Większość ekspertów podczas konsultacji namawiała prezydenta Bronisława Komorowskiego do przyjęcia ustawy związanej częściowo z żywnością modyfikowaną genetycznie. W Belwederze odbyła się 2-godzinna dyskuja nad przyjętą przez parlament ustawą o nasiennictwie. Bronisław Komorowski uważa, że jest to bubel prawny, ale zaznaczał, że nie podjął jeszcze decyzji, czy zawetuje ustawę.
Powiedział, że w ostatniej chwili dołączono do niej kontrowersyjne przepisy, dotyczące żywności modyfikowanej genetycznie, zabrakło natomiast poważnej debaty publicznej. Profesor Michał Kleiber z Polskiej Akademii Nauk przekonuje, że nie trzeba się obawiać GMO, jeśli tego typu żywność będzie kontrolowana przez instytucje państwowe. " Istnieje metoda, by w kontrolowany sposób wprowadzać rośliny genetycznie modyfikowane z pożytkiem dla wszystkich. Nie można być idealistą, każdy z nas chce być ekologiem, ale z punktu widzenia gospodarki rolnej wydaje się to nierealne" - twierdzi Michał Kleiber. Profesor uważa, że najpierw powinna zostać przyjęta ustawa dotycząca żywności modyfikowanej genetycznie, a dopiero później można zmieniać prawo związane z nasiennictwem.
Prezydent zadeklarował, że jest zwolennikiem GMO i jego zdaniem nie ma żadnych naukowych dowodów, iż rośliny modyfikowane genetycznie są szkodliwe. Są to raczej lęki w społeczeństwie, które można uśmierzyć za pomocą szerokiej debaty publicznej. Przeciwniczka stosowania GMO, profesor Ewa Rembiałkowska z Zakładu Żywności Ekologicznej SGGW w Warszawie, przekonuje, że są już dostępne badania wskazujące na negatywne konsekwencje stosowania GMO.
Profesor dodaje, że polscy politycy ulegli lobby zwolenników żywności modyfikowanej genetycznie. " Ta ustawa została specjalnie tak spreparowana, w ostatnim momencie wprowadzono poprawki, gdy naukowcy byli już na urlopach. Smutne jest, że nasi parlamentarzyści dali się tak wywieść w pole" - twierdzi Ewa Rembiałkowska Bronisław Komorowski musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie ustawy o nasiennictwie do 24 sierpnia. Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne.
Przypomina, że 90 procent soi używanej w paszach do karmienia zwierząt jest genetycznie modyfikowana. Zastąpienie jej innym składnikiem oznacza znaczące podrożenie produkcji drobiarskiej i wieprzowiny. Zdaniem dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, najważniejsza jest informacja na produktach, żeby konsumenci wiedzieli, co kupują i jedzą. Dodaje, że wiele razy zapraszał i nadal zaprasza do Instytutu przeciwników GMO i przedstawienia dowodów o szkodliwości tych produktów. Dotąd nikt się jeszcze nie pojawił - mówi profesor Andrzej Kowalski. Bronisław Komorowski musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie ustawy o nasiennictwie do 24 sierpnia.
Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne. SLD i Zieloni 2004 apelują do prezydenta o zawetowanie ustawy o nasiennictwie. Poseł SLD Ryszard Kalisz mówił na konferencji prasowej, że ustawa legalizuje żywność genetycznie modyfikowaną. Polityk zaznaczył, że jest to sprzeczne z dyrektywą Unii Europejskiej z 2001 roku i ramowemu stanowisku Rady Ministrów. Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne.
Przeciwko ustawie o nasiennictwie protestują przed Pałacem Prezydenckim członkowie Komitetu Obywatelskiego "Gamonie i Krasnoludki". Ich zdaniem, wprowadza ona "tylnymi drzwiami" możliwość upraw genetycznie modyfikowanych roślin. Lider Pomarańczowej Alternatywy "Major" Waldemar Frydrych mówił, że przyszedł przed Pałac Prezydencki, bo uważa, że "lepiej walczyć z wiatrakami, niż nic nie robić". Inaugurując dzisiejszą manifestację nie szczędził słów krytyki pod adresem polskiego rządu. Manifestacji przed Pałacem Prezydenckim towarzyszą happeningi. Wśród nich pogrzeb rodzimej kukurydzy i pszczółki Mai. Według ministra rolnictwa Marka Sawickiego, protesty przeciw ustawie o nasiennictwie i apele do prezydenta, żeby jej nie podpisywał wynikają z nieporozumienia. Minister dodaje, że ta ustawa w ogóle nie zajmuje się organizmami genetycznie modyfikowanymi. W Sejmie jest oddzielny projekt ustawy dotyczący GMO, którą przygotowało Ministerstwo Środowiska - przypomina Sawicki. Minister powiedział, że zwrócił się do środowisk naukowych o prowadzenie otwartej debaty publicznej na temat biotechnologii, modyfikowanych genetycznie żywności, roślin, pasz oraz produktów przetworzonych. Społeczeństwo musi wiedzieć, czym one naprawdę są - podkreśla minister rolnictwa.
fot. Łukasz Kamiński
IAR
Powiedział, że w ostatniej chwili dołączono do niej kontrowersyjne przepisy, dotyczące żywności modyfikowanej genetycznie, zabrakło natomiast poważnej debaty publicznej. Profesor Michał Kleiber z Polskiej Akademii Nauk przekonuje, że nie trzeba się obawiać GMO, jeśli tego typu żywność będzie kontrolowana przez instytucje państwowe. " Istnieje metoda, by w kontrolowany sposób wprowadzać rośliny genetycznie modyfikowane z pożytkiem dla wszystkich. Nie można być idealistą, każdy z nas chce być ekologiem, ale z punktu widzenia gospodarki rolnej wydaje się to nierealne" - twierdzi Michał Kleiber. Profesor uważa, że najpierw powinna zostać przyjęta ustawa dotycząca żywności modyfikowanej genetycznie, a dopiero później można zmieniać prawo związane z nasiennictwem.
Prezydent zadeklarował, że jest zwolennikiem GMO i jego zdaniem nie ma żadnych naukowych dowodów, iż rośliny modyfikowane genetycznie są szkodliwe. Są to raczej lęki w społeczeństwie, które można uśmierzyć za pomocą szerokiej debaty publicznej. Przeciwniczka stosowania GMO, profesor Ewa Rembiałkowska z Zakładu Żywności Ekologicznej SGGW w Warszawie, przekonuje, że są już dostępne badania wskazujące na negatywne konsekwencje stosowania GMO.
Profesor dodaje, że polscy politycy ulegli lobby zwolenników żywności modyfikowanej genetycznie. " Ta ustawa została specjalnie tak spreparowana, w ostatnim momencie wprowadzono poprawki, gdy naukowcy byli już na urlopach. Smutne jest, że nasi parlamentarzyści dali się tak wywieść w pole" - twierdzi Ewa Rembiałkowska Bronisław Komorowski musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie ustawy o nasiennictwie do 24 sierpnia. Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne.
Przypomina, że 90 procent soi używanej w paszach do karmienia zwierząt jest genetycznie modyfikowana. Zastąpienie jej innym składnikiem oznacza znaczące podrożenie produkcji drobiarskiej i wieprzowiny. Zdaniem dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, najważniejsza jest informacja na produktach, żeby konsumenci wiedzieli, co kupują i jedzą. Dodaje, że wiele razy zapraszał i nadal zaprasza do Instytutu przeciwników GMO i przedstawienia dowodów o szkodliwości tych produktów. Dotąd nikt się jeszcze nie pojawił - mówi profesor Andrzej Kowalski. Bronisław Komorowski musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie ustawy o nasiennictwie do 24 sierpnia.
Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne. SLD i Zieloni 2004 apelują do prezydenta o zawetowanie ustawy o nasiennictwie. Poseł SLD Ryszard Kalisz mówił na konferencji prasowej, że ustawa legalizuje żywność genetycznie modyfikowaną. Polityk zaznaczył, że jest to sprzeczne z dyrektywą Unii Europejskiej z 2001 roku i ramowemu stanowisku Rady Ministrów. Wczoraj prezydent wystosował do premiera list z prośbą o przekazanie dodatkowych stanowisk ministerstw w sprawie wpływu przyjętych przez Sejm rozwiązań na zdrowie, stan środowiska i bezpieczeństwo ekologiczne.
Przeciwko ustawie o nasiennictwie protestują przed Pałacem Prezydenckim członkowie Komitetu Obywatelskiego "Gamonie i Krasnoludki". Ich zdaniem, wprowadza ona "tylnymi drzwiami" możliwość upraw genetycznie modyfikowanych roślin. Lider Pomarańczowej Alternatywy "Major" Waldemar Frydrych mówił, że przyszedł przed Pałac Prezydencki, bo uważa, że "lepiej walczyć z wiatrakami, niż nic nie robić". Inaugurując dzisiejszą manifestację nie szczędził słów krytyki pod adresem polskiego rządu. Manifestacji przed Pałacem Prezydenckim towarzyszą happeningi. Wśród nich pogrzeb rodzimej kukurydzy i pszczółki Mai. Według ministra rolnictwa Marka Sawickiego, protesty przeciw ustawie o nasiennictwie i apele do prezydenta, żeby jej nie podpisywał wynikają z nieporozumienia. Minister dodaje, że ta ustawa w ogóle nie zajmuje się organizmami genetycznie modyfikowanymi. W Sejmie jest oddzielny projekt ustawy dotyczący GMO, którą przygotowało Ministerstwo Środowiska - przypomina Sawicki. Minister powiedział, że zwrócił się do środowisk naukowych o prowadzenie otwartej debaty publicznej na temat biotechnologii, modyfikowanych genetycznie żywności, roślin, pasz oraz produktów przetworzonych. Społeczeństwo musi wiedzieć, czym one naprawdę są - podkreśla minister rolnictwa.
fot. Łukasz Kamiński
IAR

