Newsletter
Jesteś w: Strona główna » Biznes » Firma » Ubezpieczenia w Firmie

Lekarski przymus ubezpieczeniowy

07.02.2011 11:51  Ubezpieczenia w Firmie
Lekarski przymus ubezpieczeniowy
Powszechnie znane przysłowie mówi: „przezorny zawsze ubezpieczony”. Oczywiście, jest ono prawdziwe – człowiek nie jest w stanie przewidzieć wszystkich zdarzeń losowych i własnych błędów, które mogą wystąpić w codziennym życiu prywatnym i zawodowym. Czy jednak w odniesieniu do obecnej sytuacji ubezpieczeniowej zawodu lekarza i dentysty, nie nabiera ono groteskowego zabarwienia?

Od dnia 29 kwietnia 2010 r. (na podstawie art. 48a, dodanego do Ustawy o Zawodzie Lekarza i Lekarza Dentysty z 1 stycznia 2010 r.) każdy lekarz i stomatolog prowadzący działalność, od momentu wejścia ustawy w życie jest zobowiązany do trzech ubezpieczeń, tj. w ramach kontraktów z NFZ, praktyki prywatnej oraz trzeciego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w trakcie wykonywania obowiązków służbowych na terytorium RP. Ubezpieczenie nie obejmuje szkód wyrządzonych w okresie pozbawienia prawa do wykonywania zawodu, szkód w mieniu, zapłaty kar umownych oraz szkód powstałych w wyniku wojen, rozruchów czy zamachów. W takim przypadku należy mieć wykupione dobrowolne ubezpieczenie dodatkowe. Nowy obowiązek dotyczy wszystkich lekarzy , oprócz zatrudnionych w zakładach opieki zdrowotnej w ramach umowy o pracę. W takich przypadkach osobą odpowiedzialną za szkodę jest pracodawca, który jednak może pociągnąć pracownika do odpowiedzialności (do wysokości trzech miesięcznych pensji). Wtedy również lepiej mieć wykupione dodatkowe ubezpieczenie.

Minimalne sumy gwarancyjne (wypłacane odszkodowanie, a zatem również wysokość składek) zostały podzielone na trzy grupy, ze względu na specjalizację lekarzy. Te, które narażone są na częstsze błędy w trakcie wykonywania czynności zawodowych, należą do najwyższego progu gwarancyjnego. Jeśli lekarz wykonuje zawód w obrębie większej ilości specjalizacji, dla ustalenie minimalnej sumy gwarancyjnej przyjmuje się tę, dla której jest ona najwyższa.

Kolejna nowość dotyczy zasad, według których było zawierane wcześniejsze dobrowolne OC:
- trigger lost occurence – ubezpieczony jest moment powstania szkody;
- trigger lost manifestation – ubezpieczony jest moment ujawnienia się szkody;
- trigger claims made – ubezpieczony jest moment zgłoszenia roszczenia odszkodowawczego przez pacjenta.


W przypadku nowego ubezpieczenia została zawieszona możliwość wyboru triggera. Dla ubezpieczeń obowiązkowych ustawodawca uznaje jedynie zasadę trigger claims made, czyli zdarzeniem ubezpieczonym jest jedynie zdarzenie (czynność lub zaniechanie) wywołujące szkodę. Taka sytuacja jest jednak bardziej korzystna dla ubezpieczyciela, niż dla ubezpieczonego, który wraz z wygaśnięciem polisy traci ochronę. Również wtedy, gdy efekty błędu lekarskiego ujawnią się i zostaną głoszone później, niż moment leczenia.

Oczywiście można zawrzeć w umowie ubezpieczeniowej klauzulę z dodatkowym, odpowiednio długim okresem składania roszczeń (np. 5 lat od momentu zabiegu). Należy jednak o tym pamiętać w trakcie zawierania umowy, co wiąże się zapewne z dodatkowym kosztem, na brak których lekarz obecnie narzekać nie może. A nawet wręcz przeciwnie – może narzekać na ich nadmiar. Juz w 2009 r. roczny koszt ubezpieczenia wzrósł z kwoty 250-550 zł (z czasów, gdy obowiązywało jedno ubezpieczenie) do ok. 1390 zł. Po wejściu w życie nowego obowiązkowego ubezpieczenia, lekarz z pierwszego (najwyższego) progu gwarancyjnego musi się liczyć z rocznym kosztem rzędu 1620 zł. To ponad trzykrotny wzrost w porównaniu do lat 2006-2008.

Lekarze nie kryją niezadowolenia zarówno z drastycznie rosnących kosztów, jak i niejasności aktualnych zasad ubezpieczenia OC. Ustanawianie kolejnych, nowych ubezpieczeń obowiązkowych dla lekarzy może paradoksalnie doprowadzić do obniżenia jakości polskiej służby zdrowia, gdy lekarze specjaliści będą obawiali się podejmowania poszczególnych zabiegów, ponieważ nie będą pewni, czy objęte są one (oraz ich długofalowe skutki) wykupionym przez nich ubezpieczeniem OC. Trzy równoległe ubezpieczenia wprowadzają zamęt i sprowadzają ryzyko uprzedmiotowienia pacjenta i sprowadzenia go wyłącznie do zabiegu, który może, ale nie musi być akurat ubezpieczony. Takie „roztrojenie jaźni” jest nie na rękę również firmom ubezpieczeniowym, które nie zawsze są w stanie stworzyć polisę odpowiednią dla zabezpieczenia klienta w odpowiedni sposób.
 
Firm zajmujących się ubezpieczeniami lekarzy i lekarzy dentystów jest bardzo mało. Izba Lekarska dysponuje odpowiednim sztabem prawników, by móc zbadać oferty ubezpieczycieli i promować tę, najkorzystniejszą dla pracowników służby zdrowia. Mogłoby to doprowadzić do aktywacji zdrowej konkurencji i ulepszenia ofert. Oczywiście, najlepszym wyjściem byłoby ujednolicenie systemu i wprowadzenia ponownie jednego ubezpieczenia, zamiast obecnych trzech. Ministerstwo Zdrowia powinno liczyć się nie tylko z portfelem i poczuciem bezpieczeństwa pacjenta, ale i lekarza. Warto wciąż apelować do władz o rozsądne wyjście z tego impasu. W końcu zadowolony lekarz, to zadowolony pacjent.
 

Katarzyna Kowalczyk

Inwestycje.pl
  • RSS
Dodaj artykuł do: Facebook Wykop.pl nk.pl blip.pl twitter.com

Komentarze

  

Dodaj komentarz

Nowe instrumenty i usługi finansowe
Nowe instrumenty i usługi finansowe Katarzyna Gabryelczyk
Twoja cena: 69 zł!  Zobacz 

Newsletter dopasowany do Twoich potrzeb!

biznes