Fundusz mieszkań na wynajem to pomoc dla młodych, czy tworzenie dzielnic biedy?

29.10.2014 12:13  Nieruchomości
Fundusz mieszkań na wynajem to pomoc dla młodych, czy tworzenie dzielnic biedy? Fundusz Mieszkań na Wynajem to ryzykowny eksperyment polskiego rządu. Mieszkania z dofinansowanymi, czyli de facto zaniżonymi stawkami czynszów, mogą prowadzić do tworzenia się slumsów – ostrzegają eksperci Stowarzyszenia Mieszkanicznik, największej w Polsce organizacji zrzeszającej prywatnych właścicieli mieszkań na wynajem. Powstaje też pytanie, czy podatnicy na pewno powinni płacić za wspieranie wybranej grupy firm i rządową nacjonalizację zasobów mieszkaniowych?

Wdrażany obecnie rządowy projekt uruchomienia specjalnego Fundusz Mieszkań na Wynajem, wzbudza spore kontrowersje wśród prywatnych właścicieli mieszkań. W ramach Funduszu którego inicjatorem jest Bank Gospodarstwa Krajowego - w największym skrócie - rząd za kwotę 5 miliardów złotych kupi 20 tys. nowych mieszkań i przeznaczy je pod wynajem na preferencyjnych warunkach. Choć teoretycznie to niewiele w skali ok. 700 tys. wszystkich wynajmowanych w Polsce mieszkań, to jednak nie sposób przewidzieć, jak projekt ten realnie wpłynie to na funkcjonowanie rynku.

Zdaniem ekspertów Stowarzyszenia Mieszkanicznik - największej w Polsce organizacji zrzeszającej właścicieli mieszkań przeznaczonych pod wynajem - niższe o ok. 30% stawki mogą go potencjalnie zdestabilizować i spowodować efekt odwrotny do zamierzonego przez rząd oraz dodatkowo wyeliminować z rynku rzesze prywatnych właścicieli wynajmujących swoje mieszkania.

– Teoretycznie pomysł ten ma aktywizować młodych ludzi, którzy w poszukiwaniu nowej pracy będą mogli łatwiej przeprowadzić się do innego miasta mając do dyspozycji tanie mieszkanie. Naszym zdaniem taki cel jest dobry, ale kierunek realizacji dość dyskusyjny – mówi Robert Kuliga, Członek Zarządu Mieszkanicznika. – Po pierwsze zamiast  tworzyć atrakcyjniejsze warunki inwestowania w mieszkania na wynajem na polskim rynku i w ten sposób zwiększyć podaż tanich mieszkań na wynajem,  funduje się  indywidualnym inwestorom państwową konkurencję, która może zaoferować dumpingowe ceny najmu. Po drugie faworyzuje się tylko wybraną grupę, czyli kilku deweloperów, nie biorąc pod uwagę setek tysięcy Polaków, którzy też  byliby pewnie zainteresowani inwestowaniem w nieruchomości i zarabianiem na ich wynajmie, jako stosunkowo pewnej inwestycji , jako stosunkowo pewnej inwestycji – podkreśla Robert Kuliga.

Dodaje, że jednocześnie nie widać żadnych działań rządu w kierunku zmian w ustawie o ochronie lokatorów, które mogłyby zrównoważyć prawa najemców i wynajmujących i w ten sposób pobudzić rynek najmu w Polsce. Nierozwiązana pozostaje również sprawa niszczejących zasobów komunalnych na których utrzymanie samorządy nie mają ani pieniędzy ani pomysłu.

– Naszą misją jest cywilizowanie rynku nieruchomości, zależy nam na poruszaniu tych nierozwiązanych dotychczas  problemów i dialogu ze wszystkimi partnerami na tym rynku – mówi Robert Kuliga. Dlatego też temat ten będzie omawiany z Mieszkanicznikami 22 listopada na Kongresie, który Stowarzyszenie organizuje w Łodzi. Podczas panelu dyskusyjnego wynajmujący będą mogli podzielić się swoimi spostrzeżeniami z przedstawicielami m.in Funduszu Mieszkaniowego BGK, Związku Banków Polskich, czy Deweloperów.

Zafundują Polsce dzielnice biedy?

Co w rządowym projekcie budzi największe kontrowersje wśród Mieszkaniczników? Jest przynajmniej kilka pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź przeglądając oficjalną stronę funduszu.

– Na przykład za pomocą jakiego klucza Fundusz zamierza wybierać partnerów, czyli deweloperów od których będzie kupować mieszkania. Czy też jak poradzi sobie z największą „zmorą” naszej branży, ściągalnością czynszów – mówi Jacek Kusiak, współzałożyciel i Prezes Mieszkanicznika, który sam od 14 lat działa na rynku najmu. Jego zdaniem projekt ten jest obarczony ogromnym ryzykiem, jakie wynika z oferowania mieszkań po dużo – bo o około 30% niższych stawkach, niż rynkowe.
– Miałem okazję obserwować realizację podobnych pomysłów w Niemczech i Francji. W obu tych krajach mieszkałem po kilka lat i widziałem, jak całe dzielnice zamieniały się w slumsy dlatego, że dzięki pomocy państwa mieszkańcy mogli w nich płacić za wynajem 200 euro, zamiast normalnej stawki, która była dwukrotnie wyższa – opowiada Jacek Kusiak.

Co więcej, „opiekuńcze” przepisy związane z wynajmem powodowały, że wielu wynajmujących nie było zainteresowanych uiszczaniem nawet tego symbolicznego czynszu.

– Nie dość, że ci mieszkańcy nie dbali o czystość i porządek tych nieruchomości, to jeszcze w praktyce mieszkali tam na koszt podatników, bo prawo praktycznie uniemożliwiało ich eksmisję – dodaje.

Zdaniem założycieli Stowarzyszenia Mieszkanicznik podobny scenariusz może rozegrać się w Polsce za sprawą Funduszu Mieszkań na Wynajem.

Dla dobra obywateli, czy wybranej grupy firm?

Właściciel mieszkań na wynajem są też rozczarowani faktem, że polski ustawodawca zupełnie nie myśli o pomocy prywatnym właścicielom, którzy działają już na rynku mieszkań na wynajem. Takim gestem byłoby choćby tworzenie preferencyjnych kredytów typu „buy to let”, który umożliwiałby rozwój tego rynku.

– Stałe, minimalne oprocentowanie, które dawałoby osobom kupującym mieszkania pod wynajem długoterminowe bezpieczeństwo inwestycji, czy umożliwienie  klasyfikowania przychodów z najmu jako zabezpieczenia ich zakupu to narzędzia dobrze już znane na Zachodzie. W Polsce wciąż możemy o nich tylko pomarzyć – mówi Robert Kuliga. – Inną alternatywą  byłoby też np. przywrócenie ulgi budowlanej, która kilka lat temu dała impuls do rozwoju sektora prywatnego najmu w Polsce, ale niestety została przez rząd szybko zlikwidowana – dodaje.

Za to z pomocy Funduszu, któremu w zupełności wystarczy zysk na poziomie 4% (dla prywatnego właściciela mieszkania, który musi spłacać zaciągnięty kredyt hipoteczny, jest to stawka absurdalna) skorzystają jedynie nieliczne firmy wybrane przez BGK.
– Trudno nie pomyśleć, że idea funduszu zrodziła się we współpracy, czy wręcz pod wpływem silnego lobbingu, podobnie jak ostatnia ustawa „Mieszkania dla młodych”. Dodatkowo jak w wielu rządowych pomysłach również i w tym w projekcie brakuje transparentności i trudno doszukać się precyzyjnych informacji np. kto i na jakiej podstawie będzie zarządzał zakupionymi przez fundusz mieszkaniami. To także nas niepokoi jako Mieszkaniczników, ale również jako podatników, którzy de facto  mają finansować ten projekt – mówi Robert Kuliga.

Stowarzyszenie Mieszkanicznik

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Tak naprawdę, przy nawet niewielkiej zdolności kredytowej bardziej opłaca się zainwestować np. w miniapartamenty niż pchać się w bardziej czasem kosztowny wynajem czegoś o niepewnym standardzie.

    ~berseniusz   (3 listopada 2014 o 01:43)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie