Jesteś w: Strona główna » Finanse Osobiste » Kredyty


Inwestorzy przestają ufać bankom centralnym

14.09.2016 09:53  Kredyty
Inwestorzy przestają ufać bankom centralnym Uczestnicy kwartalnej debaty organizowanej przez PAP nie pozostawiają na bankach centralnych suchej nitki. Według nich, te instytucje już dawno straciły kontrolę nad sytuacją na rynkach finansowych

- Klasyczna ekonomia, której uczyliśmy się na studiach, nie działa. Nikt z nas nie miał wykładów o ujemnych stopach procentowych, a przecież z tym teraz na wielu rynkach mamy do czynienia. Skutki takiej sytuacji są często bardzo nieintuicyjne – mówi Konrad Augustyński, zarządzający z TFI PZU, jeden z uczestników debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe TFI 2016”.
Według ekspertów, polityka banków centralnych stała się nieczytelna dla inwestorów.

Najlepszym przykładem jest amerykańska Rezerwa Federalna. - Fed jest jak statek dryfujący po wzburzonym morzu bez kompasu i kapitana. Na początku roku miały być cztery podwyżki, a teraz zastanawiamy się czy będzie jedna. W I kwartale wstrzymały je Chiny, w II kwartale obawy o Brexit, a amerykańskie dane makro wcale nie są złe i można nawet powiedzieć, że osiągane są założone cele – mówi Sławomir Sklinda, zarządzający funduszami w PKO TFI.
 
Wtórował mu Jarosław Lis, dyrektor biura aktywów akcyjnych BPH TFI. - Wskazówki ze strony Fed są tak słabe, że nie wiadomo, czego się spodziewać. Widać to teraz tym bardziej, gdy nie został wykorzystany okres dobrej koniunktury na podwyżki – mówi zarządzający.
 
Również Europejski Bank Centralny ma problem z transparentnym przekazywaniem informacji o swoich działaniach. W miniony czwartek Mario Draghi zaskoczył inwestorów mówiąc, że wydłużenie lub powiększenie programu skupu obligacji nie było nawet brane pod uwagę. - EBC był na wyraźnej ścieżce luzowania i wszyscy uczestnicy rynku spodziewali się dalszych interwencji. Odstawił jednak te narzędzia na bok, prawdopodobnie po to, żeby mieć pole do interwencji, kiedy Fed podniesie stopy, a sytuacja w strefie euro dalej nie będzie się poprawiać – twierdzi Marek Warmuz, zarządzający Union Investment TFI.
 
Podczas czwartkowego wystąpienia, szef EBC zaznaczył, że skuteczność używanych narzędzi ekspansywnej polityki monetarnej jest na wyczerpaniu, a ciężar wspomagania wzrostu powinna przejąć polityka fiskalna.  Uczestnicy debaty wielokrotnie jednak podkreślali, że banki centralne nie miały i nie powinny mieć wpływu na realną gospodarkę w długim terminie. Swoimi narzędziami mogą jedynie wpływać na wyhamowywanie wzrostu gospodarczego. Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI, przytoczył w tym miejscu słowa Miltona Friedmana. Porównywał on tę sytuację do łańcucha, który można ciągnąć, a nie można pchać.
 
- Żywię nadzieję, że gdy pęknie bańka spekulacyjna narosła wokół banków centralnych, to w końcu kiedyś wrócimy do normalności  – podsumował Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI.
 
Debata musiała zahaczyć o wątek referendum w Wielkiej Brytanii. Dla zgromadzonych ekspertów decyzja Wyspiarzy była zaskakująca, tak jak i dla rynków. – Pierwsza reakcja na światowych giełdach była taka, jakby inwestorzy założyli ziszczenie się najczarniejszego scenariusza w bardzo szybkim czasie – mówi Marek Warmuz, zarządzający funduszami Union Investment TFI . - Teraz jednak widzimy, że władze na Wyspach odkładają decyzję związane z procesem wyjścia z UE. Nic dziwnego, gospodarka oparta jest głównie na usługach i współpracy z innymi krajami. Co prawda, po opuszczeniu Unii, handel może się odbywać dalej według postanowień WTO, jednak to by oznaczało skokowy wzrost ceł dla wszystkich brytyjskich eksporterów – dodaje ekspert.
 
Pozostaje również kwestia londyńskiego City, centrum usług finansowych. - Być może City stanie się drugim Luksemburgiem, tylko na znacznie większą skalę, gdzie będzie panować luźniejsze prawo podatkowe w porównaniu do reszty UE –zastanawia się Grzegorz Zatryb.

Z pozoru niepowiązane ze sobą wydarzenia jak Brexit czy bezradność banków centralnych, są elementami bardzo dużej układanki. Sławomir Sklinda uważa, że wszystko wskazuje na to, że szczyt procesów globalizacyjnych, rozumianych jakoś wartość światowej wymiany handlowej i tempa rozwoju, mamy już za sobą. Oznacza to, że w długim terminie ceny towarów mogą wzrosnąć i będzie nas stać na mniej. Zarządzający zwraca jednak uwagę, że jest to najpewniej zjawisko cykliczności koniunktury w globalnej gospodarce.
 
Podobnego zdania jest Grzegorz Zatryb. – Być może za bardzo patrzyliśmy na sytuację rynkową przez pryzmat ostatnich 25 lat. Może to była anomalia i wracamy do tempa światowego wzrostu gospodarczego rzędu +1-2%, czyli takiego z jakim mieliśmy do czynienia na przestrzeni poprzednich wieków – mówi zarządzający.

Wojciech Kiermacz
Analizy.pl


Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

finanse_osobiste