Grupa Azoty
PARTNER
SERWISU


Główna para w trendzie bocznym

07.01.2019 08:26  Komentarze walutowe
Główna para w trendzie bocznym
Ten sam stan rzeczy

To i owo oczywiście się dzieje - w polityce, gospodarce światowej etc. Na przykład było w tym tygodniu trochę istotnych odczytów makroekonomicznych - tak w Europie (UE, Strefie Euro), jak i w Stanach Zjednoczonych. 
 
Przykładowo: w USA nieoczekiwanie wzrosło w grudniu, jak wczoraj podano, bezrobocie: z 3,7 proc. do 3,9 proc. To negatywna informacja, ale za to zmiana zatrudnienia była pozytywna i wysoka: 312 tys. poza rolnictwem przy prognozie 178 tys. posad. Dodatkowo podwyższono wynik listopadowy. Dobry był też odczyt płacy godzinowej: +0,4 proc. m/m i +3,2 proc. r/r przy prognozach +0,3 proc. m/m, +3 proc. r/r. 
 
Prognozę przebił też amerykański indeks PMI dla usług: odnotowano 54,4 pkt, oczekiwano natomiast 53,4 pkt. Tymczasem np. w Strefie Euro nie tylko, że uzyskano mniejszy wynik (51,2 pkt), to w dodatku był on (trochę) poniżej założeń. 
 
Ostatecznie jednak dolar nie jest ani bardzo silny, ani bardzo słaby. Od końcówki października wykres porusza się z grubsza w zakresie 1,1270 - 1,15 (w listopadzie było odchylenie na południe, do 1,1220). Otóż teraz mamy ok. 1,1390 - 1,14. W porównaniu z wczorajszym dołkiem mamy wzrost, w porównaniu z przedwczorajszym szczytem - spadek. W każdym razie w tle mamy pewne relatywnie gołębie sygnały z kręgów Rezerwy Federalnej: np. Loretta Mester, uznawana tradycyjnie za postać o podejściu jastrzębim, stwierdziła, że stopy procentowe są w pobliżu neutralnych, zaś Fed może w związku z tym trochę się wstrzymać z dalszymi podwyżkami.

Podobnie p. Powell, czyli szef amerykańskiego banku centralnego, zaznaczył, że Fed zdaje sobie sprawę z ryzyk rynkowych i jest elastyczny oraz może "dostroić" proces redukowania bilansu, w razie gdyby w obecnej formie proces ten skutkował problemami. 
 
Ogólnie rzecz biorąc, od ponad 10 lat, od roku 2008, wykres szedł - en general - na południe, tzn. dolar zarabiał kosztem euro. Była to droga od 1,60 do 1,04 (w przybliżeniu). W 2017 wykres rósł, euro zarabiało. Miniony rok 2018 przyniósł korektę, ale zgodnie z naszymi założeniami zatrzymała się ona w połowie drogi, czego efektem jest trwający trend boczny. Nie będzie tak łatwo o podbicie wartości dolara w konkretny sposób, jeżeli EBC ma po wakacjach zacząć podwyższać stopy, jeśli zamknął operację QE i jeśli Fed ulegnie sugestiom Donalda Trumpa, który ma dość polityki zacieśniania. 
 
Temat złotówki

Wykres USD/PLN to w jakiejś mierze symetryczne odbicie EUR/USD. Cóż, tutaj od roku 2008 (ok. 2,20) mamy proces osłabiania się złotówki do dolara. W finale 2016 zanotowano 4,29, na przełomie 2017 i 2018 mieliśmy mniej niż 3,32 - a teraz jest 3,76 z naddatkiem. W krótszym terminie, od jesieni, widzimy konsolidację.
 
EUR/PLN widzimy przy 4,29, nawet nieco niżej. Przedwczoraj maksimum wypadło przy ok. 4,31. Wyraźne wsparcie to ok. 4,27 - 4,2710. Na GBP/PLN z kolei jest teraz 4,7830. Tu też mamy trend boczny, ale w innej formie, od grudnia (i to nie od samego jego początku). Wcześniej wykres szedł na południe, tak więc złoty zarabiał kosztem funta (szczyt z listopada to ok. 4,96). 
 
W tym tygodniu rozczarował wskaźnik PMI dla przemysłu: za grudzień wygenerowano 47,6 pkt przy prognozie i tak niskiej, bo opiewającej na 49,8 pkt. To oczywiście negatywna informacja, choć pary walutowe szły raczej torem wyznaczonym przez eurodolara, w każdym razie dotyczy to euro-złotego i dolar-złotego.
 
Tomasz Witczak
FMC Management

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

waluty