Ciasne, ale własne – rekordy na kilkunastu metrach kwadratowych

09.03.2018 10:00  Raporty rynku nieruchomości
 Ciasne, ale własne – rekordy na kilkunastu metrach kwadratowych
Szafa, łóżko, mini-łazienka i aneks kuchenny. Zarówno wśród deweloperów, jak i wśród kupujących można zaobserwować modę na tzw. mikroapartamenty. Projektanci liczą, że spełni się powiedzenie „ciasne, ale własne”. Wśród kupujących, na takie lokale często decydują się dużo podróżujący biznesmeni, czy inwestorzy, którzy następnie przeznaczają mikroapartament pod wynajem krótkoterminowy. Ten trend dotarł już do Polski. Analitycy urban.one sprawdzili, gdzie sprzedają się najmniejsze - i najdroższe - mikromieszkania w naszym kraju.

Jak w 2010 r. informował The Telegraph, jedno z najmniejszych mieszkań świata znajduje się w Rzymie. Jest położone w budynku przy placu Świętego Ignacego, kilkaset metrów od Panteonu. O jego wyjątkowości nie świadczy jednak doskonała, turystyczna lokalizacja… lecz powierzchnia: nieco ponad 5 metrów kwadratowych.

Na takim metrażu udało się zmieścić łazienkę z prysznicem i umywalką oraz – poziom wyżej – platformę z jednoosobowym łóżkiem. W mieszkaniu znalazło się nawet okno, ale by je otworzyć, trzeba wspiąć się na łóżko. Kuchni niestety nie przewidziano, co – biorąc pod uwagę kulinarne bogactwo Rzymu – może wcale nie być wadą. Cena takiego lokalu była jednak kosmiczna – w 2010 roku został on wystawiony na sprzedaż za równowartość 200 tys. złotych.
 
Jeszcze dalej próbują pójść Chińczycy, którzy w obliczu kryzysu mieszkaniowego w mieście Wuhan postanowili stworzyć kilkadziesiąt kapsułowych mieszkań o powierzchni 4,6 m2 – każde przeznaczone dla dwóch osób.
 
Podobny trend, choć nie na taką skalę, można też zaobserwować w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Gęstniejące centra miast i rosnąca liczba singli sprawiają, że pojawił się popyt na miniaturowe mieszkania, w bardzo dogodnych lokalizacjach.
 
Ta moda dotarła też do Polski. W niektórych miastach powstały już nawet „aparthotele” - całe budynki z takimi mini-mieszkaniami, które przypominają bardziej hotele niż bloki mieszkalne. To umożliwia obejście rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury, które zakazuje budowania mieszkań o powierzchni mniejszej niż 25m2. W aparthotelach, takie lokale są sprzedawane lub wynajmowane jako przestrzeń użytkowa, a nie mieszkaniowa. Jak sprawdziło urban.one w kilku miastach Polski, mikromieszkania to jednak nie nowy wynalazek, wiele takich lokali można bowiem znaleźć nawet w kilkudziesięcioletnich – i starszych – budynkach.  
 
Według danych zebranych przez urban.one, najmniejsze zarejestrowane przez nas mieszkanie w Warszawie znajduje się na warszawskim Targówku, przy ul. Barkocińskiej. Ma powierzchnię niecałych 13 m2 i kosztowało 85 tys. zł. Z kolei najdroższe mini-mieszkanie w stolicy znajduje się w odrestaurowanej, luksusowej kamienicy przy ul. Waliców. 13-metrowy lokal sprzedano tam za prawie 172 tys. zł.  
 
Trójmiasto może pochwalić się większymi lokalami. Najmniejsze mieszkanie ma tam nieco ponad 15m2 i znajduje się w Gdańsku, przy ulicy św. Ducha. Kosztowało jednak aż 186 tys. zł. Najdroższe z małych mieszkań w Trójmieście znajduje się natomiast w Gdańsku, przy samej Bazylice Mariackiej. Nowy właściciel, za mieszkanie o powierzchni nieco przekraczającej 17m2 zapłacił aż 330 tys. zł.
 
Najmniejsze mieszkanie w Krakowie, przy ulicy Szenwalda, również ma powierzchnię nieco ponad 15 m2. Kosztowało ponad 120 tys. zł. Z kolei prawie 19-metrowy lokal przy al. Słowackiego, w wyremontowanej kamienicy z mikro-apartamentami, kosztował 246 tys. zł.
 
Najmniej małych mieszkań jest natomiast we Wrocławiu. Najmniejsze znajduje się natomiast przy ul. Dąbrowskiego. Za 14,5 m2 z antresolą nowy właściciel zapłacił 140 tys. zł. Z kolei najdroższy wrocławski mini-lokal to prawie 20-metrowe mieszkanie przy ul. Dembowskiego. Kosztowało 172 tys. zł.
 
Mini-mieszkanie może być interesującym rozwiązaniem zarówno dla młodych osób przyjeżdżających do dużego miasta na studia, jak i dla kadry menadżerskiej. To alternatywa dla rodziców tych pierwszych, zamiast opłacania wynajmu przez 5 lat studiów. Mikroapartamenty mogą być też ciekawą propozycją dla pracowników wyższego szczebla, którzy w tygodniu mieszkają w mieście, a w weekendy wracają do domu w innej części kraju. Nie można też zapominać o tych singlach, którzy nie potrzebują więcej przestrzeni. Podsumowując – jeśli nie pojawią się żadne odgórne ograniczenia, rynek najmniejszych mieszkań powinien tylko rosnąć. Mamy tylko nadzieję, że nie skończy się jak w Matrixie – w malutkich kapsułach, które będą całym naszym życiem. 
 
Cenatorium

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie