Rozmowa z Piotrem Wiaderek, prezesem Wealth Bay S.A., spółki inwestującej w przedmioty pochodzące sprzed tysięcy lat.
Inwestycje.pl: Figurki ze starożytnych Chin, amulety z Egiptu, biżuteria z Mezopotamii – budowa kolekcji przedmiotów pochodzących ze starożytności to trzon działalności inwestycyjnej spółki Wealth Bay. Przyzna Pan, że to dosyć oryginalna inwestycja?
Piotr Wiaderek: Zgadzam się, oryginalność to jedna z zalet, oprócz bezpieczeństwa i pewności zysku, tego rodzaju inwestycji. Budujemy właściwie od podstaw polski rynek artefaktów, by za kilkanaście lat, kiedy dorówna on poziomem średniej zachodnioeuropejskiej, być na nim niekwestionowanym liderem.
Inwestycje.pl: Figurki ze starożytnych Chin, amulety z Egiptu, biżuteria z Mezopotamii – budowa kolekcji przedmiotów pochodzących ze starożytności to trzon działalności inwestycyjnej spółki Wealth Bay. Przyzna Pan, że to dosyć oryginalna inwestycja?
Piotr Wiaderek: Zgadzam się, oryginalność to jedna z zalet, oprócz bezpieczeństwa i pewności zysku, tego rodzaju inwestycji. Budujemy właściwie od podstaw polski rynek artefaktów, by za kilkanaście lat, kiedy dorówna on poziomem średniej zachodnioeuropejskiej, być na nim niekwestionowanym liderem.
.jpg)
I: Skąd spółka Wealth Bay czerpie tego rodzaju przedmioty? Jeździ Pan na wykopaliska, sam kopie pod piramidami?
PW: (śmiech) Oczywiście, że nie. Przedmioty z kolekcji naszej Spółki pochodzą z prywatnych zbiorów z całego świata, kupujemy je na aukcjach czy swego rodzaju „wyprzedażach” muzealnych. Wszystkie one mają międzynarodowe certyfikaty, potwierdzające ich pochodzenie, wiek i autentyczność.
I: Wspomniał Pan o pewności zysku. Przejdźmy więc do tej najbardziej interesującej Czytelników części – jaki to zysk i skąd ta pewność?
PW: Zacznę od pewności. Zainteresowanie artefaktami widoczne jest wśród kolekcjonerów na całym świecie. Przedmioty te mają stałą, określoną wartość – taką samą dla kolekcjonera z Polski, USA czy Rosji. Daje to pewność wartości przedmiotu, jakiej nie gwarantuje np. malarstwo. Obraz wybitnego polskiego malarza może być wart dla Polaka setki tysięcy złotych, kiedy np. Francuz wzruszy na jego widok ramionami, bo nigdy wcześniej o tym artyście nie słyszał. Globalny rynek artefaktów nie pozostawia miejsca na takie spekulacje. Druga sprawa – ilość eksponatów jest ściśle określona, nie będzie ich już więcej. Wartość rynku ciągle wzrasta. Po trzecie – obiecująca jest wspomniana perspektywa rozwoju polskiego rynku. Naturalnym jest więc, że za personalnym zainteresowaniem tą dziedziną sztuki antycznej, podąży popyt w wymiarze ekonomicznym.
.jpg)
I: Nie obawia się Pan, że przez światowe załamania na rynkach, takich jak ostatni kryzys, ludzie niekoniecznie muszą myśleć o budowie kolekcji sztuki antycznej?
PW: Ostatnie dwa lata były sprawdzianem dla rynku sztuki. Na amerykańskich i azjatyckich aukcjach niemal zupełnie przestała sprzedawać się sztuka współczesna, a jej ceny poleciały na przysłowiowy „łeb i szyję”. Tymczasem artefakty swoją wartość utrzymały, a nawet zwiększyły. Oznacza to, że inwestorzy traktują je jako uniwersalną, pewną lokatę na ciężkie czasy. Ja osobiście także nie mam wątpliwości co do ustawicznego wzrostu ich cen – dlatego Wealth Bay oferuje swoim klientom możliwość odkupienia od nich, po aktualnej czyli wyższej cenie, przedmiotów wcześniej u nas zakupionych, o ile zechcą nabyć inny, cenniejszy obiekt do swojej kolekcji.
I: Ile więc i w jakim okresie czasu zarobić można, inwestując w artefakty?
PW: Obserwując ceny w przeciągu ostatnich pięciu lat, średni roczny wzrost wartości tego rodzaju przedmiotów wyniósł od 8 do 10%. Warto także zaznaczyć, że wysokość i szybkość zysku zależy od rodzaju nabytych przedmiotów. Stabilny wzrost cen gwarantują artefakty z najbardziej znanych cywilizacji starożytnych – Egiptu, Grecji czy Rzymu. Jako długoterminową inwestycję, z jeszcze bardziej atrakcyjnym zyskiem, potraktować można zakup przedmiotów z mniej znanych kultur – antycznych Chin, południowej Arabii czy sztuki prekolumbijskiej.
I: Czy jednak jest to inwestycja dla każdego? Ile pieniędzy należy włożyć w budowę własnej kolekcji artefaktów?
PW: Z pewnością jest to inwestycja dla osób, którym przyjemność sprawi posiadanie przedmiotów sprzed tysięcy lat, które uczynią z nich ozdoby swoich salonów. Finanse nie są szczególną barierą, aby rozpocząć kolekcjonowanie. Dla przykładu – już za 2 000 zł można zostać właścicielem malutkiej figurki skarabeusza z Egiptu, sprzed trzech tysięcy lat. Kilkadziesiąt tysięcy złotych wystarczy, by zbudować już wcale niemałą kolekcję.
.jpg)
I: Wealth Bay jest spółką notowaną na rynku New Connect. Czy spółce udało się pozyskać zaufanie inwestorów do działalności na rynku sztuki starożytnej?
PW: Jestem przekonany, że tak. Poza tym, inwestorzy wiedzą o stabilnych fundamentach spółki. Wealth Bay jest właścicielem nieruchomości w centrum Łodzi, obok C.H. Manufaktura. W kamienicy mieści się siedziba spółki i galeria sztuki, wynajmowane są tam także lokale najemcom z zewnątrz. Spora działka oprócz rozbudowy istniejącej nieruchomości, umożliwia również realizację inwestycji związanej z budową nowego budynku wielokondygnacyjnego, na co m.in. przeznaczone zostaną środki uzyskane z nowej emisji akcji. Wealth Bay posiada również spółkę zależną w Dubaju, która zajmuje się obrotem dziełami sztuki na tym jednym z najbardziej perspektywicznych rynków na świecie i stanowi przyczółek do ekspansji na wschodzącym, azjatyckim rynku sztuki.
I: Dziękujemy za rozmowę.
Inwestycje.pl
jn

