Social lending. Czy można się dzielić pieniędzmi i zarabiać?

20.08.2018 13:46  Społeczności
Social lending. Czy można się dzielić pieniędzmi i zarabiać? W ostatnich latach granice pomiędzy życiem online, a offline coraz cześciej się zacierają. Powstające startupy zmieniąją dotychczasowy model biznesowy, szczególnie w branży finansowej i sektorze fintech. To właśnie dzięki nim i usługom przenoszonym do kanału mobilnego collaborative economy zyskuje coraz większą popularność.

Pieniędzmi można się dzielić na wiele sposobów. Obok dynamicznie rozwijających się na całym świecie usług takich jak crowdfunding, społecznościowa wymiana walut i kryptowalut, szerokie grono zwolenników zdobywa P2P money lending, czyli pożyczki społecznościowe. O co w tym chodzi?

Nowe platformy biznesowe

Dzięki nowoczesnym technologiom, tradycyjne reguły prowadzenia biznesu w wielu dochodowych branżach uległy szybkiej przemianie. Blablacar oferuje użytkownikom wygodny transport, Airbnb pokoje do wynajęcia w każdej części globu, Skillshare umiejętności oraz szkolenia. Z raportu Accenture Technology Vision wynika, że biznes oparty na cyfrowych technologiach będzie stanowił 1/4 całej światowej gospodarki w 2020 roku. Jednocześnie najszybciej rozwijającym się segmentem będą platformy biznesowe wykorzystujące nowe możliwości oparte na otwartych ekosystemach. Postępująca digitalizacja gospodarki sprawia, że zmianie ulegają nie tylko warunki prowadzenia biznesu, lecz także sam biznes.

Nie tylko Uber i Airbnb

Koncepcja „gospodarki współdzielenia” jest podobna w różnych branżach usługowych — czy to w przypadku usług przewozowych, usługowych, czy finansowych. Po Uberze i Airbnb, przyszedł czas na TWINO, które już dziś uważane jest za najszybciej rozwijającą się platformę pożyczek P2P na Starym Kontynencie. Łotewska Grupa TWINO, europejski lider branży pożyczek P2P do kwietnia tego roku wypłaciła 15,6 tys. inwestorom ponad 5 mln euro odsetek. Ponadto, osobom, które pożyczają innym za pośrednictwem platformy gwarantuje zwrot wpłaconych pieniędzy wraz z odsetkami na poziomie minimum 10 proc. w skali roku.

Trend zwany ekonomią współdzielenia (sparing economy) to nie chwilowa moda, ale rzeczywistość. Platforma pożyczek peer-to-peer to przyszłość sektora finansowego, która już teraz staje się coraz poważniejszą konkurencją dla banków. Platforma na zasadzie peer-to-peer łączy pożyczkobiorców z kilkoma inwestorami, którzy dysponują odpowiednim kapitałem. W konsekwencji proces otrzymania pożyczki odbywa się szybciej i na lepszych warunkach – komentuje Michał Papliński, Country Manager w TWINO (właściciel netcredit.pl i incredit.pl).

Alternatywa dla tradycyjnej pożyczki?

Social lending polega na łączeniu indywidualnych inwestorów z osobami potrzebującymi finansowania. Strony transakcji łączy wyspecjalizowany serwis internetowy, oferujący system oceny i zarządzania ryzykiem kredytowym rozliczeń oraz windykacji niespłaconych pożyczek, który pobiera z tego tytułu prowizję. Platformy nie tylko udostępniają przestrzeń do transakcji, ale równocześnie starają się zapewnić klientom poczucie bezpieczeństwa oferując dodatkowe usługi, takie jak ubezpieczenie spłaty pożyczek, czy gwarancję zwrotu zainwestowanego kapitału. Pożyczki społecznościowe rozwijają się szczególnie w tych krajach, w których istniejące regulacje prawne sprzyjają rozwojowi nowoczesnych usług finansowych. Według PwC, do 2025 roku wartość tego rynku może wzrosnąć do co najmniej 150 mld USD.

Zamiast chodzić do banków, coraz częściej potrzeby finansowe załatwiamy przez Internet. Istniejąca na rynku spora rezerwa nieużywanych zasobów oraz duża liczba osób gotowych z nich skorzystać sprawia, że przed ekonomią współdzielenia rysuje się świetlana przyszłość. To wyzwolenie uśpionych zasobów jest bardzo ważne – komentuje Maciej Suwik, Co-founder & CTO w Grupie Loando (właściciel loando.pl i pozyczkaportal.pl).

Sytuacja prawna w Polsce

W Polsce social lending jest zjawiskiem marginalnym, nie cieszy się popularnością m.in. ze względu na bezkonkurencyjną dla social lendingu ofertę internetowych instytucji pożyczkowych. Na przeszkodzie w rozwoju platform social lending stoją także przepisy prawa. Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim - pozabankowego kredytu konsumenckiego udzielać mogą tylko instytucje pożyczkowe, a tego rodzaju firma musi spełnić szereg wymogów organizacyjno-prawnych m.in. posiadać co najmniej 200 tys. zł kapitału własnego w całości pokrytego ze środków pieniężnych oraz działać w formie spółki akcyjnej lub spółki z.o.o. Prócz tego konieczne jest uzyskanie wpisu do rejestru instytucji pożyczkowych prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego. Social lending pierwotnie polegać miał na udzielaniu incydentalnych pożyczek przez osoby fizycznie. W toku rozwoju tego rodzaju platform okazało się, że tzw. incydentalni pożyczkodawcy stanowią tylko niewielki odsetek pożyczkodawców. Większość stanowiły osoby fizyczne, które prowadziły działalność pożyczkową w sposób ciągły, a to oznacza, że zgodnie z literą prawa konieczne byłoby sprofesjonalizowanie ich działalności polegające na spełnieniu wymogów prawa zawartych w przepisach dotyczących instytucji pożyczkowych.

Te niejasności sprawiły, że np. Kokos.pl prowadzona przez Blue Media - chyba najsłynniejsza platforma social lendingowa w Polsce, która działała od 2008 roku, pod koniec 2017 roku postanowiła zmienić profil działalności i w zasadzie przekształciła się w normalną instytucję pożyczkową. Z możliwości udzielania finansowania całkowicie odcięto osoby fizyczne. Obecnie w rejestrze instytucji pożyczkowych przy Komisji Nadzoru Finansowego zarejestrowanych jest ok. 400 podmiotów.

Prawdopodobnie 3/4 z nich to właśnie podmioty, które przekształciły się w instytucje pożyczkowe tzn. spełniły wymogi ustawowe, o których była mowa wyżej, właśnie na potrzeby prowadzenia działalności pożyczkowej na platformach social lendingowych. Niemniej, ich udział w rynku pozabankowego kredytu konsumenckiego jest niski, nie przekracza w sumie 8 proc. – 10 proc.

Social lending, a pożyczki przez Internet

Social lending nie miał specjalnie szans na rozwój na polskim rynku ze względu na równolegle rozwijający się rynek internetowych pożyczek, który stosunkowo szybko zdobył znaczącą przewagę. W istocie w 2017 roku wartość rynku pożyczek społecznościowych szacowano na ok. 100 mln zł, a profesjonalny rynek internetowych pożyczek pozabankowych na ok. 3 mld zł. W dużej mierze wynikało to z prostego, zrozumiałego i profesjonalnego procesu obsługi klienta. Do tego dochodziła kwestia kosztu kredytu i całkowitej jego ceny, który w przypadku regulowanego kredytu konsumenckiego jest określony w sposób transparentny i zrozumiały dla klienta– czego nie zawsze można powiedzieć o pożyczkach udzielanych na podstawie kodeksu cywilnego. Dodając do tego tańszą ofertę, w końcowym rozrachunku okazuje się, że przewagi regulowanego rynku pozabankowych kredytów konsumenckich nad platformami social lending były wręcz miażdżące. Warto zwrócić uwagę, że w innych państwach sytuacja wygląda inaczej - tam, gdzie nie ma rozwiniętego rynku pozabankowych kredytu konsumenckiego, tam rozwijają się platformy peer-to-peer lending, które cechuje stosunkowo rozdrobniony i zdywersyfikowany portfel pożyczkodawców.

Oczekiwano, że bezpośrednie pożyczanie w internecie pomiędzy osobami fizycznymi będzie tanie, dostępne i wygodne. Osiągnięcie tego okazało się to wiele trudniejsze niż mogło się wydawać. Dlatego konsumenci woleli wybierać oferty profesjonalnych instytucji pożyczkowych, które zawodowo zajmują się udzielaniem mikropożyczek. Takie preferencje niejako potwierdził regulator, który uznał, że regularna i zorganizowana działalność pożyczkowa, nawet na platformie social lending, jest działalnością gospodarczą i wymaga stosowania profesjonalnych standardów, których niestety większość amatorskich pożyczkodawców nie była w stanie spełnić – komentuje Jarosław Ryba, Prezes Zarządu Związku Firm Pożyczkowych.



Związek Firm Pożyczkowych


  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

biznes