Nowe przepisy UE uderzą w polskie firmy transportowe i gospodarkę UE

04.12.2018 12:43  Logistyka/Transport
Nowe przepisy UE uderzą w polskie firmy transportowe i gospodarkę UE Regulacje dotyczące międzynarodowego transportu drogowego, przyjęte 3 grudnia przez Radę UE, są niekorzystne nie tylko dla firm transportowych z państw peryferyjnych UE, w tym Polski, ale i dla europejskiej gospodarki i unijnych konsumentów, ocenia związek pracodawców "Transport Logistyka Polska", członek Konfederacji Lewiatan.

"Prawdziwe intencje państw popierających rozwiązania przyjęte przez Radę ujawnił w emocjonalnym końcowym wystąpieniu niemiecki minister, który skarżył się, że w jego przygranicznym rodzinnym regionie na 20 ciężarówek aż 18 jest z zagraniczną rejestracją. Czy ma to związek z ochroną socjalną pracowników, czy raczej z ochroną własnego rynku? Tym razem zwyciężył relatywizm dużych państw, które bronią wspólnego rynku i swobód unijnych, gdy działają na ich korzyść. Jeśli mają na tym zyskać inne, słabsze państwa to podejmują takie inicjatywy jak właśnie Pakiet Mobilności" - powiedział prezes związku pracodawców "Transport Logistyka Polska" Maciej Wroński, cytowany w komunikacie.

Niektóre z przyjętych przez Radę rozwiązań, jako podstawy do negocjacji z Parlamentem Europejskim na temat Pakietu Mobilności, w ramach procedury Trilogu:

- według nowych przepisów pojazdy wykonujące przewozy międzynarodowe będą musiały być wyposażone w drugą generację inteligentnego tachografu przed końcem 2024 r. Te urządzenia mają automatycznie rejestrować miejsce i czas przekroczenia granic państwowych oraz lokalizować czynności ładowania i rozładowywania,

- pojazdy wykonujące przewozy międzynarodowe będą musiały wracać co 4 tygodnie do bazy eksploatacyjnej przewoźnika w państwie, w którym ma on siedzibę,

- w odniesieniu do kabotażu (operacje przedsiębiorstw transportowych przeprowadzane na rynku krajowym poza ich własnym krajem) Rada proponuje wprawdzie utrzymanie zasady dopuszczającej maksymalnie 3 operacje w ciągu 7 dni, ale wprowadza "cooling period" – następujący po tych operacjach 5 dniowy okres, w którym wykonywanie kolejnych przewozów kabotażowych będzie zabronione,

- przewoźnik będzie zobowiązany organizować harmonogramy pracy kierowców w taki sposób, aby mogli co najmniej wracać do domu co cztery tygodnie - lub, jeśli kierowca zdecyduje się na dwa skrócone tygodniowe odpoczynki, po trzech tygodniach podróży,

- regularny tygodniowy odpoczynek musi być obowiązkowo odebrany poza kabiną,

- kierowca będzie musiał mieć przy sobie i okazywać podczas kontroli zapisy tachografu z 56 dni, wylicza Lewiatan.

"Wyłączenie z delegowania ma dotyczyć przewozu ładunku z państwa siedziby przewoźnika do innego państwa. I taki przewóz na użytek unijnych przepisów został zdefiniowany jako bilateralny. Z delegowania ma być wyłączony także przewóz powrotny do państwa siedziby przewoźnika po wykonaniu dostawy w ramach przewozu bilateralnego. W drodze do kraju docelowego i w drodze powrotnej, będzie dozwolony dodatkowy załadunek / rozładunek w innych państwach po trasie przejazdu (w obu kierunkach) bez podlegania reżimowi delegowania. Możliwy jest także inny wariant – zero załadunków i rozładunków po trasie przewozu bilateralnego i dwa załadunki / rozładunki w drodze powrotnej" - czytamy dalej.

Wyłączenie ma też dotyczyć tranzytu. Pozostałe przewozy mają być całkowicie objęte delegowaniem, podsumowano.

ISBnews

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • nie zdali sobie sprawy co chyba zostało zrobione ten przepis uderzy w małe firmy te które maja 2 auta

    ~elvis8303   (11 grudnia 2018 o 15:46)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes