Teraz zaostrzenie warunków, a za dwa lata całkowity koniec popularnego programu „Rodzina na Swoim”, dzięki któremu państwo pomagało wielu młodym małżeństwom w spłacaniu rat kredytów. Niestety nie przetrwał on cięć budżetowych i mimo swojej popularności zostanie zamknięty. Na otarcie łez rząd proponuje coś innego.
Ministerstwo Infrastruktury przygotowało już projekt ustawy o społecznym budownictwie mieszkaniowym dla tych, których nie stać na kupno mieszkania, ale zarabiają za dużo na komunalne – a więc dla tzw. „klasy średniej”. Wszystko miałoby funkcjonować podobnie do TBS-ów (Towarzystwo Budownictwa Społecznego), odpowiadających za budowę mieszkań pod wynajem dla średniozamożnych obywateli. Różnica jest taka, że wynajmowane mieszkanie można będzie wykupić.
Przyszły mieszkaniec będzie musiał wyłożyć na wstępie 20-30 proc. wartości mieszkania (maksymalnie 50 proc.), a resztę spłaci razem z czynszem – w comiesięcznych ratach. Prawo własności dostanie dopiero po zakończeniu spłaty. Tego typu mieszkania mają budować zarówno deweloperzy, jak i TBS-y. Według oświadczenia rządu, ma się im to opłacać, ponieważ grunty na ten cel kupią bez przetargu.
Ale czy taki leasing mieszkań opłaci się również Polakom? Na pewno zależy to od ceny mieszkania, a zatem m.in. od miasta. W mniejszym mieście ceny mieszkań również są mniejsze, a zatem na wstępie trzeba dysponować stosunkowo niewielką kwotą wpłaty wstępnej (choć i tak będzie to kilkadziesiąt tysięcy). Comiesięczna spłata nie obciąży też aż tak bardzo kieszeni, jak w przypadku dużego miasta, gdzie trzeba liczyć się z większymi kwotami.
Jednak jeśli ktoś dysponuje pieniędzmi na wpłatę wstępną, pewnie będzie wolał udać się po kredyt hipoteczny i mieć od razu mieszkanie na własność. Szczególnie, że spłacana rata plus czynsz wyniesie niewiele mniej od raty kredytu. Ceny mieszkań tego typu musiałyby być konkurencyjnie niższe od normalnych, a wtedy przestaną opłacać się inwestorowi – kółko się zamyka. Wydaje się, że ustawa wymaga jeszcze solidnego dopracowania... Albo pozostawienia „Rodziny na Swoim”.
Katarzyna Kowalczyk
Inwestycje.pl
Ministerstwo Infrastruktury przygotowało już projekt ustawy o społecznym budownictwie mieszkaniowym dla tych, których nie stać na kupno mieszkania, ale zarabiają za dużo na komunalne – a więc dla tzw. „klasy średniej”. Wszystko miałoby funkcjonować podobnie do TBS-ów (Towarzystwo Budownictwa Społecznego), odpowiadających za budowę mieszkań pod wynajem dla średniozamożnych obywateli. Różnica jest taka, że wynajmowane mieszkanie można będzie wykupić.
Przyszły mieszkaniec będzie musiał wyłożyć na wstępie 20-30 proc. wartości mieszkania (maksymalnie 50 proc.), a resztę spłaci razem z czynszem – w comiesięcznych ratach. Prawo własności dostanie dopiero po zakończeniu spłaty. Tego typu mieszkania mają budować zarówno deweloperzy, jak i TBS-y. Według oświadczenia rządu, ma się im to opłacać, ponieważ grunty na ten cel kupią bez przetargu.
Ale czy taki leasing mieszkań opłaci się również Polakom? Na pewno zależy to od ceny mieszkania, a zatem m.in. od miasta. W mniejszym mieście ceny mieszkań również są mniejsze, a zatem na wstępie trzeba dysponować stosunkowo niewielką kwotą wpłaty wstępnej (choć i tak będzie to kilkadziesiąt tysięcy). Comiesięczna spłata nie obciąży też aż tak bardzo kieszeni, jak w przypadku dużego miasta, gdzie trzeba liczyć się z większymi kwotami.
Jednak jeśli ktoś dysponuje pieniędzmi na wpłatę wstępną, pewnie będzie wolał udać się po kredyt hipoteczny i mieć od razu mieszkanie na własność. Szczególnie, że spłacana rata plus czynsz wyniesie niewiele mniej od raty kredytu. Ceny mieszkań tego typu musiałyby być konkurencyjnie niższe od normalnych, a wtedy przestaną opłacać się inwestorowi – kółko się zamyka. Wydaje się, że ustawa wymaga jeszcze solidnego dopracowania... Albo pozostawienia „Rodziny na Swoim”.
Katarzyna Kowalczyk
Inwestycje.pl

