W Lizbonie po godzinie 23:00 stanęło metro, które normalnie kursuje do 1:30. Do 24-godzinnego protestu przyłączyli się także pracownicy kolei, miejskich spółek autobusowych i osoby zatrudnione w transporcie rzecznym. Organizatorzy twierdzą, że paraliż sektora będzie niemal całkowity i bolesny dla pasażerów, bowiem nie zorganizowano żadnej komunikacji zastępczej.
To kolejny w ostatnich miesiącach protest związkowców nie zgadzających się na realizację zaplanowanej przez rząd i dyktowanej oszczędnościami strategii dla transportu. Twierdzą oni, że restrukturyzacja przyczyni się do zwolnień i pogorszenia jakości sektora. Z kolei rząd krytykuje strajkujacych i wylicza, że ich akcja będzie kosztować państwo 150 milionów euro. "W ciągu jednego dnia zostaną zniweczone wszelkie oszczędności, poczynione w ciągu całego roku" - podkreślił sekretarz stanu do spraw transportu, Sérgio Monteiro.
IAR
es

