Jesteś w: Strona główna » Biznes » Gospodarka » Paliwa

Gaz łupkowy. Państwo wie zbyt mało

17.01.2012 13:01  Paliwa
Gaz łupkowy. Państwo wie zbyt mało Z prof. Mariuszem-Orionem Jędryskiem rozmawia Łukasz Ziaja

Doniesienia o zatrzymaniu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego siedmiu osób z podejrzeniami o korupcję przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie tzw. gazu łupkowego zostało mocno stłumione przez bardziej medialnie rozdmuchane sprawy związane z refundacją leków.

Niestety, tak. Rzecz jasna, sprawa leków dotyczy sprawy zdrowia i życia potencjalnie każdego z nas, jednak z punktu widzenia czysto finansowego wartość kontroli koncesji i eksploatacji gazu z łupków ma może tysiąc razy większe znaczenie. Myślę też, że konieczna jest wielka wstrzemięźliwość w ocenie sytuacji i oskarżaniu poszczególnych osób, a w każdym bądź razie tych, których dotyczą zatrzymania. W przypadku rozwoju sytuacji w kierunku udokumentowanej korupcji byłby to wielki sukces ABW i polskiej prokuratury. Na uwagę zasługuje też fakt, że najpierw zatrzymano, a potem objęto dozorem jednego pracownika Państwowego Instytutu Geologicznego pełniącego ustawowo zadania państwowej służby geologicznej. Całość dokumentuje, że organizacja państwa w zakresie geologii jest zła i nie działała jak swego czasu medialna tarcza antykorupcyjna premiera Donalda Tuska (gdyby działała to nie musiałby być użyty oręż ABW).

Zdarzenia w Polsce odbiły się szerokim echem w światowych mediach specjalistycznych, bowiem szanujące się firmy dbają o wizerunek - cień podejrzeń o korupcję to wymierne straty na giełdzie i w sprzedaży. Zdaje się, że dba o to także Petrolinvest, właściciel spółki Silurian zamieszanej w podejrzenia o korupcję, deklarując współpracę z prokuraturą w sprawie nieprawidłowości przy przyznawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Oby to miało swoje przełożenie na przejrzystość wszelkich zagadnień związanych z koncesjami.

Jak Pana zdaniem wygląda kwestia bezpieczeństwa energetycznego przy wydawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego? Ministerstwo Środowiska wydało do tej pory 101 koncesji 25 firmom. Niedawno media podały, że jedna piąta koncesji wydawanych na poszukiwanie w Polsce gazu łupkowego jest w rękach rosyjskich firm.

To mocne pytanie. Sam intensywnie szukając inwestorów wydałem 11 koncesji na poszukiwania gazu łupkowego na sprzyjających dla inwestora warunkach – z planami przerwania koncesjonowania, przygotowania prawnego i organizacyjnego Polski do wydawania nowych koncesji i oczekiwania na wyniki, aby następne koncesje wydawać nie za setki tysięcy tylko setki milionów złotych. Wydanie czterem podmiotom koncesji, w kilkunastu jak najbardziej oddalonych od siebie miejscach, miało na celu zapobieżenie podejmowania działań przez te podmioty poza wpływem czy poza kontrolą. Państwo było w ówczesnych czasach dobrym gwarantem zabezpieczenia interesu Polaków, które nadrabiało braki w ułomnym prawie. Bez nas i pełnej współpracy z państwem firmy te po wykonaniu badań musiałyby albo przyjąć w 100 procentach nasze warunki, albo zrezygnować ze starania się o eksploatację ze względu na zbyt małą skalę przedsięwzięcia w stosunku do koniecznych nakładów, czyli wyłącznie w oparciu o kalkulację ekonomiczną, a nie naciski polityczne.

Firmy były pewne, że będą potraktowane uczciwie, bo podjęły jak na ówczesne czasy szaleńcze niemal ryzyko. Przy następnych koncesjach pojawiłyby się już zupełnie inne warunki organizacyjne i prawne – w pełni bezpieczne i kontrolowane przez państwo na każdym etapie.

Dziś najważniejsza sprawa z gazem łupkowym jest taka, że państwo utraciło nie tylko kontrolę nad handlem koncesjami, ale straciło także około 100 mld zł – za tyle powinno sprzedać resztę koncesji, a w sumie sprzedało za około 35 mln zł. Na koncesjach na eksploatację stracimy dużo więcej. Dlatego uważam, że premier Tusk odwraca dziś uwagę od strat finansowych rzucając na rynek medialny sprawę możliwego zakupu koncesji przez Gazprom czy sprawy walki z lobby środowiskowym. Oba tematy, a szczególnie ten drugi, są dziś absolutnie drugorzędne. Premier przekazuje w reklamówkach wyborczych, że wywalczą miliony więcej, „po znajomościach” (więc nie za darmo, bo znajomości zobowiązują) niż zrobi to PiS– ale w tym samym czasie rząd Tuska doprowadził do strat rzędu 100 mld złotych i ustawił nas na ścieżce strat wielokrotnie większych. To jest główny temat do natychmiastowej dyskusji. Media „łykają” aspekty środowiskowe, bohaterską walkę premiera i sprawę Gazpromu. O przejęciu koncesji przez niepożądanych, blokujących wydobycie inwestorów alarmowałem publicznie dwa lata temu, a pan premier Tusk dostał półtora roku temu ode mnie list otwarty w tej sprawie. Od tego czasu wydano drugie tyle koncesji na tych samych tragicznych dla Polaków zasadach.

Wielu badaczy w ostatnich dziesiątkach lat uważało, że bogate w materię organiczną, liczące sobie kilkaset milionów lat łupki mogą być skałą macierzystą dla gazu i ropy naftowej. Niestety, poszukiwania gazu w łupkach prowadzone szczególnie w latach 1960-1985 pozwoliły co prawda stwierdzić ślady metanu, jednakże wykluczono jakiegokolwiek znaczenie złożowe.

Rzecz jest w tym, że metan zawarty w łupkach był zbyt mocno "przyklejony" do mikroskopijnych ziaren minerałów budujących skały, aby standardowe badania nie mogły pozwolić go jakkolwiek "zobaczyć", a co dopiero w dużych ilościach. Moja determinacja w uruchomieniu nowych poszukiwań bazowała na własnych doświadczeniach naukowych dotycząc m.in. uwalniania metanu z osadów. Niestety, nawet funkcja głównego geologa kraju nie dała mi szans na znalezienia inwestora w Polsce. Miało to wtedy swoje uzasadnienie (wielkie koszty i brak jakichkolwiek perspektyw), tym bardziej, że w owym czasie był brak jakiejkolwiek wiedzy w Polsce w zakresie gazu złóż niekonwencjonalnych (pierwsza notatka nt. shale gas pochodzi z kwerendy internetowej i wykonana była w połowie 2006 roku w PIGu na prośbę głównego geologa kraju).

Gdyby wtedy wydano z budżetu państwa jakąkolwiek kwotę na "fanaberie" poszukiwawcze w łupkach, mogłoby się to skończyć bardzo przykro dla głównego geologa kraju (proszę sobie przypomnieć "aferę" z odebranym niesłusznie dofinansowaniem do wykonania geotermalnego odwiertu poszukiwawczego w Toruniu, który zresztą zakończył się wielkim sukcesem). Stąd, w zakresie metanu w łukach pozostało wyłącznie aktywne szukanie takich inwestorów za granicą, którzy mając odpowiednie technologie zaczęliby poszukiwania natychmiast na własne pełne ryzyko i koszty. Polska zyskiwała w ten sposób wiedzę i czas na przygotowywania prawne i organizacyjnie do zagospodarowania potencjalnie wielkich zasobów gazu złóż niekonwencjonalnych.

Jakie są największe problemy przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie, a w efekcie na wydobycie gazu łupkowego?

Jednym z zasadniczych problemów organizacyjno-prawnych jakie przy obcym kapitale inwestujących w poszukiwania geologiczne jest to, że państwo, mimo że jest właścicielem złoża, nie ma w zasadzie wglądu w proces poszukiwawczo-badawczy, nie wie co i ile naprawdę odkryto, i co odkryto przy okazji. Inwestor co prawda ma obowiązek raportowania ale weryfikacja raportów jest niezmiernie trudna, bazująca na wybiórczej dokumentacji, czasem niemożliwa (np. próbki rdzeni wiertniczych są zwykle wywożona poza Polskę). Polskie firmy prowadzą badania geofizyczne, ale nie mówią niczego o złożach - pozwalają efektywniej prowadzić zasadnicze poszukiwania i dokumentację. Jeśli polscy geolodzy prowadzą jakieś badania, to na próbkach zakodowanych nie wiedząc skąd próbki pochodzą. Nie jest więc zaskakujące, że agencja amerykańska mówni ile mamy gazu, a PIG czy główny geolog kraju na ten temat wie niewiele - tyle ile firmy zechcą pokazać.

Efekty na przyszłość mogą by takie, że inwestor eksploatuje co chce i ile chce - wybiera najlepsze elementy złoża - resztę Polacy tracą bezpowrotnie nawet o tym nie wiedząc i nie wiedząc jakie straty w środowisku zostały poniesione. A gdzie zrównoważona i efektywna gospodarka złożami - ta nie zawsze jest zgodna (zwykle nie) z interesem inwestorów. Stąd jedynym wyjściem jest to, aby PSG miała możliwość nie tylko pełnej kontroli koncesjonobiorców, ale uczestniczyła w każdym etapie poszukiwań i eksploatacji mając udział w działalności gospodarczej. Lepiej gospodarować i zapobiegać niż kontrolować i zwalczać - tym bardziej, że żadna kara nie może powetować strat gospodarczych i w środowisku związanych z brakiem wiedzy, zaniedbaniem czy korupcją.

Klub Parlamentarny Solidarna Polska złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy o powołaniu PSG. W projekcie tym zaproponowano między innymi, aby do zadań Służby włączyć zapis: "w celu realizacji zadań Służba ma prawo powoływać do życia spółki celowe z udziałem Skarbu Państwa, gdzie wielkość udziału Skarbu Państwa zależy od wnoszonej aportem udokumentowanej wartości złoża lub struktur geologicznej będących przedmiotem eksploatacji bądź innego zagospodarowania, oraz udokumentowanych kosztów poniesionych przy inwestycji przez wszystkie jej strony będące współwłaścicielami powoływanej spółki. Warunki powoływania spółki oraz zmian jej statutu każdorazowo podlegają akceptacji ministra właściwego do spraw środowiska po zasięgnięciu opinii ministra właściwego do spraw finansów publicznych i ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa.”

Co to oznacza?


Oznacza to, że PSG - a więc państwo polskie - miałoby pełny wgląd w działania spółki, a stąd wiedziałoby, jakie są warunki złożowe, technologie, wartość kopaliny, koszty wydobycia itd. Państwo nie byłoby tak jak obecnie niedoinformowanym obserwatorem, ale gospodarzem każdego ważnego przedsięwzięcia dotyczącego surowców strategicznych czy zagospodarowania strategicznych struktur geologicznych np. magazynowania odpadów promieniotwórczych, CO2, paliw itd. Czasem udział SP wynosiłby może 90 procent (przy świetnych złożach i niskich nakładach), a czasem symboliczny 1 procent - ważne, że eksploatacja byłaby prowadzona, co zapewniałoby bezpieczeństwo państwa i zrównoważoną gospodarkę złożem. Dlatego, po wyznaczeniu przez PSG wielkości udziału w spółce, inwestor miałby do wyboru: albo przystąpić do przetargu z prawem pierwszeństwa, albo wyłoniony byłby w drodze przetargu inny inwestor, który miałby obowiązek odkupienia udziałów pierwotnego inwestora.

Rzecz jasna PSG będzie musiała pełnić także inne funkcje, bo PSG jako organ państwa powinna m.in. wykonywać jego zadania w zakresie poszukiwania, rozpoznawania i dokumentowania budowy geologicznej kraju oraz opracowywania perspektyw złożowych w celu racjonalnego gospodarowania zasobami złóż kopalin, wód podziemnych oraz ich ochrony. Powinna także prowadzić inne działania w kierunku ochrony interesów państwa w zakresie gospodarowania strukturami geologicznymi w tym zabezpieczania dla interesów państwa przeznaczenia wytypowanych przez siebie struktur geologicznych do pełnienia strategicznej roli jak m.in. bezzbiornikowe magazynowanie czy zatłaczanie substancji do górotworu. PSG powinna wspierać działania państwa w zakresie zdobywania dostępu od poszukiwania i eksploatacji oraz gospodarowania strukturami geologicznymi znajdujących sie poza terenem jurysdykcji Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności tych będących w jurysdykcji ONZ. To ostatnie jest bardzo ważne dla zapewnienia bezpieczeństwa surowcowego Polski i odgrywania ważnej roli w społeczności międzynarodowej.

Jak Pan ocenia powołanie na głównego geologa kraju Piotra Woźniaka, byłego ministra gospodarki w rządach Prawa i Sprawiedliwości?


Ta decyzja, wedle mojej opinii, oznacza, że ekipa D. Tuska zrozumiała, że ustawiła Polskę w fatalnej sytuacji, czego pośrednim dowodem może być szybka dymisja dotychczasowego głównego geologa kraju zaraz po uformowaniu się rządu, oraz powołanie na to stanowisko dra Piotra Wożniaka. Byłbym zdziwiony gdyby Piotr Wozniak nie utworzył nowego ministerstwa np. surowców i energii oraz odpowiedniej komisji stałej w Sejmie.

Dziękuję za rozmowę.





Profesor Mariusz Orion Jędrysek, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego, organizator i kierownik Zakładu i Pracowni oraz studiów doktoranckich Ochrony Środowiska, organizator u dyrektor Międzywydziałowego Studium Ochrony Środowiska (2008-11). W latach 2005-2007 Główny Geolog Kraju i wiceminister środowiska, 2006-7 Prezydent Rady Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego ONZ, 2010-11 Dyrektor Wrocławskiego Ośrodka Regionalnej Wspólnoty Wdrożeń Innowacji (Climate-KIC, EIT Budapeszt). Jest obecnie posłem na Sejm i członkiem Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska.



  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Przeczytaj również:


biznes