Jesteś w: Strona główna » Inwestowanie » Sztuka


Kultura w świecie technologii

28.06.2014 19:46  Sztuka
Kultura w świecie technologii
Postęp technologii zawsze rodził obawy, zwłaszcza u tych osób, które troszczą się o coś więcej niż codzienna egzystencja. „Więcej mieć” może utrudniać „bardziej być”.

Maszyna parowa i taśma produkcyjna wyeliminowały etos rzemieślników, rozwój motoryzacji i energetyki zagraża środowisku, a szybki rozwój komputerowej edycji tekstów niemal zabił kaligrafię. No i kto dziś jeszcze pisuje listy miłosne na pachnącym papierze? Zawsze byli ludzie, którzy – poniekąd słusznie – ostrzegali przed technologią. Postęp – owszem, tylko nie za szybko i nie za wszelką cenę. Czy mamy świadomość wszystkich kosztów i konsekwencji? Czy szybciej, taniej, sprawniej, na dużą skalę zawsze oznacza „mądrzej”, bardziej wartościowo i „po ludzku”?

Żyjemy w czasach, gdy technologia rozwija się szybciej niż kiedykolwiek i nadal przyspiesza. Co więcej, w sposób bezprecedensowy zbliża się ze swoimi narzędziami do naszych mózgów, a nawet dusz… bo potrafi stworzyć nawet sztuczne serce. Ktoś żartując powiedział, że czekamy tylko na moment, gdy jakiś człowiek zarazi się wirusem od komputera. Który przecież może z nami rozmawiać, rozpoznaje nasze zainteresowania, preferencje, zwyczaje, styl pisania, nawet nastrój może zdiagnozować analizując tempo i siłę przesuwania palcem po ekranie bądź uderzania w klawisze…

Więcej technologii – mniej myślenia

To zbliżenie technologii do świata ludzkich myśli, emocji, ducha jest zjawiskiem bez precedensu i z pewnością ma swoje konsekwencje dla sposobu, w jaki żyjemy, czujemy i myślimy. Wprost o tym pisze Nicholas Carr w swojej książce „Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg”. Sam tytuł książki właściwie już w pełni prezentuje tezę autora. Jeśli możesz mieć wszystkie informacje już, natychmiast, w skondensowanej formie na ekranie, który zawsze można mieć przy sobie – stopniowe rozleniwienie mózgu jest właściwie nieuniknione. Niczego nie trzeba pamiętać, nie ma potrzeby studiować map, historii, danych, źródeł. Dr Google, Wikipedia, YouTube, GPS, media społecznościowe. Im krócej i szybciej, tym lepiej.

Nie od dziś wiadomo, że organ nieużywany zanika… Ludzie poniżej trzydziestego piątego roku życia coraz rzadziej pisują bądź czytują teksty dłuższe niż jeden akapit. Coraz rzadziej naprawdę rozumieją, co to jest wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Wystarczy tweet, SMS, fota. Nowy styl myślenia natychmiast przenosi się na styl życia. Płytko, powierzchownie, celebrycko, przynajmniej, gdy rzecz się ocenia w świetle tradycyjnych wartości.

Kultura za pomocą technologii

Można powiedzieć, że trudne czasy idą dla ducha. Czy to musi oznacza stopniowy upadek kultury? A może jej dramatyczną zmianę? Może doczekamy tweetowanej poezji, netowego graffiti, galerii „lajków” i „hejtów”? Wierzę, że tak będzie, że kolejny raz duch ludzki okaże się silniejszy od technologii w takim sensie, że potraktuje ją jako narzędzie, a nie jako przeszkodę dla siebie. To na pewno będzie trudny proces i na pewno nie obejdzie się bez ofiar.

Będziemy tworzyć kulturę „za pomocą” a nie „pomimo” technologii. Nie mam, niestety, żadnych twardych dowodów na poparcie mojego optymizmu – oprócz głębokiej wiary, która przecież jest raczej subiektywnym, arbitralnym wyborem. Tak wolę myśleć. O tyle to racjonalne, że w dotychczasowej historii ludzkości zawsze tak było, że duch i kultura, która jest jego wyrazem, zawsze okazywały się silniejsze niż ograniczenia zasobów, okoliczności czy technologii.

Szklanka do połowy pusta jest też do połowy pełna

Technologia, która może wyjaławiać kulturę, z pewnością jej także pomaga. Myślę o komunikowaniu i upowszechnianiu dóbr kultury. Mamy wyjątkową i niepowtarzalną szansę życia w czasach, w których niemal natychmiast możemy mieć dostęp do galerii, muzeów, filmów, utworów muzycznych, reprodukcji, tekstów literackich.

E-book, audiobook, wirtualny spacer po muzeum, dostęp do zasobów archiwalnych, bibliotek i galerii z całego świata, kontakt z autorami, twórcami, udział w aukcjach – i to wszystko bez wychodzenia z domu na osobistym wyświetlaczu, wysoka rozdzielczość, świetny dźwięk, bezpłatnie lub za symboliczną opłatą. Inną sprawą jest, czy z tych możliwości korzystamy. Czy umiemy wartościowo przeżywać czas, wykorzystać energię i szanse, które się pojawiają dzięki temu, że do wszystkiego mamy sprzęt i smartfonowe aplikacje?

Być artystą XXI w.

I jeszcze jeden ciekawy wątek. Tak to zwykle bywa, że im większe masz zasoby, im większą mocą i siłą dysponujesz, tym więcej potrzeba odpowiedzialności. Nowe możliwości rodzą nowe, na ogół większe pokusy. Skupię się na najpoważniejszych.

Po pierwsze, skoro tak łatwo można wszystko wszystkim pokazać – to pokażę i ja… Krążą w sferze publicznej obrazy i słowa, które się tam nigdy nie powinny znaleźć, bo są z natury intymne, wulgarne, kiczowate i bezwartościowe, nie są warte słuchania czy oglądania, bo ani piękne, ani użyteczne, ani autentyczne. Każdy może się poczuć fotografem, malarzem, poetą, aktorem, filmowcem, piosenkarzem. Sprzęt i oprogramowanie wystarczają. W jakimś procencie to może nawet pomóc odkryć jakiś talent, niestety, jak widać w większości sytuacji mediosfera upowszechnia papkę miernoty i naiwnych aspiracji pseudo-twórców. Coraz trudniej o wysoko ustawione kryteria wejścia, które by eliminowały niekompetentnych twórców. Coraz niższe są również standardy ich „wytworów”, co powoduje, że publiczność jest coraz mniej wymagająca. Ujmujące, choć straszne, jak niewiele dziś trzeba, by się dostać na ekrany i z pełnym przekonaniem używać w wywiadach o sobie zwrotów portfolio i moja droga artystyczna.

Wszystko za darmo?

I druga pokusa – skoro tyle tego, a wszystko prawie za darmo, to po co płacić? Skorzystam z tego, co bezpłatne, albo ściągnę z bezpłatnego zagranicznego serwera. Następuje rozmycie standardów etycznych, które dyskryminuje i utrudnia finansowanie wartościowej, legalnej kultury. Wszystko, co jest „za darmo”, w jakiś sposób jednak trzeba finansować. W internecie na ogół trzeba się utrzymywać z reklam, a z reklam utrzymasz się tym lepiej, im trafniej schlebiasz populistycznym gustom masowego odbiorcy. Koło się zamyka.

Wyzwanie współczesności

Kultura jest powszechnie dostępna, każdy może mieć poczucie, że coś tworzy, wszyscy chcą wszystko za darmo ściągać, kopiować i wymieniać. Poziom spada. Oby się nie okazało, że to jest największa krzywda, jaką nam, trochę niechcący, zrobi rozwijająca się szybko technologia.

Wydaje się, że to jest wyzwanie, z którym jako cywilizacja jeszcze się nie uporaliśmy. Jakie normy i zasady prawne winny regulować dostęp do zasobów kultury i internetu? Co może i powinno być bezpłatne, bo jest po prostu zdroworozsądkowe, bądź jest zasobem ludzkości i powinno służyć wszystkim? Za co powinno się płacić?

Kultura na poziomie

Z pewnością rozwiązania prawne i ewolucja norm społecznych winny przyspieszyć, bo wydaje się, że dziś nie nadążają za rozwojem technologii – a przecież prawo, normy i obyczajowość też są częścią kultury.

Może jednak warto wybrać trudniejszą i bardziej odpowiedzialną drogę, przy okazji najbardziej chyba kulturalną – rozwijaj się, podnoś własne standardy, wymagaj więcej, także od siebie, uczciwie płać za to, co spełnia twoje oczekiwania, oczekuj zapłaty za to, co dobre. Ten rodzaj uczciwości i odpowiedzialności najskuteczniej, moim zdaniem, zabezpiecza przed zaniżeniem standardów w kulturze i życiu społecznym. Legalna kultura po prostu trzyma wysoki poziom. Można się wtedy cieszyć i z technologii, i z kultury. Doskonalsze narzędzia pozwalają sprawniej wykonać pracę, wymagają jednak od użytkownika wyższych kompetencji, także tych etycznych.

Dariusz Duma

kk

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł, już teraz możesz zapisać się do naszego newslettera:

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

  • Bardzo, ale to bardzo wartościowa treść. Grzegorz z Kielc | Projektant Wzornictwa Przemysłowego

    grzebien   (23 maja 2015 o 13:14)   Zgłoś spam
    Oceń komentarz:
    50%

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie