Grupa Azoty
PARTNER
SERWISU


Rynek sztuki okiem eksperta

18.02.2009 15:44  Sztuka
Rynek sztuki okiem eksperta
Jak na pierwszy rzut rozpoznać falsyfikat? Czy w Polsce można liczyć na fachową pomoc przy zakupie antyków? Ile kosztuje ekspertyza dzieła sztuki i  od czego jest uzależniona? Rozmawiamy z Adamem Konopackim, wybitnym ekspertem oraz znawcą rynku sztuki.

Adam KonopackiJaka jest Pańskim zdaniem kondycja handlu sztuką w Polsce?

Adam Konopacki: Generalnie dobra, choć nie zatacza, jak by się chciało, zbyt szerokich kręgów. Uzależniona jest także od ogólnej sytuacji na rynkach gospodarczych, a szczególnie od kondycji giełdy. Im lepsza koniunktura na giełdzie, w obrocie nieruchomościami, tym rynek dzieł sztuki bardziej schodzi na dalszy plan. Do tej pory obserwowaliśmy fazę wzrostu na rynku, szczególnie na rynku sztuki współczesnej. Obecnie przeżywamy wyjątkowe zawirowanie w gospodarce światowej – i rzecz jasna polskiej, poważne osłabienie złotego, toteż najbliższa przyszłość polskiego rynku sztuki jest nieprzewidywalna. Jednakże obserwując ostatnie sprzedaże na aukcjach, w galeriach, a także po rozmowach z antykwariuszami dochodzę do wniosku, że dzieła sztuki są nadal nieźle sprzedawane, co oznacza, że oprócz walorów artystycznych i estetycznych są obiektami gry kapitałowej, ucieczką pieniądza w dobra trwałe – nie wirtualne. Dodać trzeba także, że kwoty płacone za dzieła sztuki nie osiągają obecnie rekordowych poziomów.  Jednak zakupy od kilku do kilkudziesięciu  tysięcy złotych są częste.

Czy to znaczy, że inwestowanie w dzieła sztuki może być alternatywą dla innych form inwestowania?

Adam Konopacki: Rynek sztuki nie jest tak bogaty walorowo, a jego obroty są niewielkie w stosunku do rynku nieruchomości czy rynku giełdowego. Trudno zatem mówić o alternatywie dla inwestycji finansowych, można raczej mówić o  ich uzupełnieniu. Jestem przekonany o tym, że dzieło sztuki artysty o wysokich notowaniach, prace klasyków współczesności, jak na przykład Kantora, Nowosielskiego, Gierowskiego, Brzozowskiego, Stażewskiego, Kobzdeja, Tchórzewskiego, Sienickiego, Lenicy to stabilna i pewna inwestycja. Jest też liczna grupa artystów, których prace stopniowo „utrwalają się” na rynku sztuki, ich notowania są odpowiednio niższe, ale ich prace stanowią trwałą wartość.

Czy w chwili obecnej, mam na myśli załamanie rynków finansowych, kupowanie i kolekcjonowanie dzieł sztuki jest nadal opłacalne?
Adam Konopacki: Opłacalne jest wtedy, kiedy zakupiona rzecz ma wartość artystyczną, uznaną przez krytyków sztuki i potwierdzoną przez liczne sprzedaże, kiedy nie jest przepłacona. Tylko te obiekty sztuki są gwarantem zysku w przyszłości. Rozumiem przez to utrwalone na rynku antykwarycznym nazwiska czy przedmioty rzemiosła artystycznego o wysokiej klasie artystycznej, bądź odznaczające się szlachetnym kunsztem wykonania. Na pewno powinny być to prace artystów zidentyfikowanych, których atrybucja nie budzi wątpliwości. Muszą być  w dobrym stanie zachowania. Ich ceny powinny mieć też  odniesienie to już osiąganych na rynku sztuki. Dostępne  Portale internetowe ułatwiają analizę cen, podają liczne notowania sprzedaży, a także informują o transakcjach niezrealizowanych. Wystarczy zajrzeć do polskiego portalu Artinfo.pl czy do światowego Artprice.com. Najbardziej opłacalne jest nabywanie dzieł sztuki artystów, których pozycja nie jest jeszcze dostatecznie wypromowana. Zakupy te rokują największy zysk, ale niosą z sobą również największe ryzyko.

Gdzie najlepiej kupować np. obrazy? - w galeriach, gdzie marże są stosunkowo duże, na aukcjach, a może w pracowni artysty?
Adam Konopacki: Te trzy miejsca nabycia przedmiotów sztuki istnieją równolegle i na siebie oddziaływają. Każda z tych form sprzedaży ma swoje zalety. Można mieć zaufanie do antykwariusza, który ma doświadczenie na rynku handlu sztuką. Mamy zatem renomowane galerie, które mają swoje stałe adresy, oferowane są tam obiekty, które nie  występują nigdzie indziej. Są kolekcje, które muszą ulec sprzedaży. Nie zawsze właściciel chce upubliczniać swój zamiar, szczególnie jeśli jest osobą znaną, a jego kolekcja rozpoznawalna. Jeśli zatem osoba sprzedająca dzieło sztuki chce być anonimowa, to wówczas usługa antykwariusza jest nie do zastąpienia.  Marże galeryjne są wysokie, sięgają nawet 25 – 30 procent, ale często są w końcowym etapie sprzedaży obniżane w wyniku negocjacji z nabywcą. Jeśli jednak osoba nie orientuje się w rynku sztuki, wybiera rynek aukcyjny. Sprzedający ma nadzieję wzrostu ceny w wyniku postępu licytacyjnego, kupujący zaś szuka okazji, a gdy uczestniczy w licytacji, utwierdza się, że poziom cenowy, który gotów jest zapłacić ma - do ostatniego postępu licytacyjnego - zainteresowanie także u innych kolekcjonerów. Szczególnie ważne jest to, gdy licytacja znacznie przekracza cenę wywoławczą. Kupowanie dzieł w pracowniach artystów dostarcza przyjemności poznania twórcy, emocji wyboru, daje okazję negocjacji cenowych, a także obniża koszt zakupu o prowizję pośrednika sprzedaży – galerii. Nadto ta forma nabywania dzieł sztuki daje pewność autentyczności kupowanej pracy.

Czy w Polsce można liczyć na fachową pomoc przy zakupie kosztownego dzieła sztuki ze strony marszandów oraz agentów?
Adam Konopacki: Agenci i marszandzi są jedną ze stron transakcji sprzedaży. Osoba, która dokonuje zakupu powinna zatem pominąć doradztwo z ich strony. Marszand doradza, jaki przedmiot wybrać, oferuje swoją cenę. Po to, żeby się upewnić, czy kupowany obiekt nie ma wad atrybucyjnych, czy jest autentyczny, czy cena zakupu jest zgodna z tendencjami rynku, czy dana transakcja nie ma wad prawnych, należy się zgłosić do ekspertów niezależnych. Listę rzeczoznawców można znaleźć w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w Stowarzyszeniu Antykwariuszy Polskich, na wykazach biegłych sądowych. Dobrym rozwiązaniem jest również  prywatna konsultacja u pracownika muzeum. Nazwiska cenionych ekspertów mogą także podpowiedzieć domy aukcyjne, mające w tym względzie największe doświadczenie. Sprawa jednak nie jest tak prosta. Są różni eksperci – wyspecjalizowani w poszczególnych dziedzinach. Najlepiej zorientować się samemu metodą wywiadu, którzy eksperci są powszechnie szanowani i którzy mają większe doświadczenie.

Jako kolekcjoner przyniosę obraz lub antyk, którego autentyczność budzi wątpliwości. Jakie są kolejne etapy postępowania jeśli chcemy ocenić jego autentyczność?
Adam Konopacki: Zalecam konsultacje na etapie przed zakupem. To znacznie ułatwia całą procedurę. Najlepiej zwrócić się do eksperta z prośbą o zapoznanie się z przedmiotem, który znajduje się w galerii.  Można zarezerwować dany przedmiot i bezpośrednio zwrócić się do eksperta – historyka sztuki, a także konserwatora. Przed zakupem należy sprawdzić autentyczność obiektu i stan jego zachowania. Po zakupie należy wykonać te same czynności, ale wówczas odstąpienie od transakcji jest trudniejsze.

A jakie są etapy badania autentyczności danego dzieła, ale już od strony eksperta?
Adam Konopacki: Ekspert powinien mieć możliwość zapoznania się z badanym dziełem sztuki dłużej niż tylko przez krótki ogląd. Najlepiej zakupione dzieło zdeponować u eksperta, który zobowiązany jest do wydania poświadczenia depozytowego z dokładnym opisem przedmiotu, notą o jego stanie zachowania, kwotą ubezpieczenia, terminem zwrotu. Po przyjęciu takiego przedmiotu ekspert korzysta z konsultacji konserwatora, który bada obiekt w różnych promieniach – światła widzialnego, UV, podczerwieni, posługuje się lupami wielokrotnego powiększenia, mikroskopem. Informacje od konserwatora ekspert odnosi do opiniowanego obiektu. Określa formy stylistyczne, wyraz pracy, tematykę, umieszcza dzieło w twórczości artysty. Po całościowym oglądzie rzeczy, po fazie studiów literatury ekspert pisze potwierdzenie autentyczności, ekspertyzę przedmiotu, uzupełnia całość o fotografie, które opatruje opisem, sygnuje. Fotografia badanego obiektu jest nierozłączną częścią opinii eksperta.

Ile kosztuje taka usługa i od czego jest uzależniona?
Adam Konopacki: Cena ekspertyzy jest uzależniona od nakładu pracy, od czasu badań, od odpowiedzialności, którą ekspert bierze na siebie. Wynika ona z określenia autentyczności danego dzieła przez eksperta, kosztów usług konserwatora i fotografii. Koszty ekspertyz wahają się od 300 do 1000 zł. Bywa też i tak, że ekspertyza może przekroczyć znacznie 1000 zł. Generalnie obowiązuje zasada 2-3 procent od wartości konkretnego dzieła sztuki. Mogą też dochodzić dodatkowe koszty wynikające np. z konserwatorskiego oczyszczenia obrazu z brudu, by odczytać jego sygnaturę i określić stan zachowania.

Jaka jest różnica między ekspertyzą dzieła sztuki na potrzeby ubezpieczeń, handlowe czy podziału majątków? Na czym polega taka ekspertyza? Czy w każdym z przypadków muszą być spełnione dodatkowe kryteria?
Adam Konopacki: Ekspertyzy te mogą się różnic między sobą. Wycena do ubezpieczenia ma swoje odbicie w cenach rynkowych. Może mieć analogie do wyższego poziomu cen istniejących w galeriach, czy domach aukcyjnych, niekoniecznie zrealizowanych. Należy pamiętać, że finalna cena zapłacona w domu aukcyjnym jest powiększana o opłaty aukcyjne sięgające 10-15 procent, które klient musi zapłacić, a które nie są uwzględniane w dostępnych wykazach cenowych. Kwota odszkodowania, wypłacona przez ubezpieczyciela, powinna być potencjalnie wystarczająca do odkupienia porównywalnego obiektu do tego, który uległ zniszczeniu lub kradzieży łącznie z opłatami aukcyjnymi. Wycena handlowa jest podobna do ubezpieczeniowej z tą różnicą, że powinna uwzględniać ceny transakcji zrealizowanych faktycznie, bez dodania wspomnianych opłat. Tu potrzebna jest wiedza eksperta, który zna „gry cenowe” niektórych domów aukcyjnych, gdzie występują fikcyjne licytacje po to by dojść w postępie licytacyjnym do ukrytej ceny gwarantowanej oferenta, bądź by nie stwarzać złego obrazu nieudanej sprzedaży. Wycena dla podziału majątku, urzędów skarbowych, do wywozu dzieła za granicę powinna zawierać wartości realne – to znaczy możliwe do realizacji na aktualnym rynku sztuki, pomniejszone o prowizje pośrednika sprzedaży – galerii, czy domu aukcyjnego – oraz o podatek VAT naliczony od prowizji. Prowizja i VAT stanowią ok. 25 procent wartości znajdującej się w cenach katalogowych i galeryjnych, więc jest wykluczone by były one przedmiotem podziału, podatku, czy opłat wywozowych, stąd wycena dla tych potrzeb powinna być pomniejszona o kwotę, która nie trafia do kieszeni oferenta. Opinia eksperta, która dotyczy wyceny na potrzeby podziału majątków, urzędów skarbowych, czy wywozu za granicę może zawierać przykłady cenowe, jakie występują na rynku. Analogie cenowe można także zamieścić w wycenie na potrzeby ubezpieczenia.

Jakie problemy występują w badaniu autentyczności dzieł sztuki? Czy spotkał się Pan ze szczególnymi przypadkami?

Adam Konopacki: Najtrudniejsze są ekspertyzy negatywne. One wymagają bardzo rozbudowanej argumentacji, która pozwoli jednoznacznie wykluczyć autentyczność. O ile w ekspertyzie pozytywnej liczy się głos  eksperta, który stwierdza: to jest praca tego i tego artysty, o tyle w ekspertyzie negatywnej oprócz sformułowania: to nie jest praca tego i tego artysty bo ... musi nastąpić wyliczenie argumentów eksperta. Największe problemy stwarzają prace artystów mało znanych, do których nie ma literatury oraz prace wybitnych artystów o randze światowej, dla których nie ma analogii w polskich zbiorach.

Czy istnieje zasadnicza różnica w ocenie obrazów o wartości historycznej i współczesnych? Na czym ona polega?
Adam Konopacki: Zasadnicza różnica polega nas tym, że w przypadku obrazów historycznych przykłady znajdują się w zbiorach muzealnych, bądź w kolekcjach prywatnych, dzięki czemu można dokonywać porównań. Widoczne są na nich znamiona starzenia się materii. Istnieją odpowiednie narzędzia pracy eksperta i metody, które umożliwiają  rozpoznanie starodawności przedmiotu. W przypadku dzieł sztuki współczesnych cezura czasu od powstania dzieła nie jest zbyt długa i rozpoznawanie tych przedmiotów jest dużo trudniejsze. Mniejszy stopień trudności ujawnia się w przypadku badania malarstwa i rzeźby, większy dotyczy technik papierowych – akwareli, rysunku. Można w sprawie autentyczności zasięgnąć opinii twórcy, a gdy on już nie żyje u jego rodziny, choć w tej ostatniej kwestii zalecana jest postawa krytyczna.

Jakie dzieła sztuki są najczęściej fałszowane i dlaczego?
Adam Konopacki: Najczęściej są podrabiane przedmioty, które mają zbyt – np. Kossaków, Witkacego, Alfonsa Karpińskiego, Erno Erba, Iwana Trusza, Maji Berezowskiej, Antoniego Uniechowskiego, artystów z Ecole de Paris, z okresu międzywojennego. Unikane są fałszerstwa artystów, którzy słyną ze znakomitej techniki czy rozbudowanych  kompozycji, bo w ich przypadku możliwości rozpoznania fałszerstwa jest znacznie więcej. Drugą grupą dzieł, często podrabianych, są prace tzw. małych artystów, o których mało wiemy, których prace nie są zbadane, a ceny relatywnie niskie np. Adama Setkowicza, Karola Kossaka, czy Nikifora. Fałszowane – poprzez dopisywanie podrobionych sygnatur - są także prace mało znanych twórców szkół obcych – ładne pejzaże, okazałe martwe natury.

Jak na pierwszy rzut rozpoznać, że np. oferowany obraz to falsyfikat?

Adam Konopacki: Nie ma reguły. Osoba, która interesuje się sztuką powinna odwiedzać galerie, muzea, przeglądać dostępne w internecie publikacje aukcyjne, konsultować się z ekspertami. Najlepiej jednak ćwiczyć oko w oglądaniu najlepszych prac.

Bardzo dziękuję za rozmowę
Adam Konopacki: Dziękuję również

Rozmawiała Anna Niemczycka
Inwestycje.pl

  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl twitter.com

Przeczytaj również:


Komentarze

   → Zobacz wszystkie

Najnowsze

Dodaj komentarz (10-500 znaków)

inwestowanie