Dynamika zmian
W największych na świecie domach aukcyjnych trwają przygotowania do jesiennego sezonu. W tym roku będzie on wyglądać zupełnie odmiennie niż w poprzednich latach.
Wszystko za sprawą niezwykle dynamicznie zmieniającej się sytuacji na światowym rynku sztuki. Jeszcze rok, dwa lata temu polityka wystawiennicza zachodnioeuropejskich instytucji aukcyjnych była zupełnie inna niż obecnie. Wielkie zmiany zaszły przez ostatni rok – wszystko za sprawą nowej grupy kolekcjonerów – inwestorów z Chin.
Zdecydowana większość rekordów cenowych, które padły w 2011 roku, należy do Chińskich kolekcjonerów. Wiosną w Sotheby’s, chiński nabywca kupił - obraz Picassa "Femme Lisant (Deux Personnages)" - za 21.300.000 dolarów.
W marcu na aukcji domu Lebarbe, w Tuluzie, Chin kupującego ustanowił nowy rekord sztuki chińskiej - za 31.000.000 dolarów został sprzedany obraz pochodzący z Pałacu Cesarskiego w Pekinie.
W ubiegłym roku poprzez sprzedaż telefoniczną anonimowego chińskiego kolekcjonera dokonano transakcji opiewającą na 106.500.000 dolarów za obraz Picassa "Akt, w zielonych liściach". To transakcje jakie nie były dotąd spotykane na europejskim rynku.
Największe domy aukcyjne jak Christie’s, Sotheby’s opublikowały niedawno swoje wyniki finansowe za ostatni okres – które jednoznacznie wskazują, że osiągają największe zyski w całej swojej 250 letniej historii – to ewenement.
Jeszcze w 2008 roku wartość chińskiego rynku sztuki stanowiła 7,2 % wartości światowego rynku sztuki, obecnie udział chińskiego rynku w wolumenie globalnego rynku sztuki to nieco ponad 30 %. Chiny zdeklasowały USA, które od 60 lat były światowym liderem, co istotne, dokonało się to w ciągu 3 lat.
Wszystkie te wydarzenia sprawiły, ze polityka ekonomiczna renomowanych domów aukcyjnych zmieniła się diametralnie. Strategia handlowa została ukierunkowana na inwestorów z Azji.
Ponadto, co jeszcze kilka lat temu wydawało się być desakralizacją brandu, Dziś jest codziennością – chińskie oddziały renomowanych domów aukcyjnych – Christie’s, Sotheby’s – biją kolejne rekordy finansowe.
Ten trend będzie się z całą pewnością umacniać, bowiem z badaniami Forbes’a, liczba chińskich miliarderów ma wzrastać o 20 procent każdego roku do 2014 roku.
Dynamika i stabilność inwestycji w sztukę
Rynkami finansowymi rządzą trendy, które zazwyczaj kończą się długookresową bessą, każdy dynamiczny wzrost okupiony jest niebezpieczeństwem dynamicznego spadku wartości aktywów.
Rynek sztuki rządzi się nieco odmienną specyfiką. Kiedy na początku lat 80 japońscy kolekcjonerzy – inwestorzy masowo zaczęli nabywać dzieła europejskich impresjonistów, tym samym tworząc na ich dzieła hossę. W praktyce przełożyło się to na kilkusetprocentowy wzrost wartości obrazów artystów tego nurtu, co pozwoliło ówczesnym właścicielom dzieł impresjonistów w krótkim czasie dorobić się fortuny.
W sytuacji, jaką w latach 80 wykreowali na rynku sztuki japońscy kolekcjonerzy pojawiło się wiele głosów, iż rynek sztuki impresjonistycznej, poprzez masowe zakupy, został przewartościowany i czekają go tylko spadki.
Czas zweryfikował takie opinie – ostatnie 30 lat to dalszy wzrost wartości dzieł impresjonistów i stabilna inwestycja, która pozwala zarobić kilkanaście procent w skali roku.
Wszelkie opinie o krachu okazały się więc bezpodstawne
Rynek sztuki uwidocznił tym samym swoją specyfikę, która obca jest rynkowi papierów wartościowych – dynamiczna inwestycja – może być jednocześnie stabilną inwestycją.
Podobne zjawisko ma obecnie miejsce za sprawą kolekcjonerów – inwestorów z Chin. Potencjał kapitału państwa środka może tylko i wyłącznie dodatnio wpłynąć na wartość rynku sztuki, nadać mu nową dynamikę i stworzyć z inwestycji w sztukę jeszcze skuteczniejsze narzędzie finansowe. Nie ma tutaj mowy o żadnej chwilowej manipulacji poprzez chiński kapitał, a wyłącznie o pozytywnej weryfikacji rynku sztuki pod kątem inwestycji.
Inwestuj w rynki wschodzące
Z sytuacji na światowym rynku sztuki płynie kilka bardzo istotnych wniosków dla polskich kolekcjonerów – inwestorów zainteresowanych sztuką.
Obecna sytuacja na polskim rynku – duże niedowartościowanie sztuki jako produktu inwestycyjnego stwarza doskonałe warunki do spektakularnych zwrotów z inwestycji.
Polski rynek sztuki funkcjonuje od 21 lat – jest więc w fazie rozwoju. Ostatnie 2 lata pokazują, że potencjał rynku jest olbrzymi. Istotnym elementem każdego młodego, wschodzącego rynku jest niedowartościowanie aktywów – których wartość wraz z rozwojem i napływem nowego kapitału będzie rosnąć. Ów niedowartościowanie jest olbrzymią szansą na spektakularne zwroty z inwestycji w perspektywie kilkunastu lat. Dziś wartościowe dzieło można kupić już za kilka tysięcy złotych, rysunek Jana Matejki lub Jacka Malczewskiego można nabyć za 3 – 4 tysiące złotych. W perspektywie kilkunastu lat wartość tego typu obiektów wzrośnie kilkunastokrotnie.
Trudno przewidywać, czy polski rynek sztuki czeka taka eksplozja zainteresowania jaka ma obecnie miejsce w Chinach. Niemnie jednak jedno jest pewne – polska sztuka jest świetnym produktem inwestycyjnym a rynek najlepsze ma dopiero przed sobą i będzie to trwały trend.
Roman Kaczkowski, Dom Aukcyjny Abbey House
Obraz: Anna Szprynger, bez tytułu
(20).jpg)
kk
W największych na świecie domach aukcyjnych trwają przygotowania do jesiennego sezonu. W tym roku będzie on wyglądać zupełnie odmiennie niż w poprzednich latach.
Wszystko za sprawą niezwykle dynamicznie zmieniającej się sytuacji na światowym rynku sztuki. Jeszcze rok, dwa lata temu polityka wystawiennicza zachodnioeuropejskich instytucji aukcyjnych była zupełnie inna niż obecnie. Wielkie zmiany zaszły przez ostatni rok – wszystko za sprawą nowej grupy kolekcjonerów – inwestorów z Chin.
Zdecydowana większość rekordów cenowych, które padły w 2011 roku, należy do Chińskich kolekcjonerów. Wiosną w Sotheby’s, chiński nabywca kupił - obraz Picassa "Femme Lisant (Deux Personnages)" - za 21.300.000 dolarów.
W marcu na aukcji domu Lebarbe, w Tuluzie, Chin kupującego ustanowił nowy rekord sztuki chińskiej - za 31.000.000 dolarów został sprzedany obraz pochodzący z Pałacu Cesarskiego w Pekinie.
W ubiegłym roku poprzez sprzedaż telefoniczną anonimowego chińskiego kolekcjonera dokonano transakcji opiewającą na 106.500.000 dolarów za obraz Picassa "Akt, w zielonych liściach". To transakcje jakie nie były dotąd spotykane na europejskim rynku.
Największe domy aukcyjne jak Christie’s, Sotheby’s opublikowały niedawno swoje wyniki finansowe za ostatni okres – które jednoznacznie wskazują, że osiągają największe zyski w całej swojej 250 letniej historii – to ewenement.
Jeszcze w 2008 roku wartość chińskiego rynku sztuki stanowiła 7,2 % wartości światowego rynku sztuki, obecnie udział chińskiego rynku w wolumenie globalnego rynku sztuki to nieco ponad 30 %. Chiny zdeklasowały USA, które od 60 lat były światowym liderem, co istotne, dokonało się to w ciągu 3 lat.
Wszystkie te wydarzenia sprawiły, ze polityka ekonomiczna renomowanych domów aukcyjnych zmieniła się diametralnie. Strategia handlowa została ukierunkowana na inwestorów z Azji.
Ponadto, co jeszcze kilka lat temu wydawało się być desakralizacją brandu, Dziś jest codziennością – chińskie oddziały renomowanych domów aukcyjnych – Christie’s, Sotheby’s – biją kolejne rekordy finansowe.
Ten trend będzie się z całą pewnością umacniać, bowiem z badaniami Forbes’a, liczba chińskich miliarderów ma wzrastać o 20 procent każdego roku do 2014 roku.
Dynamika i stabilność inwestycji w sztukę
Rynkami finansowymi rządzą trendy, które zazwyczaj kończą się długookresową bessą, każdy dynamiczny wzrost okupiony jest niebezpieczeństwem dynamicznego spadku wartości aktywów.
Rynek sztuki rządzi się nieco odmienną specyfiką. Kiedy na początku lat 80 japońscy kolekcjonerzy – inwestorzy masowo zaczęli nabywać dzieła europejskich impresjonistów, tym samym tworząc na ich dzieła hossę. W praktyce przełożyło się to na kilkusetprocentowy wzrost wartości obrazów artystów tego nurtu, co pozwoliło ówczesnym właścicielom dzieł impresjonistów w krótkim czasie dorobić się fortuny.
W sytuacji, jaką w latach 80 wykreowali na rynku sztuki japońscy kolekcjonerzy pojawiło się wiele głosów, iż rynek sztuki impresjonistycznej, poprzez masowe zakupy, został przewartościowany i czekają go tylko spadki.
Czas zweryfikował takie opinie – ostatnie 30 lat to dalszy wzrost wartości dzieł impresjonistów i stabilna inwestycja, która pozwala zarobić kilkanaście procent w skali roku.
Wszelkie opinie o krachu okazały się więc bezpodstawne
Rynek sztuki uwidocznił tym samym swoją specyfikę, która obca jest rynkowi papierów wartościowych – dynamiczna inwestycja – może być jednocześnie stabilną inwestycją.
Podobne zjawisko ma obecnie miejsce za sprawą kolekcjonerów – inwestorów z Chin. Potencjał kapitału państwa środka może tylko i wyłącznie dodatnio wpłynąć na wartość rynku sztuki, nadać mu nową dynamikę i stworzyć z inwestycji w sztukę jeszcze skuteczniejsze narzędzie finansowe. Nie ma tutaj mowy o żadnej chwilowej manipulacji poprzez chiński kapitał, a wyłącznie o pozytywnej weryfikacji rynku sztuki pod kątem inwestycji.
Inwestuj w rynki wschodzące
Z sytuacji na światowym rynku sztuki płynie kilka bardzo istotnych wniosków dla polskich kolekcjonerów – inwestorów zainteresowanych sztuką.
Obecna sytuacja na polskim rynku – duże niedowartościowanie sztuki jako produktu inwestycyjnego stwarza doskonałe warunki do spektakularnych zwrotów z inwestycji.
Polski rynek sztuki funkcjonuje od 21 lat – jest więc w fazie rozwoju. Ostatnie 2 lata pokazują, że potencjał rynku jest olbrzymi. Istotnym elementem każdego młodego, wschodzącego rynku jest niedowartościowanie aktywów – których wartość wraz z rozwojem i napływem nowego kapitału będzie rosnąć. Ów niedowartościowanie jest olbrzymią szansą na spektakularne zwroty z inwestycji w perspektywie kilkunastu lat. Dziś wartościowe dzieło można kupić już za kilka tysięcy złotych, rysunek Jana Matejki lub Jacka Malczewskiego można nabyć za 3 – 4 tysiące złotych. W perspektywie kilkunastu lat wartość tego typu obiektów wzrośnie kilkunastokrotnie.
Trudno przewidywać, czy polski rynek sztuki czeka taka eksplozja zainteresowania jaka ma obecnie miejsce w Chinach. Niemnie jednak jedno jest pewne – polska sztuka jest świetnym produktem inwestycyjnym a rynek najlepsze ma dopiero przed sobą i będzie to trwały trend.
Roman Kaczkowski, Dom Aukcyjny Abbey House
Obraz: Anna Szprynger, bez tytułu
(20).jpg)
kk

