Jesteś w: Strona główna » Inwestowanie » Surowce


W którym kierunku zmierza czarne złoto?

11.10.2017 12:44  Surowce
W którym kierunku zmierza czarne złoto?
Po kilku tygodniach doskonałej koniunktury na rynku ropy naftowej inwestorzy zaczynają ponownie wykazywać objawy zaniepokojenia. Pomimo wyraźnego obniżenia zapasów, ceny zaczęły zachowywać się bardzo nerwowo. Warto nieco bliżej przyjrzeć się czynnikom, które targają rynkiem tego strategicznego surowca.
 
Gdy mówimy o cenach ropy, pierwszym pytaniem wydaje się kwestia przedłużenia limitów wydobycia przyjętych przez większość krajów OPEC oraz Rosję. Pomimo tego, że żadna ze stron porozumienia nie udziela wyraźnych informacji na wspomniany temat, odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista.

Całkowita rezygnacja z ograniczeń na poziomie 1,8 mln baryłek dziennie przyjęta przez sygnatariuszy układu nie jest możliwa. Takie działanie z całą pewnością spowodowałoby gwałtowne załamanie cen surowca i powrót do testowania poziomów cenowych w okolicach 30$ za baryłkę ropy brent. Perspektywa taka nie leży w interesie żadnego z uczestników porozumienia i kwestia jego przedłużenia w takiej lub innej formie nie powinna wzbudzać najmniejszych wątpliwości. Znacznie bardziej istotne z punktu widzenia możliwości przewidywania cen ropy są czynniki, które znajdują się poza sferą wpływów OPEC i Rosji. Jednym z najistotniejszych jest oczywiście amerykański łupkowy boom wydobywczy.
 
 
ceny ropy brent źródło: www.stooq.pl
 
Próby załamania amerykańskiego przemysłu łupkowego za pomocą wydłużonego okresu utrzymywania niskich cen zakończyły się spektakularnym niepowodzeniem. Większość amerykańskich prywatnych wiertni przetrwała okres ostatniego dołka cenowego i po powrocie wyższych cen ponownie z jeszcze większym zapałem przystąpiła do intensywnego wydobycia.

Warto przypomnieć, że jednym z orędowników koncepcji niskich cen jeszcze niedawno była Arabia Saudyjska. Jednak w tamtym czasie ta koncepcja służyła saudyjskiej monarchii do jednoczesnej realizacji drugiego celu – zmniejszenia wpływów eksportowych wchodzącego ponownie na rynek ropy po zniesieniu amerykańskiego embarga Iranu. To państwo, będące jednocześnie największym wrogiem politycznym Arabii Saudyjskiej, w ostatnim okresie stopniowo zwiększa wydobycie i nie jest objęte porozumieniem podpisanym przez większość krajów OPEC. 
 
We wtorek Sekretarz Generalny organizacji Mohammed Barkindo zaapelował do amerykańskich producentów ropy łupkowej o przyłączenie się do porozumień mających na celu ograniczenie wydobycia. W mojej ocenie ten apel jest nie tylko całkowicie bezcelowy, ale również zupełnie nieskuteczny. O ile łatwo może funkcjonować porozumienie krajów, w których władza decyzyjna skupiona jest w rękach kilku konkretnych osób, o tyle trudno sobie wyobrazić spontaniczny odzew ze strony szerokiego środowiska niezależnych producentów.

Jedyną kwestią, jaka może zadecydować o wielkości amerykańskiej produkcji, jest postęp technologiczny i związany z tym ciągle obniżający się koszt wydobycia. W przypadku ropy amerykańskiej gra toczy się o wysoką stawkę. W samym tylko basenie permiańskim w Teksasie i Nowym Meksyku odkryte zasoby złóż łupkowych według ostatnich szacunków sięgają 60-70 mld baryłek, czyli dwukrotnie więcej niż wydobyto z tego regionu od początku XX wieku ze złóż tradycyjnych. Jest to również większe złoże, niż podawane jeszcze niedawno całe udokumentowane zasoby ropy na terenie USA.
 
Oprócz problemów z ropą amerykańską, OPEC musi również liczyć się ze zwiększoną produkcją ze strony tych członków organizacji, którzy nie podpisali się pod dotychczasowym porozumieniem, takich jak Libia, Nigeria oraz Iran. W tych przypadkach jednak inwestorzy zainteresowani wzrostami cen ropy mogą być bardziej optymistyczni. Prawdopodobnie po osiągnięciu zakładanego docelowego poziomu wydobycia zarówno Libia, jak i Nigeria będą skłonne dołączyć do porozumienia i przynajmniej zadeklarować ograniczenie dalszych wzrostów produkcji. Również ze strony Iranu padały deklaracje, że już wkrótce po odbudowie swoich mocy produkcyjnych będzie skłonny działać we wspólnym interesie całej organizacji.
 
Dotychczasowa dość zdecydowana postawa, głównie Arabii Saudyjskiej i Rosji udowodniły, że przy skoordynowanych działaniach możliwe jest, przynajmniej na krótką metę, zbilansowanie popytu i podaży na ropie. W dłuższym terminie zadanie to będzie coraz trudniejsze i korytarz wahań cen tego surowca będzie się stopniowo przemieszczał w dół. Jednym z ważnych czynników jest chociażby coraz większe rozpowszechnianie się samochodów elektrycznych, które według ostatnich szacunków banku Barcleys do 2025 roku może ograniczyć konsumpcje ropy o 3,5 mln baryłek dziennie.
 
Warto również wspomnieć o tak istotnym czynniku jak zbliżający się nieuchronnie koniec Państwa Islamskiego. W ostatnim tygodniu siły irackie odzyskały ostatnie pola naftowe kontrolowane przez kalifat. W Syrii z kolei siły kurdyjskie wspierane przez Amerykanów, a także wojska Bashara Assada, wspierane przez Rosję i Iran, otaczają ostatnie przyczółki islamistów. Można oczekiwać, że główne zagrożenia w regionie, jakimi była wojna w Syrii i Państwo Islamskie przestaną się liczyć. Otwiera się więc droga do nowych inwestycji i zwiększania wydobycia. W chwili obecnej ten czynnik jest jeszcze mało istotny, jednak z upływem kolejnych miesięcy będzie coraz bardziej brany pod uwagę w przyszłych szacunkach podażowych.
 
Śledzenie tendencji na rynku ropy jest bardzo ważne z punktu widzenia perspektyw dla rynków akcji. Sytuacja przy której ceny tego surowca poruszają się w wąskim przedziale sprzyja stabilizacji gospodarczej i gwarantuje przewidywalne warunki prowadzenia biznesu. Obecne poziomy cenowe czarnego złota sprzyjają zarówno eksporterom, jak i importerom i dają podstawy do dalszej kontynuacji hossy na rynkach. Każde gwałtowne ruchy cenowe wprowadzają poczucie destabilizacji. Ostatnie działania krajów OPEC i Rosji potwierdzają nadzieję, że wahania cen tego surowca będą utrzymywane w stosunkowo wąskim korytarzu, który prawdopodobnie w nadchodzących latach, w wyniku ograniczonego wzrostu popytu  i spadających kosztów wydobycia będzie przemieszczał się stopniowo w dół.
 
Grzegorz Zaniewski, Zarządzający Portfelami, RDM Wealth Management

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie