przywódcy USA miała specyficzny styl. Dosłownie chwilę po deklaracji o nowych obciążeniach, prezydent zapewnił, że w rozmowach dzieje się wiele interesujących rzeczy, a zarówno Chiny, jak i Meksyk chcą porozumienia handlowego z Ameryką. Tak poważne groźby nie budują zaufania inwestorów, co przekłada się na słabe oczekiwania co do sytuacji gospodarczej w przyszłości.
 
Włochy i nadmierny deficyt
 
Zdaniem obserwatorów objęcie Italii procedurą nadmiernego deficytu było tylko kwestią czasu. Zadziwiające jest to, że naciski pojawiły się już teraz. Rzym odmówił jednak korekty budżetu, która mogła go oddalić od tego unijnego narzędzia kontroli. Co ciekawe, procedura nadmiernego deficytu to sankcja finansowa. Wątpliwym jest, by ostatecznie została wymierzona. Uderzenie karą finansowa w kraj, który wydaje za dużo, nie brzmi jak remedium na jego problemy. Nie zmienia to faktu, że napięcia na linii Bruksela-Rzym będą ciążyć wspólnej europejskiej walucie, a więc prawdopodobnie również złotemu.

Zobacz także: Dolar znów rządzi
 
Katastrofa Wenezueli
 
Sytuacja, w której kraj będący istotnym producentem ropy naftowej, przy cenach przekraczających 60 dolarów za baryłkę, znajduje się w dramatycznej sytuacji gospodarczej, jest specyficznym osiągnięciem. Udaje się to od dawna Wenezueli. Dodatkowo, kiedy pieniądze z ropy już się wyczerpały, to reżim sięgnął po rezerwy złota. To pod nie brano kredyty mające zapewnić funkcjonowanie państwa. Pomimo tych pożyczek, kraj w dalszym ciągu się pogrąża. Wyniki gospodarcze są fatalne. Co prawda udało się ograniczyć inflację o połowę, ale to nadal 1,3 mln proc., czyli wartość kompletnie absurdalna. Wzrost gospodarczy ostatni raz występował w  2014 roku, a najnowsze dane mówią o spadku PKB w ujęciu rocznym o 22,5%. W ciągu roku wenezuelska waluta straciła na wartości względem dolara przeszło 100-krotnie.
 
Dzisiaj z powodu Ramadanu kolejny dzień wolny w Turcji, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
 
13:45 - Unia Europejska - decyzja EBC w sprawie stóp procentowych,
14:30 - Unia Europejska - projekcje makroekonomiczne,
14:30 - USA - bilans handlu zagranicznego,
14:30 - USA - wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski - główny analityk w Internetowykantor.pl

Obejrzyj koniecznie materiały wideo od inwestorzy.tv:
 
Albert "Longterm" Rokicki, #112 PYTANIA DO LONGTERMA (22.02.2019)   Paweł Szczepanik przedstawia: CZY KUPOWANIE DOŁKÓW MA SENS | Analiza techniczna
 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty