Jesteś w: Strona główna » Inwestowanie » Sztuka


10 powodów dla których inwestorzy kochają sztukę

20.01.2012 15:11  Sztuka
10 powodów dla których inwestorzy kochają sztukę
Przyjemność i czysty zysk. To powinno przychodzić na myśl każdemu inwestorowi, kiedy padnie słowo: SZTUKA. Siłą napędową do rozpoczęcia własnej kolekcji jest uświadomienie sobie korzyści biznesowych, wypływających z obcowania ze sztuką.

Na Zachodzie wiadomo to już od dawna, w Polsce powoli też zaczynamy rozumieć. Sztuka to czysty zysk. Jednak kolekcjonowanie poza wymiernymi korzyściami finansowymi niesie za sobą wartości, których nie mierzy się w zerach po przecinku. Przekonaj się sam, za co inwestorzy kochają sztukę.

Primo: za zyski

Od nich zacząć należy. Bo przecież każdy, kto z pieniędzmi lubi mieć do czynienia, lubi też patrzeć, jak rosną. Inwestycja opłacać się musi, bo inaczej poza adrenaliną pojawia się frustracja. Sztuka, w przeciwieństwie do funduszy, giełdy czy nieruchomości, dostarcza tylko pozytywnych emocji. Słupki i procenty mówią same za siebie. Konkrety. Dla tradycjonalistów – obrazy starych mistrzów. Te dają pewną, chociaż niską stopę zwrotu. Dla nowoczesnych – sztuka współczesna. Wszystkie powojenne kierunki w sztuce są dużo bardziej zyskowne w czasie hossy. Na przykład pop art dał średnio rocznie 40,59% w latach 1985–1990 i 21,82% od roku 2002 do 2007. Przy średniej dla całego rynku odpowiednio 22% i 11,65% rocznie. Niektóre z prac malarskich polskich artystów jak Zdzisław Beksiński czy Maria Jarema pozwoliły zarobić inwestorom nawet 600% w perspektywie kilku lat.

Secondo: za mecenat


Bez kooperacji bogatych ze zdolnymi dziś piękna na płótnach byłoby jak na lekarstwo. Dawno temu opiekunami sztuki byli głównie przedstawiciele dworu. Ludzie z pieniędzmi niewyobrażalnymi. Tylko ich stać było na zapewnienie artyście życia na tyle dostatniego, aby mieć go na wyłączność. Dziś zmieniło się wszystko. Mecenasem sztuki może być każdy z nas. Nawet jeśli dysponujemy minimalnym kapitałem, mamy szansę wspierać polską kulturę. I z dumą inwestować swoje pieniądze.

Terzo: za prestiż

Mówi się, że można kupić wszystko. Wystarczy tylko podać odpowiednią cenę. Są jednak rzeczy nieosiągalne dla platynowej karty kredytowej. Bo na prestiż składa się przede wszystkim klasa, dopiero później kasa. Kolekcjonowanie sztuki jest doskonałym narzędziem budowania prestiżu. Wybitnego tenisistę Wojciecha Fibaka otaczają poważanie i społeczny szacunek także, a może przede wszystkim dlatego, że od lat związany niemal wyłącznie ze sztuką.

Quarto: za tworzenie dobrego wizerunku

Kolekcja dzieł sztuki wyróżnia firmę spośród konkurencji, buduje poczucie luksusu, prestiżu. Te mają ogromny wpływ na pozycjonowanie marki. Kolekcje firmowe oraz indywidualne są elitarną formą inwestycji. Ponadto jest to doskonały sposób na budowanie wizerunku firmy. Posiadanie dzieł sztuki podnosi rangę korporacji. Jest sygnałem dla kontrahentów o długofalowym działaniu firmy. Za przykład może tu posłużyć działalność Grażyny Kluczyk, która jest integralną częścią budowania wizerunku Starego Browaru. Można powiedzieć, że cały Stary Browar funkcjonuje wedle filozofii fundatorki – Idei5050. Zakłada ona, że wszelkie inwestycje w 50% składają się z działalności artystycznej. W Browarze to galerie, pokazy tańca, designu i architektury oraz promowanie młodych artystów i projektantów. Drugie 50% dostosowywane jest do specyfiki danej inwestycji – a więc w przypadku Browaru – handlu. Z kolei założona przy Browarze Art Stations Foundation sprawiedliwie dzieli pokazy sztuki z edukacją w tej dziedzinie. Dlatego wszystkim ekspozycjom towarzyszą wykłady i kuratorskie oprowadzania, które mają pomóc zrozumieć artystyczny przekaz.

Innym znanym kolekcjonerem, również z Poznania, jest Piotr Voelkel, który interesuje się sztuką od czasów studenckich. Dziś jego fundacja Vox Artis wspiera sztukę, a Poznań zyskał kolekcję rzeźb Magdaleny Abakanowicz.

Quinto: za powszechną dostępność

Brak fortuny nie może być wymówką, aby w sztukę nie inwestować. Na zakup dzieł sztuki nie potrzeba mieć na koncie kilku milionów. Dziś już za kilkaset złotych możemy nabyć rysunek czy fotografię. To normalne, że zaczynamy od niskich stawek. Każdy zaczyna swoją przygodę ze sztuką od obiektów tańszych, stopniowo przechodząc na wyższe poziomy. Wojciech Fibak pierwszy obraz zakupił w wieku 18 lat. I nie był to Kossak.

Sesto: za poszerzanie horyzontów


Biznes biznesem, ekonomia ekonomią, a giełda giełdą. To trening lewej półkuli. A co z prawą? Nie ma drugiej dziedziny, która pozwalałaby tak szeroko rozwijać horyzonty, jak sztuka właśnie. To nie tylko poszukiwanie na własną rękę płótna, na widok którego szybciej zabije nam serce. Nie tylko wertowanie katalogów czy regularne odwiedzanie wystaw. Kolekcjonując sztukę, poznajemy zupełnie nowe środowisko, wkraczamy w fascynujący świat, gdzie człowiekiem rządzi emocja, a nie szkiełko i oko, jak to w biznesie.

Settimo: za wygodę

Skoro brak fortuny nie może być wymówką, aby nie inwestować w sztukę, to brak czasu tym bardziej. Jeżeli jesteśmy zainteresowani inwestycjami, a nie mamy możliwości lub czasu na zgłębianie tajników sztuki i na to są sposoby. Całą operację inwestowania i kolekcjonowania powierzyć możemy wyspecjalizowanym w tych działaniom instytucjom. Te wyszukają dla nas dzieło o dużym potencjale inwestycyjnym, zbudują kolekcję, będą nią zarządzać. I co najważniejsze – zagwarantują inwestorowi spodziewany zysk.

Ottavo: za minimalne ryzyko

Niewiele jest form inwestowania pozbawionych ryzyka. Wystarczy spojrzeć na sztormy na światowych giełdach. Podczas każdego zawirowania można jednak zacumować przy spokojnej wyspie. Oazą spokoju w biznesie jest sztuka. To jedną z najbezpieczniejszych i przewidywalnych form lokowania kapitału. Z analiz przeprowadzonych na podstawie wyników kursów akcji spółek rynku sztuki wypływa jednoznaczny wniosek – rynek sztuki to harmonijne i przewidywalne hossy i bessy, o odchyleniach tak niewielkich, że prawie niezauważalnych.

Nono: za szerokie perspektywy na przyszłość


W badaniu przeprowadzonym przez Investment & Pension in Europe w 2010 roku na 121 wiodących funduszach emerytalnych i inwestycyjnych z 25 krajów Europy widać wyraźnie wzrost zainteresowania alternatywnymi formami lokaty kapitału. W tym przede wszystkim sztuką. Ich udział w portfelu wzrósł na przestrzeni trzech ostatnich lat z 6% do 8%, przewyższając inwestycje w nieruchomości i gotówkę. Oznacza to wzrost do wartości prawie 27 miliardów euro. To pewniak, że w najbliższych latach rynek sztuki będzie zatem systematycznie zwiększać swoje obroty, będzie się pojawiać coraz więcej inwestorów i kolekcjonerów. Dzięki temu, inwestycje tego typu będą przynosić coraz większe zwroty.

Decimo: za inspirację
   
Obcowanie ze sztuka to lekcja niekonwencjonalnego myślenia, przełamywania schematów, niepokory i kreatywności. W końcu kreować to tworzyć! Wszystkie te cechy to niewątpliwe biznesowe atuty, pozwalające przełamać bariery wzrostu i zdystansować konkurencję. Czym? Tym, czego polska gospodarka potrzebuje jak kania dżdżu: innowacyjnością! Uczmy się od świata sztuki, a być może wkrótce doczekamy się polskiego wynalazku biznesowego na miarę Skype’a czy Facebooka!

Aleksandra Binkowska
Obraz: Agata Kleczkowska, bez tytułu

kk
 

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • za inspirację - zdecydowanie!

    ~Sandra M   (15 listopada 2012 o 13:32)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%
  • i to mnie przekonuje!

    ~salamandra   (15 listopada 2012 o 10:57)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie