W Polsce potrzebna jest demonopolizacja rynku gier hazardowych online, aby skutecznie walczyć z nielegalną częścią rynku. Tym bardziej, że monopol Total Casino, prowadzonego przez Totalizator Sportowy, jest iluzoryczny, a jego formuła się wyczerpała, ocenili uczestnicy panelu zorganizowanego podczas Forum Krynica 2025 przez Stowarzyszenie Bukmacherzy Razem.
„Dania i Szwecja to państwa, które zmieniły swoje podejście do rynku gier online i go zdemonopolizowały, dzięki temu zmniejszyły szarą strefę. Chcemy dbać o to, żeby jednak te pieniądze mogły w legalny sposób zostać zainwestowane w gospodarkę w Polsce. Firma, która legalnie prowadzi biznes, raportuje, jest pod kuratelą państwa, działa z korzyścią dla polskiego podatnika” – powiedział partner w EY Law w obszarze Zrównoważonego Rozwoju Dariusz Kryczka.
W Polsce jedynym legalnym kasynem online pozostaje Total Casino, prowadzone przez Totalizator Sportowy. Monopolista rywalizuje jednak z operatorami działającymi w szarej strefie – firmami zarejestrowanymi poza krajem, zazwyczaj w rajach podatkowych, które świadczą usługi w internecie, omijając polskie przepisy. W efekcie ponad 40% obrotów na rynku generują nielegalne podmioty, wskazywano podczas debaty.
Wiceprezes Warsaw Enterprise Institute Piotr Palutkiewicz ocenił, że ten monopol jest iluzoryczny.
„Obecne prawo dotyczące hazardu w internecie jest nieskuteczne: 83% użytkowników korzysta z nielegalnych serwisów. Zarejestrowane np. w Rosji firmy mogą przez internet bezprawnie działać na polskim rynku, nie ponosząc konsekwencji. Pieniądze, którymi obracają, mogłyby funkcjonować w legalnym obrocie gospodarczym” – wskazał ekspert. Dodał też, że – bazując na bardzo ostrożnych danych – obroty w nielegalnych kasynach sięgają 65 mld zł.
Prezes Totalizatora Sportowego w latach 2017-2024 Olgierd Cieślik uważa, że klienci sięgają po oferty nielegalnych serwisów, bo oczekują szerszego wyboru, a formuła monopolu państwowego w kasynie online się wyczerpała.
„Badania pokazują, że klienci poszukują różnorodności i chętnie za nią zapłacą swoją uwagą i zaangażowaniem. Poszukują szerszej biblioteki gier, innych metod płatności, innego rodzaju platform i dostarczania usług, czyli gier na pieniądze. A tego nie można dostarczyć w ramach jednego podmiotu. Internet nie ma barier i dostarcza nielegalnie tego rodzaju rozrywkę na polski rynek. Walka z tym jest bardzo trudna, wręcz niemożliwa, gdyż szara strefa zawsze będzie bardziej elastyczna i szybsza, bez jakiejkolwiek regulacji” – podkreślił Cieślik.
Na konsekwencje nielegalnych gier w internecie zwrócił również uwagę sekretarz generalny PZPN Łukasz Wachowski. Dla sportu, w którym segment zakładów wzajemnych jest jednym z głównych mecenasów, skutki są szczególnie dotkliwe.
„Dostrzegamy potencjał w cywilizowaniu rynku gier hazardowych, gier online’owych, jeśli chodzi o kasyna. Na dziś to jest ponad 100 mln zł, które trafia do polskiego sportu, do polskiej piłki od dostawców usług, jeśli chodzi o zakłady wzajemne” – podkreślił sekretarz generalny PZPN.
Szacunki wskazują, że demonopolizacja i ograniczenie szarej strefy na rynku kasyn online wzorem europejskich krajów mogłoby przynieść polskiemu sportowi kolejnych 120 mln zł rocznie od legalnych operatorów.
Z kolei dr nauk prawnych i adiunkt na Wydziale Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej Mateusz Lewandowski ocenił, że rejestr domen – narzędzie mające ograniczać szarą strefę – także wyczerpał już swój potencjał.
„Rejestr domen bardzo łatwo jest obejść. Można tam zobaczyć mnóstwo duplikatów domen. Ponadto wciąż możemy na takie zablokowane domeny wejść, korzystając chociażby z narzędzia typu VPN” – podkreślił Lewandowski.
Ekspert przeanalizował również ruch na domenach z szarej strefy i wskazał, że nielegalni operatorzy notują wzrost rzędu 200-300% w ciągu kwartału albo nawet 1000% w ciągu roku.
Źródło: ISBnews











