Jesteś w: Strona główna » Giełda » Obligacje

Obligacyjne problemy łatwiej przewidzieć

05.10.2017 12:17  Obligacje
Obligacyjne problemy łatwiej przewidzieć
Przez ostatni rok notowane na Catalyst firmy nie wykupiły obligacji za 143,7 mln zł, czyli 1,9 proc. wygasającego w tym czasie zadłużenia. Pomimo lipcowego rekordowego defaultu, warszawski rynek korporacyjnego długu pozostaje w dobrej kondycji względem poprzednich lat. Statystyka pozostaje jednak nieubłagana dla najmniejszych emisji.
 
Niewykupiony w ostatnich czterech kwartałach dług wart był 143,7 mln zł, mimo że jeszcze kwartał wcześniej skumulowana 12-miesięczna wartość defaultów wynosiła 63 mln zł. Wtedy też obliczany przez Obligacje.pl Indeks Default Rate (IDR) wynosił 0,9 proc. wobec 1,9 proc. w najnowszym odczycie. Niemniej, aktualny wynik pozostaje drugim najlepszym w historii indeksu i daleko mu do problemów z lat 2013-2014, gdy IDR regularnie przekraczał 7 proc.
 
Sam wzrost indeksu w III kwartale był skutkiem oczekiwanego od ubiegłego roku defaultu obligacji Action. Znajdująca się w postępowaniu sanacyjnym spółka nie wykupiła bowiem długu na 100 mln zł. Z jednej strony, to pierwszy raz, gdy nie spłacono tak dużej emisji, z drugiej zaś Catalyst przeżywa właśnie najlepsze chwile od czasu feralnego 2014 r., gdy defaultem kończyła się co czwarta wygasająca emisja. Teraz do braku spłaty dochodzi znacznie rzadziej. W minionym roku firmy nie wykupiły 10 serii papierów dłużnych, tj. 8,7 proc. wygasających w tym czasie emisji. I w tym względzie śmiało można mówić o najlepszym wyniku od co najmniej od 2013 r.
 
Problemy z lat 2013-2014 i lekcja, którą odebrali wówczas amatorzy „wysokiego zysku bez ryzyka”, to najważniejsza z dwóch przyczyn niższego, zarówno liczbowo, jak i wartościowo, udziału niewykupionych obligacji na Catalyst. Spółkom emitującym wątpliwej jakości papiery trudniej już o bezgraniczne zaufanie inwestorów. Ale to tylko część prawdy, bo rynek obligacji korporacyjnych nie uwolnił się od wpadek. Teraz jednak częściej dochodzi do nich poza Catalyst, na który wiele emisji w ogóle nie trafia. Drugi powód mniejszej liczby defaultów to poprawa ogólnej koniunktury gospodarczej, która oznacza także mniej problemów na poziomie pojedynczych podmiotów.
 
Technicznie, niższy udział niewykupionych obligacji, to także zasługa rekordowej wartości przypadających ostatnio wykupów. W minionych czterech kwartałach wygasały bowiem dłużne papiery korporacyjne na blisko 7,5 mld zł (bez BGK, EBI i emisji w euro). Poprzednim razem, w 12-miesięcznym okresie zakończonym w marcu 2015 r., gdy wartość niewykupionych obligacji była podobna do obecnej (ponad 143 mln zł przez rok), firmy miały do spłacenia „tylko” 2,2 mld zł.



 
Statystycznie najwyższym prawdopodobieństwem niewykupienia wciąż charakteryzują się najmniejsze emisje, do 10 mln zł włącznie. Chodzi więc o obligacje kierowane na ogół do inwestorów detalicznych, którym wizja wysokich odsetek nierzadko potrafi przesłonić chłodne kalkulowanie ryzyka. We wrześniu tego rodzaju papierów, uplasowanych niegdyś w ramach publicznej oferty memorandowej, nie wykupił Admiral Boats, który kilka miesięcy wcześniej złożył wniosek o ogłoszenie upadłości.
 
Łącznie w ostatnim roku nie spłacono dziewięciu serii obligacji do 10 mln zł stanowiących 17,6 proc. zapadających w tym czasie małych emisji. To najniższa wartość wskaźnika od co najmniej 2013 r. Dość wspomnieć, że w I kwartale 2014 r. sięgał on 30 proc. Niestety, trudniej tę poprawę dostrzec jednak w przypadku wartości defaultów wśród małych emisji. W ostatnim roku spółki nie wykupiły w sumie 43,7 mln zł w tym segmencie rynku. Do inwestorów nie wróciła więc, zgodnie z długookresową średnią, co czwarta złotówka (21 proc.).



 
Kolejny kwartał przyniesie więcej niewykupionych emisji. Już wiadomo, że długu na 1,55 mln zł nie spłacił Polbrand, pewne są też defaulty – kolejnych już – obligacji Kerdosu i PCZ, wartych odpowiednio 13,2 oraz 10 mln zł. Wciąż niepewne pozostaje refinansowanie papierów na 40 mln zł przez Sygnity. Na korzyść indeksu działać będzie jednak wysoka wartość zapadających w IV kwartale obligacji.




Jak liczymy wskaźniki?

Relacja liczby niewykupionych do zapadających serii, jak i wartość niewykupionego długu do sumy wygasających emisji, liczone są w ujęciu 12-miesięcznym. Pomijamy papiery BGK, EBI i emisje w euro.
 
Wskaźniki default rate liczone są w dwóch wariantach – dla całego rynku Catalyst (rynki prowadzone przez GPW oraz BondSpot), jak i dla emisji o wartości nie wyższej niż 10 mln zł (przyjmujemy, że są to oferty kierowane głównie do inwestorów indywidualnych).
 
By obliczyć default rate posługujemy się danymi własnymi oraz GPW. Uwzględniamy wyłącznie papiery, które były notowane na Catalyst, także jeśli zostały one wycofane z obrotu przed terminem wykupu. Liczba i wartość niewykupionego długu porównywana jest z emisjami, które powinny zapadać w danym okresie (nawet jeśli spłacono je przed czasem).
 
Jako default rozumiemy wyłącznie te emisje, które faktycznie nie zostały spłacone. Jeśli emitent ureguluje swoje zobowiązania z opóźnieniem, wskaźniki mogą zostać skorygowane. 
 
Michał Sadrak, Obligacje.pl

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

gielda