Dubaj przez lata był sprzedawany inwestorom jako niemal idealna „bezpieczna przystań” dla kapitału. Dziś za marketingowym blaskiem kryją się realne ryzyka, a brak dywersyfikacji może drogo kosztować.
Inwestorzy z zasady lubią proste historie, a tu mamy właśnie taką prostą historię. Kup apartament w Dubaju, wynajmij go i zarabiaj. W rzeczywistości okazało się, że jest to dużo bardziej złożone. Nie przewidywaliśmy tego, że każdy rynek – także i ten – ma swoje cykle, specyfikę, ma swoje ryzyka, o których często w tym procesie agresywnej sprzedaży nikt nie mówi. No i właśnie teraz widzimy jak duże znaczenie ma to, że wielu inwestorów uwierzyło w mit gwarantowanych zysków w miejscu, które nigdy nie było wolne od ryzyka. No to jest właśnie ten moment, w którym wychodzi na jaw brak dywersyfikacji. Jeśli inwestujemy w jednym mieście, w jednym regionie świata, a do tego jeszcze w aktywo o bardzo niskiej płynności, bo taką jest właśnie nieruchomość, to automatycznie stajemy się zakładnikami wydarzeń, na które w zasadzie nie mamy żadnego wpływu
mówi Paweł Szczerbak, Ekspert ds. inwestowania długoterminowego, Finax
W materiale informacje dotyczące:
- boomu inwestycyjnego na apartamenty w Dubaju,
- ryzyk związanych z koncentracją majątku w jednym miejscu,
- wpływu geopolityki i napięć na Bliskim Wschodzie na rynek nieruchomości,
- sygnałów możliwego przegrzania rynku i nadpodaży mieszkań w Dubaju,
- znaczenia dywersyfikacji w budowaniu bezpiecznego portfela inwestycyjnego,
- ETF-ów i globalnych indeksów jako alternatywy dla pojedynczych inwestycji,
- oszczędzania i inwestowania według Polaków.









